Komentarze

 


Jacek Kubiak Mysz człowiekowi

Jan Strzałka Katolicy, czyli ekstremiści 

Andrzej Kaczmarczyk Weksel z odroczoną płatnością

Krzysztof Burnetko Inny prokurator








 

 




  
Mysz człowiekowi

Naukowcy odczytali cały zapis informacji genetycznej laboratoryjnej myszy. Czy jest się z czego cieszyć, skoro znamy już cały genom człowieka, muszki owocowej, robaka C. elegans, drożdży i wielu bakterii? Tak! Otóż genom myszy pozwoli poznać funkcje naszych genów, szybciej wykryć przyczyny chorób genetycznych i sprawniej szukać na nie leków. Wyobraźmy sobie, że nasz genom to książka, zawierająca zapis wszystkich genów: możemy ją czytać... i na tym koniec. Mysi genom to też książka, tyle że zmieniając w niej rozdziały, strony i wersy można śledzić skutki tych zmian. Zatem usuwając lub mutując wybrane geny u myszy poznaje się ich rolę – a znając genomy myszy i człowieka wiadomo, jakim genom ludzkim odpowiadają geny mysie. Przykładowo, usuwając lub zmieniając u myszy gen podejrzany o powodowanie białaczki, można sprawdzić hipotezę o jego szkodliwości. Zrobić tego na ludziach nie sposób. Dlatego odczytanie mysiego genomu pozwoli poznać funkcje prawie wszystkich 30 tys. genów człowieka.
Rozwiązywanie zagadek genetycznych pozwala zrozumieć funkcjonowanie naszych komórek i organizmów. Medycyna nie może rozwijać się bez tych informacji. Dzięki laboratoryjnej myszy pozbędziemy się kiedyś choroby Parkinsona, Alz-heimera, raka, mukowiscydozy... Dlatego ta wiadomość jest tak ważna. 
 

Jacek Kubiak






Katolicy, czyli ekstremiści 

Katolicy rosyjscy zagrażają bezpieczeństwu państwa i są ekstremistami – wyni-
ka z raportu sporządzonego dla najwyższych rosyjskich instytucji państwowych (m.in. prezydenckiej Rady Bezpieczeństwa i Rady Państwowej). Autorami dokumentu są m.in. służby specjalne podporządkowane Federalnej Służbie Bezpieczeństwa. Jego treść poznaliśmy dzięki przeciekowi, można podejrzewać w tym jakąś grę polityczną, lecz ważniejsza od pytania, kto i po co spowodował przeciek, jest kwestia przyszłości katolicyzmu w Rosji i wolności religijnej. 
Od kilku lat w kraju tym panuje szpiegomania i trwa poszukiwanie wroga, a katolicy pasują do tej roli idealnie. Od 1997 r. – czyli od przyjęcia przez Dumę ustawy o wolności sumienia – nie ustają w Rosji zamachy na wolność sumienia i wyznania. Ofiarami dyskryminacji byli po kolei: Świadkowie Jehowy, protestanci, teraz katolicy. Szykanowani są też prawosławni, którzy rzekomo zdradzili Cerkiew i zaprzedali się Kościołowi katolickiemu, a w istocie opowiadają się za odnową religijną i ekumenią. 
Społeczność międzynarodowa nie dość stanowczo protestowała przeciw tym regulacjom – w efekcie dziś w Rosji można bezkarnie zniesławiać i represjonować każdego „niewiernego”. Zresztą, zgodnie z duchem fatalnej ustawy i z duchem epoki Putina, który – jak wiadomo – wypowiedział świętą wojnę ekstremizmowi i terroryzmowi.
 


Jan Strzałka






Weksel z odroczoną płatnością

Gdyby wiedzę o polskich negocjacjach w sprawie akcesji do UE czerpać jedynie z wystąpień posłów i i mediów elektronicznych, można by dojść do wniosku, że rolnictwo jest podstawą i dumą naszej gospodarki. Nawet w czwartkowej uchwale sejmowej w sprawie integracji rolnictwo, jako jedyny dział gospodarki, wymieniono z imienia. Tymczasem w rolnictwie pracuje 25 proc. Polaków wytwarzając 3 proc. Produktu Krajowego Brutto, a z 2 mln gospodarstw jedynie 700 tysięcy produkuje żywność na sprzedaż. Co w tej sytuacji jest marzeniem większości naszych polityków?
Otóż rozwiązaniem mają być 100 proc. dopłaty dla rolników od momentu wejścia do Unii. Pieniądze mają pochodzić ze zmniejszonych funduszy na restrukturyzację obszarów wiejskich i ze zwiększonych dotacji z budżetu. Wypłacane będą w tzw. trybie uproszczonym, tzn. zależnie od wielkości gospodarstwa, a nie produkcji. Zamiast stwarzać miejsca pracy poza rolnictwem i wspierać producentów żywności, będziemy wypłacać zasiłki. Nie wiadomo czy zwiększy to liczbę zwolenników akcesji, ale na pewno zakonserwuje nasze zabytkowe rolnictwo.


Andrzej Kaczmarczyk







Inny prokurator

Ministerstwo Sprawiedliwości rozważa reformę ustrojową prokuratury: chodzi o to, by zminimalizować możliwość wykorzystywania aparatu ścigania do działań politycznych. Problem jest: obecnie z gruntu polityczne stanowisko ministra sprawiedliwości połączone jest z funkcją Prokuratura Generalnego, siłą rzeczy więc praktycznie wszyscy ministrowie sprawiedliwości byli oskarżani (w większości przypadków zasadnie) o wykorzystywanie urzędu do sterowania śledztwami w zależności od kursu rządu oraz o mające podobny podtekst czystki kadrowe w podległej sobie prokuraturze. 
Nic dziwnego, że postulat oddzielenia funkcji ministerialnej od prokuratorskiej wracał wielokrotnie (także na tych łamach). Obecne dyskusje koncentrują się na dwóch modelach. Pierwszy przewiduje usamodzielnienie prokuratury przez uczynienie z niej osobnego pionu władzy publicznej (prokurator generalny mógłby być wtedy wybierany przez parlament bądź prezydenta na wydłużoną i być może nieponawialną kadencję, prokuratorzy zaś Prokuratury Generalnej powoływani byliby w sposób podobny do sędziów Sądu Najwyższego). Model drugi zakłada, że najlepszym gwarantem odpolitycznienia i wzmocnienia pozycji prokuratury byłoby instytucjonalne powiązanie jej z sądami (model taki obowiązywał m.in. w II RP). 
Przeciwnicy zmian (m.in. ex-ministrowie sprawiedliwości Jerzy Jaskiernia z SLD oraz Lech Kaczyński z PiS) twierdzą, że po ich wprowadzeniu rząd będzie mógł zrzucić z siebie odpowiedzialność za ściganie przestępczości. Otóż, po pierwsze, spośród organów państwowych nie tylko prokuratura troszczy się o bezpieczeństwo publiczne – jest to także zadanie policji i innych służb. Po drugie, zawsze można wprowadzić rozmaite mechanizmy współpracy między władzą wykonawczą a prokuratorską. 
Cena jaką płaci autorytet wymiaru sprawiedliwości za obecne rozwiązanie jest stanowczo za wysoka. Nie bez powodu więc e\Eksperci (m.in. cytowani przez „Rzeczpospolitą” profesorowie Andrzej Zoll i Piotr Wieczorek) zastrzegają, że choć najważniejsze będą szczegółowe rozwiązania reformy, to sama jej idea jest jak najbardziej zasadna.

Krzysztof Burnetko











 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 50 (2788), 15 grudnia 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl