Najnowsza książka Tomáša Halíka: religijny bestseller w laickich Czechach


Dwie siostry: wiara i wątpliwości

O. Tomasz Dostatni OP


Patrzenie na Kościół, wiarę, ale i na naszą codzienność potrzebuje stałego odświeżania. Patrzenie Tomáša Halíka jest właśnie takim świeżym powiewem, który umożliwia nam dostrzeżenie tego, co istotne – poprzez nowy sposób wyrazu. Nowy, bo zakorzeniony w osobistym doświadczeniu wiary i intelektualnej refleksji, nawiązującej do najpiękniejszych tradycji czeskich myślicieli, takich jak Jan Patočka, i tradycji literackich – Karla Čapka czy Václava Havla. Nie można też zapomnieć o tradycji filozofów niemieckiego obszaru językowego: Fryderyka Nietzschego, Martina Heideggera, Karla Jaspersa i innych. Oni wszyscy nie tylko nauczyli Halíka postawy dialogu – ze światem współczesnym, jego kulturą, z innymi wyznaniami i religiami, ale i pokazali, że możliwe jest mądre otwarcie na wszystko, co niesie ze sobą przesłanie Dobrej Nowiny. Nawet, gdy czasami te nurty wydają się być – ze sobą i Ewangelią – pozornie sprzeczne.
Najnowsza książka Halíka, „Co je bez chvění, není pevné” („Co się nie chwieje, nie jest też pewne”), jest właśnie podzieleniem się własnym doświadczeniem. Z podróży na sześć kontynentów, z poszukiwań własnego miejsca w religijnym i obywatelsko-
-politycznym życiu. Z drogi prowadzącej przez labirynt dzisiejszego świata, labirynt własnego losu, współczesnej filozofii i religijnego myślenia.
Książka nawiązuje w formie – autobiograficznej rozmowy, dzielenia się własnym doświadczeniem – do popularnej w Czechach (30 tys. nakładu) poprzedniej książki Halíka (w Polsce ukazała się pod tytułem: „Radziłem się dróg”). Autor świadomie odwołuje się do „Wyznań” św. Augustyna, łącząc autobiograficzną refleksję z teologicznymi i filozoficznymi uwagami. Halík, dzieląc się olbrzymią erudycją, łączy ją z pełnym humoru beletrystycznym stylem i opowieściami ze swoich podróży na Antarktydę, do Indii, Japonii, Egiptu, Waszyngtonu, Moskwy, Jerozolimy, Rzymu. Te historie są – oczywiście – tylko pretekstem, aby dokonać refleksji, niczym badania sondą, współczesnej filozofii, teologii, socjologii i politologii. Halík chce ukazać ten typ refleksji-dialogu ludziom, którzy nie są specjalistami w tych dziedzinach. A równocześnie mówi o wierze, nie tylko do wierzących. Książka ukazała się w Czechach na początku grudnia; w pierwszym tygodniu sprzedano cały pięciotysięczny nakład, w następnym – kolejne pięć tysięcy egzemplarzy. Taki sukces w kraju liczącym 10 milionów mieszkańców pokazuje, że poszukiwania duchowe – mimo pozornego braku zainteresowania – nie są naszym południowym sąsiadom obce i świadczą o ich otwarciu na transcendencję.
Tytuł książki, „Co nie jest chwiejne, nie jest też pewne”, jest cytatem z wiersza, a właściwie dwóch wierszy czeskiego poety Vladimíra Holana. A podtytuł, „Labiryntem świata, z wiarą i wątpliwościami”, nawiązuje do wypowiedzi Jana Amosa Komenskiego na temat świata w czasie wojen religijnych w Europie. Tomáš Halík, gdy mówi o chwiejności przywołując wiersz Holana, ma na myśli mały liść, chwiejący się na drzewie: „ostatni liść drżący na platanie dobrze wie, że nic co się nie chwieje, nie jest też pewne”. Ta chwiejność jest czymś charakterystycznym dla dzisiejszego świata, w którym „runęły mury”, spotykają się wyznawcy różnych religii. Halík przejawia „niechęć” do tych, których przekonania są tak mocne, że inni nie są im do niczego potrzebni, do ludzi o poglądach fundamentalistycznych – w religii, nauce czy polityce. Autor wyznaje raczej „wiarę, która jest chwiejna, dlatego, że jest żywa”. Mówi w pewnym momencie, że wiara i uczciwie ukazane wątpliwości, nadzieja i krytyczne pytania są jak dwie siostry, które potrzebują się nawzajem. Wiara bez wątpliwości staje się fanatyzmem, a wątpliwości bez wiary i zaufania – beznadzieją. „Cała książka jest jakimś manifestem tolerancji, i jeszcze więcej niż tolerancji – twierdzi Halík. – W dzisiejszym świecie potrzebujemy więcej niż tylko wzajemnego znoszenia siebie nawzajem, potrzebujemy pozytywnego doświadczenia inności drugich jako wzajemnego ubogacenia i dopełnienia”.
Znam Tomáša Halíka już od ponad 15 lat, obserwuję jego działalność literacką, pracę profesora religioznawstwa i filozofii religii, także duszpasterza akademickiego u św. Salwatora w Pradze. Widzę i doświadczam, że jego myślenie o wierze, przez doświadczenie wątpliwości, może tylko umocnić i ożywić moją wiarę.
Halík jest w Polsce popularny, jego teksty są znane i publikowane, a dwie jego dotychczasowe książki, które ukazały się po polsku („Wyzwoleni, jeszcze nie wolni. Czeski katolicyzm przed 1989 rokiem i po 1989 roku” oraz „Radziłem się dróg”) znalazły wielu czytelników. Jego sposób dialogicznego myślenia potrzebny jest naszemu chrześcijaństwu, które staje na progu nowego tysiąclecia, wobec społeczeństwa otwartego, pluralistycznego i demokratycznego. Człowiek żywej wiary potrzebuje przewodnika po meandrach współczesności, potrzebuje dialogu ze światem współczesnym, i wydaje się, że Tomáš Halík jest również dla nas, w Polsce, takim drogowskazem. Halík – przez trud swojego twórczego myślenia – pozwala nam doświadczać, że żywa wiara w żywego Boga może być fundamentem naszej codzienności. I że życie możemy budować na tym fundamencie bez kompleksów, iż w konfrontacji ze współczesnością ktoś powie nam: „Posłuchamy cię innym razem”.
Najnowsza książka Halíka już jest w Polsce czytana w oryginale, ale dobrze byłoby, gdyby jak najszybciej mogło się z nią zapoznać więcej czytelników; mnie, dominikanina, cieszy, że moi bracia jezuici byli tym razem szybsi i że mają dobrego nosa wydawniczego. Teraz należy się tylko uzbroić w cierpliwość. To przecież cnota chrześcijańska.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 2 (2792), 12 stycznia 2003

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl