Tomasz Różycki
Szczęśliwa epoka
Ciepłe miejsce w chodniku. Właśnie je wybrałem
na Sam Środek Europy: Mesjasz weźmie ciało
z wosku i pestek, z blachy, przepalonych murów
i z zakopanych skrzynek z paznokciami króla.
Drohobycz, w domu słońce plami ręce dzieciom
i podpala obrusy. Musiałem powiedzieć
coś, czego nie pamiętam, a co uwolniło
wszelkie życie od formy, atomową siłę
rozpychającą łóżka, krzywiącą obrazy
wybrzuszającą ziemię, szczepiącą zarazę
na parkanach i w pralniach. Coś, co teraz rośnie
w oku stawu i w parku, coś, co coraz głośniej
huczy przez wszystkie noce, to, co ze mnie wyszło
razem z jednym oddechem, tak szybko jak iskra.
październik 2002
|