Koń polski

MICHAŁ KOMAR

 


O tym, że Polska jest „koniem trojańskim” Stanów Zjednoczonych w Europie czytałem w prasie francuskiej dwa i trzy lata temu, teraz takie sformułowanie pojawiło się w „Die Zeit” z okazji ogłoszenia w Warszawie wyników przetargu na samolot bojowy. Jak najdalszy od mieszania się w politykę i jeszcze dalszy od mieszania się w wielkie interesy gospodarcze, pragnąłbym przypomnieć, że koń trojański (...equo ne credite!), wielki drewniany koń z ukrytymi wewnątrz żołnierzami, posłużył Grekom do zniszczenia Troi i wybicia większości jej mieszkańców. Zastanawiam się, jak wyglądałyby dziś Niemcy i Francja, gdyby w 1944 roku nie doszło do krucjaty w Europie, gdyby nie powstał plan Marshalla, gdyby nie została utworzona – przy decydującym wsparciu USA – Wspólnota Węgla i Stali
i dochodzę do wniosku, że lepiej czytać „Eneidę” niż głupstwa wypisywane przez dziennikarzy. Sumując w śpiewnym języku słowiańskim: Dołgi pomnit nie tot, kto bieriot...!
 



  




 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 3 (2793), 19 stycznia 2003

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl