Niemcy i ich niedziela


Dzień jakoś wyjątkowy

Wojciech Pięciak



To, jak człowiek kształtuje niedzielę, można traktować jako probierz: już nie tyle nawet religijności, co pluralizmu postaw i modeli, religijnych i nie-religijnych, których estetyka odbija się w literaturze, malarstwie, filmie czy muzyce. Otwarta w październiku wystawa w bońskim muzeum historycznym Haus der Geschichte (www.hdg.de), dokumentująca społeczną historię tego dnia w Niemczech pokazuje, że dziś charakter niedzieli wyznaczają dwa bieguny: z jednej strony dziedzictwo chrześcijańskie, z drugiej traktowanie niedzieli jako dzień przede wszystkim wolny, który człowiek wypełnia sobie wedle uznania. Ale równocześnie – choć Niemcy są krajem zsekularyzowanym – wedle badań instytutu z Allensbach aż dla 77 proc. niedziela pozostaje „dniem szczególnym”, z którego nie chcą rezygnować; 40 proc. twierdzi też, że niedziela to dla niech „dzień refleksji”. 
Dziś jest inaczej, także za sprawą procesu indywidualizacji, który zaczął się zresztą w Niemczech w wieku XVI, za sprawą Lutra i akcentowanej przezeń indywidualnej lektury Biblii. Wiek XIX – to z kolei familiaryzacja niedzieli: pikniki rodzinne, prowadzące „przy okazji” do powolnego zeświecczenia tego dnia. Lata 20. i 30. wieku XX to z jednej strony niedzielne wycieczki „na zieloną trawkę” – wolna od pracy niedziela obowiązuje ustawowo od 1891 r.; w 1919 r. zostaje wpisana do konstytucji – z drugiej jednak postępuje „polityzacja” tego dnia, będąca funkcją konfliktów w Republice Weimarskiej.
Po 1945 r. w Niemczech Zachodnich nowe rytuały pojawiły się wraz z „cudem gospodarczym” – zakończeniem powojennej odbudowy i coraz bardziej odczuwalnym dobrobytem. Ok. 1960 r. status materialny zaczyna wyznaczać choćby skromny, ale własny dom na przedmieściu i samochód, oczywiście „garbus”, którym wyjeżdża się w niedzielę za miasto. Nieco wcześniej, w 1956 r., cezura w mediach: rusza „Bild am Sonntag”, pierwsza gazeta niedzielna (dziś wiele dzienników ma wydania niedzielne). Odsetek chodzących do kościoła utrzymuje się jeszcze kilka lat – i zaczyna radykalnie spadać na początku lat 70. 
O ile w Niemczech niedzielne wydania gazet sprzedawane w kioskach lub ulicy, o tyle w Austrii – kraju bardziej konserwatywnym – czytelnik otrzymuje je w sposób oryginalny, bo bez udziału sprzedawcy: na ulicach wiszą torby z prasą, do których doczepione są małe skarbonki; wystarczy wyjąć gazetę i wrzucić należność (albo i nie; podobno płaci tylko co drugi-trzeci klient, ale gazetom i tak się opłaca: liczy się obecność na rynku).
Sposób spędzania niedzieli, nawet jeśli coraz słabiej związany z tradycją chrześcijańską, nadal jest kształtowany przez wielowiekowy wzorzec, wedle którego dzień ten jest wyjątkowy. Ale tylko co szósty Niemiec (16 proc.) chodzi mniej lub bardziej regularnie do kościoła. Reszta stara się zapełnić ten czas rozrywką (11 proc. idzie do dyskoteki, raczej w sobotę, aby w niedzielę odespać, 15 proc. na inną zabawę), aktywnym wypoczynkiem (12 proc. bierze udział w imprezach sportowych, 8 proc. wyjeżdża poza miejsce zamieszkania) albo załatwia rzeczy, na które nie było czasu w tygodniu: np. sprawy domowe (także banalne: prasowanie...) czy tzw. kontakty społeczne (spotkania z przyjaciółmi, rodziną). 
Już tylko dla 13 proc. Niemców niedziela to najważniejszy, święty dzień w tygodniu (w 1989 r. uważało tak 23 proc.). Dla reszty najpiękniejszym dniem może być sobota, kiedy można pójść na niespieszne zakupy, a potem do kina lub restauracji. W niedzielę sklepy są bowiem zamknięte (poza wyjątkami, jak te z pamiątkami dla turystów) i nieco ponad połowa Niemców uważa, że tak powinno zostać. Trwa jednak dyskusja, a domy towarowe podejmują próby przełamania zakazu – np. etykietując, jak uczynił to pewien stołeczny supermarket, cały asortyment jako... pamiątki z Berlina. Na razie próby spełzają na niczym i kończą się sądowym zakazem stosowania takich sztuczek; pozwy w obronie niedzieli składają związki zawodowe. Nieczułe na apele handlowców, że zniesienie zakazu byłoby krokiem na wskroś patriotycznym: wspomogłoby kulejącą koniunkturę.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 51-52 (2789),
22-29 grudnia 2002


do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl