Spory-polemiki upieram się przy samodzielności


Nie waż się myśleć...

Roman Kuźniar


Reakcja Pani Joanny J. Mizgały („Koniec koncertu mocarstw”, „TP” nr 48/
/2002) na mój postulat większej samodzielności w polskim myśleniu o sprawach strategicznych („Odważ się myśleć, polski strategu!”, „TP” nr 46/2002) zaskakuje i smuci zarazem. Zaskakuje, bowiem przypisuje mi tezy i intencje niewypowiedziane. Smuci, ponieważ odrzuca sugestię, że o sprawach najważniejszych warto myśleć samodzielnie.
Martwi mnie, iż Pani Mizgała nie odniosła się polemicznie do tego, co napisałem, tylko do tego, co mi przypisała. Wskazuję mianowicie – i to jest jedyne przesłanie mojego tekstu – na wartość odwagi i suwerenności myślenia o strategicznych kwestiach bezpieczeństwa międzynarodowego. Nie domagam się tworzenia „suwerennych i oryginalnych” koncepcji czy teorii. Znamienna jest przy tym niechęć polemistki do oryginalnej myśli w polskim wydaniu. Jej zdaniem, taka myśl mogłaby być jedynie produktem „silenia się” na nią, nie zaś naturalnym rezultatem odmienności naszego geostrategicznego położenia czy specyfiki historycznego doświadczenia.
Wykazywana przez Panią Mizgałę niechęć, by nasi eksperci i analitycy w sferze badań strategicznych myśleli samodzielnie, martwi mnie i zupełnie jej nie rozumiem. Jest to tym bardziej przykre, iż owa niechęć pochodzi od – jak mogę się domyślać – osoby młodej oraz – co wynika z notki – od pracownika Polskiej Akademii Nauk. Powinna więc wiedzieć, że w badaniach i działalności koncepcyjnej rzecz nie tylko w tym, by śledzić i akceptować to, co wymyślili inni, nawet jeśli są mądrzejsi od nas. Pani Mizgała woli, abyśmy ograniczyli się do akceptacji uzgodnionych rzekomo (raz na zawsze?) na Zachodzie aksjomatów polityki bezpieczeństwa i do „uczenia poruszania się w strukturach atlantyckich”. Dlaczego jednak mamy nie dochodzić samodzielnie, ucząc się przy tym od innych, do podobnych być może rezultatów? Tylko w ten sposób zapewnimy sobie sprawność i dojrzałość myślenia, zdolność tworzenia własnego wkładu w większy dorobek oraz umiejętność wykrywania błędów w myśleniu innych. Mądrzejsi też się przecież niekiedy mylą. 
Najbardziej jednak przykrym i szkodzącym sprawie swobodnego myślenia fragmentem polemiki, jest sięgnięcie po argument polityczny. Otóż, zdaniem Pani Mizgały, nie należy myśleć odważnie i samodzielnie, ponieważ może się to skończyć na teoretyzowaniu „wątpliwej proweniencji (np. neoendeckiej)”. Mój postulat odwagi myślenia pochodzi z zupełnie innej tradycji. Zachęcam do lektury świetnego numeru „Przeglądu Politycznego” (nr 55/2002) poświęconego recepcji myśli Hannah Arendt. Ta wybitna przedstawicielka dwudziestowiecznej humanistyki stale podkreślała, że „odwaga i niezależność są podstawową cnotą człowieka myślącego”.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 51-52 (2789),
22-29 grudnia 2002


do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl