EWA SZUMAŃSKA

 

Wrażenie

Przy okazji komputerowej wpadki z obliczaniem wyników wyborów samorzą-
dowych zdarzyła się rzecz niezwykła. Jedna z firm komputeryzujących przyznała się do błędu i wzięła na siebie odpowiedzialność! W życiu polityczno-publicznym ostatnich lat nikt u nas niczego podobnego nie zrobił. Popełniając nawet dużo większe błędy, twierdził zawsze, że wszystko jest w porządku, albo zwalał to na poprzednika. Ludzie więc osłupieli. To osłupienie i podziw dla prostolinijności firmy przesłoniło nawet fakt, że władza wydała na tę inwestycję grube miliony z pieniędzy podatników.
Czyli że warto się czasem przyznać do błędu, bo robi to u nas piorunujące wrażenie.



Cura te

Z kolei radość z kompromitacji nielubianego ministra przesłoniła w wypowie-
dziach polityków i w mediach inny smutny fakt, na który zwrócił uwagę profesor Zoll. Chodzi o zdumiewającą niekompetencję parlamentu, który uchwalił złą ustawę w rekordowym tempie i nie zauważył ani jednego z licznych błędów, wytkniętych przez Trybunał Konstytucyjny. 
W parlamentach innych państw – jak nas nieraz informowano – zasiada bardzo dużo ludzi z wykształceniem prawniczym. To zrozumiałe, bo celem parlamentu jest stanowienie prawa. U nas zaś partie potrafią umieszczać na listach wyborczych ,,gwiazdy” Big Brothera, a przewodniczącą sejmowej Komisji Sprawiedliwości była do niedawna posłanka, która, owszem, miewała styczność z prawem, ale w charakterze oskarżonej.
Parlamencie! Cura te ipsum.



Smutek Strasburga

Pojawił się w dniu, w którym polscy parlamentarzyści – na razie jako obserwa-
torzy – weszli po raz pierwszy do Parlamentu Europy. Jeszcze kilkanaście lat temu, nikt – w najśmielszych marzeniach – nie mógłby sobie takiego dnia wyobrazić.
Siedziałam w fotelu i patrzyłam w mały ekran.
Przypominałam sobie te wczesne lata dziewięćdziesiąte, ich entuzjazm i wielką nadzieję. Przypominałam sobie wiele pięknych dni... Nagle, na małym ekranie, wstała z ławy postać w prążkowanym krawacie i zaczęła przemawiać – również w moim imieniu.
Mrok i ciężar smutku Strasburga wydał mi się wtedy trudny do uniesienia.


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 49 (2787), 8 grudnia 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl