Przegląd prasy

 Amerykański Kościół przed sądem


Molestowanie seksualne nieletnich przez księży katolickich stało się w ostatnich latach częstym tematem amerykańskich mediów. W PRZEGLĄDZIE POWSZECHNYM (11) Wojciech Buś, z-ca dyrektora wykonawczego „Krajowej organizacji ds. ciągłej formacji kleru katolickiego” („The National Organization for Continuing Education of Roman Catholic Clergy”) z siedzibą w Chicago, opisuje historię skandalu oraz reakcje lokalnej hierarchii, Watykanu i wiernych. Przedstawia też wynikające z niej wnioski – tak dla katolików, jak dla instytucji państwowych: 
l. Skandal nie jest wynikiem pojedynczego wybryku duchownego katolickiego, typu prowadzenie samochodu po pijanemu. Skandal zaistniał ze względu na rodzaj i skalę zjawiska, nasilonego zwłaszcza w diecezjach wschodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych, czyli regionie najgęściej zaludnionym przez katolików.
2. Doprowadziło to do przekonania, że przyczyna skandalu nie tkwi w moralnej słabości właściwej wszystkim, także biskupom, lecz że jego podłoże ma charakter strukturalny. Nie znaleziono odpowiedzi na pytanie, w którym dokładnie miejscu system uległ zepsuciu, ale chętnie w tym kontekście podniesiono kwestię celibatu oraz homoseksualizmu wśród kleru. Nie pomogły głosy psychologów i socjologów, którzy autorytatywnie stwierdzają, że nie można udowodnić istnienia zależności: celibat a dewiacja seksualna. Atmosfera histerii spowodowała, że niemożliwe okazało się rozstrzygnięcie sporu, czy potrzeba zmiany systemu, czy zmiany w systemie.
3. Działania niektórych hierarchów dostarczyły podstaw do twierdzenia, że system w kryzysie to de facto kryzys władzy czy też braku zaufania do sposobu sprawowania władzy. Biskupi podejmowali fatalne w skutkach decyzje także dlatego, że nie potrafili wyjść poza przyjęte schematy działania, posiłkowali się bowiem głosem doradców z zamkniętego środowiska klerykalnego.
4. Następstwem była radykalna utrata zaufania do struktur władzy w Kościele i społeczeństwie. Od tego niedaleko już do postaw gorzkiego sceptycyzmu i cynizmu – wobec sprawujących władzę, doktryny i moralności. 
5. Dostępność informacji oraz możliwość poddania informacji analizie to kolejna cecha dyskutowanego skandalu. Analiza dostępnych informacji jest przede wszystkim dokonywana przez osoby piastujące publiczne stanowiska, ale także przez szeroką opinię publiczną. Jak w każdym przewodzie sądowym, sposób wykorzystania zgromadzonego materiału dowodowego może zostać podporządkowany celom dowolnej ze stron procesu.
6. Naturalną konsekwencją posiadania informacji o skandalu i możliwości ich przetwarzania jest rozpowszechnianie w mediach. Bezprecedensowa jest skala i natychmiastowość dyfuzji informacji, agresywność działania mediów oraz szczegółowość opisu sytuacji. Dzięki nowoczesnym środkom masowego przekazu nie można nie wiedzieć, co się wydarzyło. 
7. Nie tylko nie można nie wiedzieć o bieżących wydarzeniach dziejących się w najbardziej odległych zakątkach kuli ziemskiej, lecz nie można również pozostać wobec nich obojętnym. Skandal seksualnego molestowania nieletnich przez księży pedofili/efebofili stał się przyczyną niepokoju całej społeczności katolickiej w Stanach Zjednoczonych, w jednakowym stopniu wiernych świeckich i duchowieństwa.
8. W Stanach Zjednoczonych to zatroskanie oznacza również, że podjęcie próby znalezienia wyjścia z impasu stało się odpowiedzialnością całej społeczności wiernych. Synonimem moralnej troski jest obywatelskie poczucie obowiązku – wynika ono z amerykańskiej tradycji demokratycznego systemu władzy, która szczególny nacisk kładzie na poczucie odpowiedzialności pojedynczych obywateli za dobro wspólne. Dlatego współczesny pasywny katolicyzm nie znajduje podatnego gruntu w Ameryce.
9. Aktywna postawa katolików w Stanach Zjednoczonych nie jest jedynie zasługą amerykańskiego doświadczenia politycznego. Dzieje się tak także za sprawą nauczania II Soboru Watykańskiego. Wpływ Soboru na zbiorową mentalność katolicką jest niezaprzeczalny. Dlatego obecny skandal nie zachwiał wiary katolików, choć niewątpliwie jest źródłem zakłopotania i frustracji. Dobrze rozumieją oni, że Kościół to cały Lud Boży, nie zaś jedynie zhierarchizowana instytucja. Hierarchia o tyle ma sens, o ile służy wszystkim członkom Kościoła.
10. Wiele pojedynczych skandali słusznie znajduje finał na sali rozpraw. Jeszcze nie tak dawno było nie do pomyślenia, by biskup składał zeznania w sądzie. Dziś taki fakt nikogo nie dziwi. Znaczenie tego jest takie, że system się zmienił – nie z powodu dobrowolnych działań hierarchów kościelnych, ale z powodu presji zewnętrznej. Jeśli nawet można przejść obojętnie obok krzyku rozpaczy drugiego człowieka, to nie można zignorować wezwania do sądu. Paradoksalnie świecki system sądowniczy okazuje się katalizatorem reformy w amerykańskim Kościele katolickim. 

KB
 




 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 49 (2787), 8 grudnia 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl