Tomasz Różycki


Druga elegia na koniec zimy

Co zostanie z tej zimy? Wypalony czajnik 
śpiewający elegię – mały wilk żelazny
w kuchni, ponad zaspami, które przysypały 
popiołami siedzące nad szklankami ciała?

Noc się zakończy szybciej, niż zdążysz odnaleźć 
drogę do swego łóżka. Trzeba będzie ścielić 
sobie na cudzych stronach i między litery 
kłaść się jako przecinek, zanim całe zdanie

wypowie o nas ciemność. Na walkach z ekranem 
upłynął cały miesiąc – zakład był, by dotąd 
wpatrywać się bez strachu w rozżarzone oko, 
aż któryś pierwszy mrugnie. Podobnie przegrane

twoje słynne wieczorne pojedynki z cieniem. 
Kula, pewnej czarnej niedzieli wystrzelona 
w jego kierunku, wreszcie okrążywszy ziemię 
właśnie teraz trafiła cię w sam środek czoła.

           luty 2002

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 49 (2787), 8 grudnia 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl