Tomasz Różycki
Druga elegia na koniec zimy
Co zostanie z tej zimy? Wypalony czajnik
śpiewający elegię – mały wilk żelazny
w kuchni, ponad zaspami, które przysypały
popiołami siedzące nad szklankami ciała?
Noc się zakończy szybciej, niż zdążysz odnaleźć
drogę do swego łóżka. Trzeba będzie ścielić
sobie na cudzych stronach i między litery
kłaść się jako przecinek, zanim całe zdanie
wypowie o nas ciemność. Na walkach z ekranem
upłynął cały miesiąc – zakład był, by dotąd
wpatrywać się bez strachu w rozżarzone oko,
aż któryś pierwszy mrugnie. Podobnie przegrane
twoje słynne wieczorne pojedynki z cieniem.
Kula, pewnej czarnej niedzieli wystrzelona
w jego kierunku, wreszcie okrążywszy ziemię
właśnie teraz trafiła cię w sam środek czoła.
luty 2002
|