Oswaldo Paya – symbol osamotnienia kubańskiej opozycji


Całym życiem

Wojciech Pięciak



Nagrodę im. Andrieja Sacharowa – legendarnego dysydenta z ZSRR – Parlament Europejski przyznaje ludziom, którzy walczą o prawa człowieka. Jej laureatami byli m.in. Nelson Mandela, Ibrahim Rugova i birmańska opozycjonistka Suu Kyi. W grudniu 2002 r., w rocznicę uchwalenia Deklaracji Praw Człowieka, Nagrodę odebrał Oswaldo Paya: kubański opozycjonista, przewodniczący „Chrześcijańskiego Ruchu Wyzwolenia”. 


Gdy znalazł się już w Europie, dziennikarze pytali go, czy – zamiast narażać się kubańskiemu reżimowi – nie byłoby prościej poczekać na śmierć wiekowego hawańskiego dyktatora, jako na „biologiczne rozwiązanie” problemów Kuby. Oswaldo Paya odpowiedział, że byłaby to postawa fatalistyczna społeczeństwa, nawykłego do trwania w poddaństwie i źle prognozująca na przyszłość. Tymczasem naród kubański powinien sam zająć się określaniem swej przyszłości. 
„Ta nagroda – mówił później, odbierając ją z rąk przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Pata Coxa – jest nagrodą dla całego narodu kubańskiego, nie wykluczając żadnego z moich rodaków, jaka by nie była ich postawa polityczna, bo prawa człowieka nie mają koloru politycznego, ani rasowego ani kulturalnego”. I dalej: „Są w moim kraju tysiące kobiet i mężczyzn, którzy mimo represji walczą o prawa wszystkich Kubańczyków” (na Kubie działa ok. 100 różnej wielkości grup opozycyjnych). 
Zabrzmiałyby te słowa jak standardowa formuła, jedno z wielu podobnych przemówień, gdyby nie mówił ich człowiek poświadczający je własnym życiem. Paya urodził się w 1952 r. w Hawanie, w rodzinie katolickiej, jawnie krytykującej socjalizm i reżim Castro (za co ojciec często siedział w więzieniu). Właśnie katolicyzm i wynikające z wiary przekonania stały się jednym z głównych motywów postawy Oswaldo – i w efekcie również jego częstych pobytów w więzieniu. 
W szkole, jako jedyny w klasie, nie wstąpił do Unii Pionierów (komunistycznego związku młodzieży). Zamiast do wojska, w 1969 r. trafił jako 17-latek na trzy lata do obozu pracy przymusowej – najpierw w kamieniołomach, a potem na plantacji trzciny cukrowej. Ponieważ nie mógł się normalnie uczyć, do egzaminu na uczelnię przygotowywał się na kursach wieczorowych. I choć studiował (fizykę) i zdobywał zawód (inżyniera-elektronika), to z uniwersytetu został w końcu wyrzucony – i pracował m.in. jako stolarz. Choć w 1980 r. mógł wyemigrować do USA, nie skorzystał z okazji. 
W 1987 r. Paya współzakładał „Chrześcijański Ruch Wyzwolenia” (Movimiento Cristiano de Liberacion), któremu dziś przewodniczy. To opozycyjny ruch społeczny, domagający się – drogą pokojową – na Kubie zmian demokratycznych i gospodarczych, których celem byłaby demokracja parlamentarna. W 1991 r. po raz pierwszy organizował akcję zbierania podpisów „w imię dialogu wszystkich Kubańczyków”; wtedy bez efektów – władze ogłosiły, że Paya jest agentem CIA (także dlatego Paya stale podkreśla, że nie jest inspirowany ani przez emigrację kubańską, ani przez zagraniczne rządy). 
Nagrodę im. Sacharowa, wynoszącą 50 tys. euro, Paya zamierza przeznaczyć na dalszy rozwój innej inicjatywy, zwanej „Projekt Varela” (Proyecto Varela). Nazwa nawiązuje symbolicznie do Felixa Varela (1788–1853), księdza i kubańskiego bohatera, walczącego przeciw Hiszpanom, władającym wtedy Kubą. Inicjatywa ta, prowadzona od Wielkanocy 2001 r., jest charakterystyczna dla części kubańskiej opozycji demokratycznej: nieliczna i mająca słabe oparcie w społeczeństwie, którego aktywne jednostki myślą raczej o emigracji do Stanów Zjednoczonych niż o włączeniu się w opór społeczny, a do tego poddana kontroli aparatu terroru, stawia na działanie jawne. 
„Projekt Varela” przypomina to, czego próbowali w latach 70. – gdy państwa komunistyczne na forum Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie zobowiązały się (na papierze) do przestrzegania praw człowieka – działacze rodzącej się wówczas opozycji w Niemczech Wschodnich czy ZSRR: odwoływania się do istniejącego prawa międzynarodowego, co prawda bez wielkich złudzeń, ale za to z argumentem, że celem ich nie jest „obalanie ustroju siłą”, ale egzekwowanie tego, do czego zobowiązały się rządy. 
Ponieważ zatem kubańska konstytucja przewiduje instytucję referendum oraz że 10 tys. obywateli może złożyć propozycję ustawy, inicjatorzy „Projektu Varela” – wśród nich Oswaldo Paya – postanowili skorzystać z tego prawa i wiosną 2002 r. zebrali około 11 tys. podpisów pod petycją, domagając się przeprowadzenia referendum, w którym Kubańczycy mieliby się wypowiedzieć, czy chcą... demokracji oraz reform gospodarczych. Podobną „legalistyczną” metodę – czyli wykorzystującą istniejące prawo – ruch Movimiento Cristiano de Liberacion stosował, próbując (bezskutecznie) zgłaszać swoich kandydatów do wyborów parlamentarnych.
Władze odpowiedziały na swój sposób, z jednej strony kwestionując część podpisów pod petycją; z drugiej zaś w lipcu 2002 r. Castro osobiście przesunął „na czas nieokreślony” kolejne obrady Zgromadzenia Narodowego, które – gdyby trzymać się litery prawa – powinno było zająć się petycją. Choć więc z całej inicjatywy niewiele zapewne wyniknie, miała ona jeden skutek: zintegrowała część środowisk opozycyjnych – część, bo inne grupy opozycyjne uważają starania na rzecz reform, podejmowane na bazie komunistycznego prawa, za naiwne i bezsensowne. Zwróciła też uwagę zmęczonego kryzysem gospodarczym społeczeństwa; wspomniał o niej b. prezydent USA Jimmy Carter, odwiedzający Kubę w maju 2002 r., w przemówieniu transmitowanym przez państwową telewizję. Jednak społeczeństwo zdaje się oczekiwać na „biologiczne” rozwiązanie”...
Podróż do Strasburga była dla Oswaldo Payi jego pierwszym wyjazdem zagranicznym – zresztą władze kubańskie zgodziły się na jego wyjazd w ostatniej chwili, na kilka dni przed terminem wręczenia Nagrody i pod naciskiem europejskich polityków. Przedtem odmawiały, gdy Paya otrzymywał np. zaproszenia na konferencje nt. praw człowieka, także z Polski. 
Teraz Oswaldo Paya jest kandydatem do Pokojowej Nagrody Nobla za rok 2003 – jego kandydaturę zgłosił ustępujący właśnie z urzędu prezydent Czech Václav Havel. 
Ten, którego życie pod wieloma względami przypomina biografię Oswaldo Payi.
 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 2 (2792), 12 stycznia 2003

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl