Inauguracja Roku Jubileuszowego Krzysztofa Pendereckiego


Kto to jest klasyk?

Tomasz Cyz



Piątego stycznia w rodzinnej Dębicy („Agnus Dei” z „Polskiego Requiem” i „Eroica” Beethovena), trzy dni później w warszawskiej Filharmonii Narodowej; tak Krzysztof Penderecki rozpoczął świętowanie swoich 70. urodzin (dokładna ich data: 23 listopada) oraz jubileuszu 50-lecia pracy artystycznej. 


Zwieńczeniem roku jubileuszowego będzie uroczysty koncert „Przyjaciele dla Pendereckiego” w warszawskim Teatrze Wielkim 22 listopada, gdzie wystąpią m.in. Mścisław Rostropowicz, Boris Pergamenschikov i Barry Douglas; Opera Narodowa planuje także jesienią wystawić operę „Ubu Król” Pendereckiego, ukażą się wreszcie dwa nagrania „Pasji wg Św. Łukasza” (jednym dyrygować będzie Antoni Wit, drugim Kazimierz Kord). Sam kompozytor zamierza ukończyć w tym roku dwa dzieła: jedno na wiolonczelę i orkiestrę dla Mścisława Rostropowicza oraz utwór symfoniczny na zamówienie Jamesa Levina i Filharmonii w Monachium. W planach jest jeszcze „Fedra” według Racine’a, pisana z myślą o Filharmonikach Nowojorskich i Kurcie Masurze, oraz druga w dorobku kompozytora „Pasja” (do tekstów apokryficznych i fragmentów „Mistrza i Małgorzaty” Bułhakowa).

Koncert w Warszawie

„Sinfonietta per archi” z 1992 roku zabrzmiała ostro i agresywnie w częściach tutti, swobodnie i stylowo w solowych partiach instrumentów. Dwuczęściowe dzieło („Allegro molto” i „Vivace”) wprowadzało w świat dźwięków kompozytora, pokazując jednocześnie, że orkiestra Sinfonia Varsovia gra niemal na pamięć, bez obecności i pomocy dyrygenta. Dalej „Concerto grosso per tre celli” z roku 2001 wydobyło jedną świetną ideę: to nawiązujące do klasycznego układu dzieło potrzebuje trzech znakomitych wirtuozów, równorzędnych partnerów – rywalizujących, współgrających, dopełniających. Adam Klocek (lat 27), Bartosz Koziak (21) oraz Rafał Kwiatkowski (25) pokazali też, że „porozumienie ponad podziałami” w muzyce może przynieść niezwykłe efekty.
Wreszcie na finał zabrzmiała „Symfonia e-moll »Z nowego świata«” Antonina Dvořáka; jeden z ulubionych utworów Pendereckiego-dyrygenta. Kompozytor prowadził dzieło klarownie („dziś – mówił w 1993 roku – po przejściu lekcji późnego romantyzmu i wykorzystaniu możliwości myślenia modernistycznego, mój ideał artystyczny upatruję w »claritas«”), jasno, z wyczuciem energetycznych spięć (część pierwsza), momentów wytchnienia i oddechu („Largo” z piękną melodią rożka angielskiego), poprowadzeniem narracji całości do kulminacji w podniosłym temacie końcowego „Allegro con fuoco”.

Jesień w Krakowie

Kulminacja obchodów roku jubileuszowego nastąpi jesienią. W ciągu dwóch wrześniowych tygodni, podczas „Festiwalu Krzysztofa Pendereckiego” w Krakowie usłyszymy zarówno kompozycje Jubilata (m.in. „Pasję”, „Jutrznię”, „Credo”, „Siedem Bram Jerozolimy”, „Tren pamięci ofiar Hiroszimy”, „Koncert fortepianowy”, oba koncerty skrzypcowe, „Sekstet”), jak i najbliższych mu kompozytorów (Mahler, Dvořák, Bruckner, Brahms, Czajkowski) oraz współczesnych krakowskich twórców (kwartety smyczkowe Krystyny Moszumańskiej-Nazar, Marka Stachowskiego, Zbigniewa Bujarskiego).
Do Krakowa przyjadą światowej sławy muzycy: wiolonczeliści – Boris Pergamenschikov, Arto Noras i Andrzej Bauer, pianiści – Barry Douglas i Janusz Olejniczak, altowiolista Jurij Bashmet, klarnecista Michel Lethiec, dyrygenci – Antoni Wit, Kazimierz Kord, Jacek Kaspszyk, Jan Krenz. Solistom towarzyszyć będą zespoły: Sinfonia Varsovia, NOSPR, orkiestra Filharmonii Narodowej, Sinfonietta Cracovia, NDR Orchester, Bamberger Symphoniker, Orkiestra Filharmonii Petersburskiej, także istniejąca od trzech lat China Philharmonic z Pekinu, której Penderecki jest pierwszym gościnnym dyrygentem i artystycznym doradcą. Wreszcie odbędzie się sympozjum naukowe poświęcone twórczości jubilata, a także wystawa jego partytur. Dyrektorem Artystycznym Festiwalu jest Elżbieta Penderecka.

Kilka pytań

W tym samym czasie, i to od kilkudziesięciu już lat, odbywa się w stolicy Festiwal „Warszawska Jesień”. Pamiętając chłodne przyjęcie, jakie podczas minionej „Jesieni” zgotowano „Koncertowi fortepianowemu” Pendereckiego, zwłaszcza zaś atakujący go felieton jednego z członków rady programowej festiwalu Andrzeja Chłopeckiego – nie sposób tych wydarzeń nie połączyć wspólną nicią zależności. Na dodatek nazwiska sygnatariuszy listu-protestu przeciw publikacji Chłopeckiego w znacznej części pokrywają się z nazwiskami polskich twórców, wykonawców i teoretyków, zaproszonych do udziału we wrześniowym festiwalu.
W listopadzie ubiegłego roku w krakowskiej Akademii Muzycznej odbyło się spotkanie z Mistrzem, podczas którego padło kilka niepokojących zdań i myśli. Krzysztof Penderecki niemal wieszczył koniec muzyki i koniec wszelkiej sztuki, mówiąc jednocześnie, że kiedy w latach 50. zaczynał komponować, pozostawało wiele do odkrycia. Dziś jego zdaniem sytuacja jest diametralnie inna. Opowiedział także o pewnym planie: za kilka lat w Lusławicach ma odbyć się otwarcie nowego „leśnego” labiryntu, do którego kompozytor ma zamiar wpuścić wszystkich krytyków, nie dając im planu czy mapy...
W prasie codziennej pojawił się inny od zamieszczonego na oficjalnej stronie internetowej tytuł wrześniowego festiwalu: „Krzysztof Penderecki i wielka klasyka”. Pisał Eliot w eseju „Kto to jest klasyk?”. „Warunki rozwojowe jakiegoś języka i warunki historyczne narodu, mówiącego tym językiem, mogą nie rokować nadziei na okres klasyczny albo klasycznego autora”. Jak jest więc teraz? I dalej: „Wergili (...) dokładnie zdawał sobie (jeśli poeta kiedykolwiek zdaje sobie) sprawę z tego, do czego zmierza, lecz jednej tylko rzeczy nie mógł mieć na celu: kompozycji klasycznej, albowiem jedynie a posteriori i w perspektywie historycznej poeta może być rozpoznany jako klasyk”.
Styczniowa „Res Publica” przynosi zapis dyskusji krytyków na temat „starych mistrzów”. Wynotowałem z niej kilka zdań. „Mistrz – mówi Marek Zaleski – inicjuje w świat wartości, uczy sztuki życia i życia w sztuce, zmusza do odpowiedzi na pytania w zawodzie ostateczne, czyli uświadamia, że sztuka nie tylko jest tworzeniem rzeczy pięknych, a na pewno nie jest tylko ornamentem, rozrywką, ale – jak powiada Nicola Chiaromonte – jest »krańcową formą jakiegoś etosu«”. „Mistrz, który jest żywy – dopowiada Małgorzata Dziewulska – to ten, który potrafi postawić pytanie innym, nie tylko samemu sobie... niektórzy stają się z wiekiem jeszcze innego rodzaju mistrzami, mistrzami procedur medialnych, sposobów chronienia swojej twórczości, nadawania jej znaczenia. Nie ma w tym nic złego, bo zawsze artyści musieli uczyć się tych czynności, że tak powiem, promocyjnych. Tyle że czasem pozostaje tylko to, a nie ma już zdolności do zadawania pytań”.


Krzysztof Penderecki: „SINFONIETTA PER ARCHI”, „CONCERTO GROSSO PER TRE CELLI”; Antonin Leopold Dvořák: „IX SYMFONIA »Z NOWEGO ŚWIATA«”. Dyrygent – Krzysztof Penderecki, wiolonczele – Adam Klocek, Bartosz Koziak, Rafał Kwiatkowski, Sinfonia Varsovia. Filharmonia Narodowa w Warszawie, 8 stycznia 2003.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 3 (2793), 19 stycznia 2003

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl