EWA SZUMAŃSKA

 

Wrogowie

Żeby nie było wokół nas tylu wrogów. Żeby na naszą rzeczywistość kłótni,
rozjątrzeń, demonstracji, protestów, oskarżeń, inwektyw i podejrzeń nałożyła się cicha, święta noc, w której Ten, Który Przychodzi uczy nas, że wszyscy, nawet zupełnie inni, są braćmi. Bo może to wcale nie są wrogowie, tylko stworzyliśmy ich takimi w naszej wyobraźni? Może ktoś ich wyszukał, wskazał nam i powiedział: to oni? I pogubiliśmy się w ciemności, a noc oświetlona Gwiazdą Betlejemską jest szansą odnalezienia drogi?|



Świat

Żeby świat nie był taki rozpędzony i zziajany jak sprinter, który kończy bieg na 
ostatnim oddechu. Bo może świat wcale nie jest taki? Kiedyś wiadomości rozchodziły się z szybkością dyliżansu, potem kolei żelaznej i telegrafu bez drutu. Było to tak dawno, że nikt już tego nie pamięta. Ale wszyscy pamiętają, że na przykład program radiowy i telewizyjny jeszcze niedawno zaczynał się rano, a kończył wieczorem. Teraz trwa 24 godziny bez przerwy i ten czas czymś trzeba zapełnić. Stąd wiemy o wszystkich morderstwach, katastrofach, wypadkach, napadach i gwałtach w każdym zakątku ziemi.
Więc żebyśmy nie pomylili prawdziwego rytmu świata z tym, który jest nam przedstawiany. Żebyśmy się mu nie poddali i znaleźli czas na refleksję, na zamyślenie, na chwilę milczenia...



Prawda

Żebyśmy przypadkiem nie uwierzyli, że tylko my jesteśmy posiadaczami praw-
dy. Prawdą jest Ten, Który Przychodzi i tylko On zna ją w całości. My znamy zaledwie fragmenty.
Więc żeby nie pojawiła się pokusa, że z tymi, którzy znają inne fragmenty – należy walczyć zawsze i do upadłego.
Takie są moje życzenia pod choinkę.


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 51-52 (2789),
22-29 grudnia 2002


do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl