Tomasz Różycki


Szczęśliwa epoka

Ciepłe miejsce w chodniku. Właśnie je wybrałem 
na Sam Środek Europy: Mesjasz weźmie ciało 
z wosku i pestek, z blachy, przepalonych murów 
i z zakopanych skrzynek z paznokciami króla.

Drohobycz, w domu słońce plami ręce dzieciom 
i podpala obrusy. Musiałem powiedzieć 
coś, czego nie pamiętam, a co uwolniło 
wszelkie życie od formy, atomową siłę

rozpychającą łóżka, krzywiącą obrazy
wybrzuszającą ziemię, szczepiącą zarazę
na parkanach i w pralniach. Coś, co teraz rośnie 
w oku stawu i w parku, coś, co coraz głośniej

huczy przez wszystkie noce, to, co ze mnie wyszło 
razem z jednym oddechem, tak szybko jak iskra.

           październik 2002

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 49 (2787), 8 grudnia 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl