Nr 49 (2787), 8 grudnia 2002

Ojciec Dyrektor, Państwo, Kościół
Krzysztof Burnetko,
Wojciech Pięciak
Film Jerzego Morawskiego „Imperium ojca Rydzyka” stał się głośny, choć nie ujawnił wielu nowych faktów na temat Radia Maryja. Postawił za to jasno dwa problemy. Symbolem pierwszego są trzęsące się ze strachu ręce pani prokurator, na dodatek zastrzegającej sobie anonimowość, która jest jednak najodważniejszą z ludzi mających stać w Toruniu na straży państwa prawa, bo jako jedyna zgodziła się wypowiedzieć na temat Radia Maryja. Symbolem drugiego – wymowa i język oświadczeń, złożonych po emisji filmu przez kilku z pokazanych w nim redemptorystów oraz rozmaite instytucje kościelne.
WIĘCEJ
Medal Św.
Jerzego 2002

Medal Św. Jerzego 2002: Ewa Woydyłło-Osiatyńska
Ile uczuć jest
w człowieku
Tomasz
Potkaj
W jej rodzinnej biografii jest Katyń i Kazachstan. Mama nauczyła ją tolerancji, Ameryka tego, że życie jest dane, a nie zadane, że można je dowolnie kształtować oraz że nigdy nie jest za późno na naukę. Psycholog. Od 18 lat prowadzi terapie z alkoholikami, od 1989 roku kieruje Komisją Edukacji w Dziedzinie Uzależnień Fundacji Batorego. Ma dwie córki i wnuka.
7 grudnia w Krakowie odbierze Medal św. Jerzego. WIĘCEJ

Medal Św. Jerzego 2002: Leon Kieres
Wierzę w społeczeństwo
Z
Prezesem Instytutu Pamięci Narodowej rozmawiają
Agnieszka Sabor
i
Michał Okoński
Pojęcie „kwitu” oznacza niegodziwe posługiwanie się dokumentami; takie, które ma zniszczyć człowieka. Ktoś powiedział w tym właśnie kontekście: „Gdyby nie Kieres, wygralibyśmy wybory”. Straszne zdanie.
WIĘCEJ

Dziesiąta edycja Medalu Św. Jerzego
Don Kichoci i buntownicy
Anna
Mateja
Dlaczego w jednym państwie (na przykład w Polsce) ma się poczucie, że
olbrzymia większość polityków jest głupia? A w innych (na przykład w Stanach
Zjednoczonych), że wielu z nich poważnie rozważa, co jest najlepsze dla kraju
i społeczeństwa w danym momencie historycznym? WIĘCEJ

Narzekanie na wszystko jest zakazane
z Tadeuszem Mazowieckim
rozmawiają
Andrzej Brzeziecki i Krzysztof Burnetko
„11 listopada, kiedy obradowano w Krakowie nad „Apelem Wawelskim”, napisałem sobie, przy udziale mojej wnuczki Marty, taki rodzaj manifestu listopadowego. Trochę dla żartu, ale i na serio. Oto on:
1. Karierowicze do Zoo. Z łapówkarzami się nie rozmawia.
2. Wprowadza się roczny post telewizyjny. Telewizja nadaje tylko dziennik i jeden dobry program.
3. Każdy obywatel przedstawia Urzędowi Skarbowemu streszczenie jednej książki, którą przeczytał w roku podatkowym.
4. Kandydaci do parlamentu przechodzą obowiązkowe badania psychorozpoznawcze; nienawiść traktowana jest jako choroba.
5. Parlament obraduje według reguł konklawe.
6. W urzędach państwowych i samorządowych wprowadza się specjalne wykrywacze uczciwości i uprzejmości.
7. Lekarze i personel medyczny pracują tak jak w serialu „Na dobre i na złe”.
8. Wprowadza się obowiązek zlikwidowania opóźnień w sądach do Sylwestra 2003.
9. Rodzice zapewniają dzieciom, a dzieci rodzicom, więcej czasu i uśmiechu. Uśmiech na ulicy, w szkole lub w urzędzie nagradzany jest specjalnym bonem obywatelskim.
10. Narzekanie na wszystko jest zakazane”
WIĘCEJ

Komnata diabła czy obraz Bogarodzicy? – antyfeminizm w Kościele
Ta druga, inna od mężczyzny
z Elżbietą Adamiak, teolożką,
rozmawia Anna Mateja
Kobiety samotne, widzące swoje powołanie w pracy zawodowej
i zaangażowaniu społeczno-politycznym, nie znajdą dla siebie miejsca
w papieskim nauczaniu o kobietach. WIĘCEJ
WIARA
Kłopotliwe poglądy księdza Czajkowskiego
Artur Sporniak
Profesor Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, ks. Michał
Czajkowski zarzucił Radiu Maryja demoralizowanie słuchaczy. W rozmowie w radiowej „Trójce” ten znany biblista i ekumenista powiedział, że rozgłośnia o. Rydzyka nadaje modlitwy i katechezę, ale przekreślają to obecne na antenie akcenty antysemickie i ksenofobiczne oraz słowa nienawiści i pomówienia.
WIĘCEJ
Rekolekcje z Zacheuszem (2)
Miejsce w pobliżu sykomory
Ks. Grzegorz Ryś
„Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł
z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić...”. Co właściwie nim kierowało? Wiara? Niepokój sumienia? To, co już (być może) usłyszał wcześniej o Jezusie? A może po prostu zwykła ciekawość? Ewangelia nic o tym nie mówi. Cokolwiek by jednak to było, z całą pewnością krył się za tym Bóg!
WIĘCEJ
Listopadowy numer „Znaku”: Władza i grzech w Kościele
„Wszyscy mruczą, nikt nie wrzaśnie”
Michał Okoński
Listopadowy numer „Znaku” to
teologiczna bomba z opóźnionym zapłonem. Bomba ze względu na zawarte w nim treści i nazwiska autorów. Z opóźnionym zapłonem, bo żeby ją odbezpieczyć, trzeba numer... przeczytać. Tymczasem zwabieni przez mocny tytuł zwolennicy sensacji będą rozczarowani. Choć redakcja nie ukrywa, że bezpośrednią inspiracją do zajęcia się tematem była sprawa arcybiskupa Paetza
(„odsłonięcie zła, które zagnieździło się we wspólnocie ludzi wierzących; w sercu jednego człowieka sprawującego władzę i tych wszystkich, którzy to zło tuszowali” – czytamy w redakcyjnym wprowadzeniu), to zajmuje się problemem w sposób charakterystyczny dla krakowskiego miesięcznika. Idąc w głąb.
WIĘCEJ
KRAJ I ŚWIAT
Szansą górnictwa jest prywatyzacja – blokują ją jednak różne lobbies
Jak by być mogło, ale nie będzie
Jan Macieja
Sprywatyzowane górnictwo może być konkurencyjne i stanowić podstawę polskiej elektroenergetyki przez następne 20–30 lat. Skorzystałaby na tym zjednoczona Europa, bo mniejsze byłoby jej uzależnienie od importowanej energii. Niskie ceny podniosłyby konkurencyjność transportu kolejowego, stymulując wzrost gospodarczy oraz zatrudnienie. Tyle że do takiej reformy nikt się nie pali.
WIĘCEJ
Jan Macieja jest kierownikiem Zakładu Mikroekonomii w Instytucie Nauk Ekonomicznych PAN, w 1990 r. był pełnomocnikiem rz±ądu ds. restrukturyzacji górnictwa.
Kolejne rządy wydały duże pieniądze na odchodzących górników.
Czy sensownie?
Miasto w stanie likwidacji
Marcin Buczek
W tym miasteczku życie tak dalece związane było z rytmem kopalni, że nawet ksiądz przychodził po kolędzie w dniu wypłaty. W 1999 roku kopalnia
„Grodziec” miałaby sto lat. Rok wcześniej została jednak zlikwidowana.
WIĘCEJ
Marcin Buczek jest reporterem radia RMF.
NATO tworzy wojska ekspedycyjne – co z tego wynika dla Polski
Sojusz na igelicie
Stanisław Koziej

Jeszcze niedawno wydawało się, że głównymi problemami NATO są: rozszerzenie i relacje z Rosją. Tymczasem obie przeszkody pokonano nadzwyczaj gładko. Wyzwanie stanowią teraz zdolności funkcjonowania Sojuszu w nowych warunkach polityczno-strategicznych.
Tworzenie sił ekspedycyjnych nie jest ani pierwszym, ani ostatnim sygnałem, że najwyższa pora przejść na armię zawodową oraz postawić na jakość sił zbrojnych (mierzoną poziomem ich wyszkolenia oraz nowoczesnością wyposażenia). Powinniśmy zareagować już dziś, nie czekając na dalsze okazje. Taktyka wyczekiwania zawsze oznacza – jak uczą polskie doświadczenia restrukturyzacyjne z lat 90. – wyższe koszty. Lepiej jest wyprzedzać tendencje, które wkrótce zdominują sferę bezpieczeństwa i obronności. WIĘCEJ
Gen. bryg. prof. dr hab. Stanisław Koziej wykłada w Akademii Obrony Narodowej. Był dyrektorem Departamentu Systemu Obronnego MON i w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego. Kierował polską misją w Komisji Nadzorczej w Korei, był z-cą szefa misji OBWE w Gruzji i polskim przedstawicielem w Komitecie NATO ds. polityki i strategii nuklearnej.
Wokół głośnej książki Boba Woodwarda „Bush at War”
Wypaczony Biały Dom
Edward N. Luttwak
z Waszyngtonu
Wszyscy wiemy, dlaczego politykę zagraniczną powinno się czasem uprawiać w tajemnicy: jeśli dotyczy ona zamorskich łotrów (a często dotyczy), to uprzedzanie ich o przyszłych posunięciach nie jest dobrym pomysłem. Jednocześnie w Stanach Zjednoczonych prawie wszyscy zgadzają się (choć urzędujący prezydenci są innego zdania), że mają prawo wiedzieć, w jaki sposób Waszyngton podejmuje wielkie decyzje o wojnie i pokoju – nawet jeśli trzeba przy tym ujawnić ważne tajemnice... WIĘCEJ
„Nie mogłem przynieść pokoju”
z Alvaro Gil-Roblesem, komisarzem praw człowieka
Rady Europy, rozmawia Marek Zając
– Europa bojkotuje Białoruś i milczy w sprawie Czeczenii. Czy dlatego, że Łukaszenka to nie Putin, a potężna Rosja to nie mała Białoruś?
– To niesprawiedliwa ocena, bo Europa w sprawie Czeczenii powiedziała wiele. Sam jako komisarz Rady Europy byłem w Czeczenii trzy razy. Pierwszy raz podczas wojny, gdy nikt tam nie chciał przyjechać; drugi raz kilka dni po zdobyciu Groźnego, a trzeci raz rok temu. Zorganizowaliśmy tam biuro praw człowieka dla ludności cywilnej, pilotowaliśmy rozmowy między Czeczenami a Rosjanami. Głośno mówiliśmy, że należy skończyć z przemocą, że armia rosyjska ma przestać brutalnie traktować cywili. W Moskwie mówiłem publicznie, że trzeba skończyć z bezkarnością. Rosja została nawet na pewien czas zawieszona w prawach członka Rady Europy. Także Unia Europejska krytykowała rosyjskie metody prowadzenia wojny. Wszyscy stali jednak na stanowisku, że przestrzegamy granic Federacji Rosyjskiej, podobnie jak innych krajów. Pamiętajmy też, że cywile atakowani są także przez ekstremistów czeczeńskich, którzy gwałcą prawa ludzkie i wykazują się brutalnością.
Podkreślam: w kwestii praw człowieka Europa nie posługuje się dwoma standardami, ale wszystkich mierzy tą samą miarą.
WIĘCEJ
Alvaro Gil-Robles y Gil
Delgado, Hiszpan, został wybrany we wrześniu 1999 r. przez Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy pierwszym komisarzem Rady ds. praw człowieka.
KULTURA
Warszawski Festiwal Festiwali Teatralnych
Apetyt na festiwal
Piotr Gruszczyński
Jadwiga Jankowska-Cieślak i Piotr Skiba
w „Wymazywaniu”. Reż. Krystian Lupa

Zakończyła się pierwsza edycja Festiwalu Festiwali Teatralnych „Spotkania”.
W założeniach programowych podkreślono, że głównym jego celem jest danie szansy publiczności na to, by zorientowała się w sytuacji teatralnej Europy oraz porównała ją z tym, co dzieje się w teatrze polskim. Czy cel ten udało się zrealizować?
WIĘCEJ
Festiwal Festiwali Teatralnych „Spotkania”, Warszawa 7
listopada – 1 grudnia 2002.
Kim jest John Zorn? (po koncercie w Katowicach)
Ekspresja, czyli konfrontacja
Tomasz Cyz
John Zorn
Plakat informujący o katowickim koncercie sugerował, że John Zorn nie będzie jego głównym bohaterem; spotkanie nosiło tytuł „Hommage a Bellmer”, a na czarno-białym, nieco rozmazanym zdjęciu, muzyk kreślił coś na papierze. Podczas koncertu rzeczywiście okazało się, że Zorn był niemal gościem, jakby jednym z około tysiąca słuchaczy.
WIĘCEJ
W świecie faraonów
Tomasz Konwent
Tylko wtedy, gdy z pokorą uznamy, że nie wiemy jeszcze wszystkiego, że są obszary nieodkryte, zaskakujące, świat niezbadanych tajemnic, znajdziemy u Johna Zorna coś więcej niż tylko dziwny zgiełk, zbiór przypadkowych dźwięków, przed którym lepiej uciekać w znane już i bezpieczne miejsca.
WIĘCEJ
Masada w „Toniku”
Mateusz Flak
„Tonic” – klub będący Mekką światowej awangardy muzycznej (jak mówią Amerykanie: „that’s the place!”) słynie przede wszystkim z tego, że właśnie tu stworzył swoją koncertową bazę John Zorn. Legendarny muzyk gra w „Toniku” co najmniej dwa, trzy razy w miesiącu.
Teraz – w sportowej bluzie i kolorowych bojówkach – siedzi na wysokim, barowym krzesełku i zwrócony tyłem do publiczności „dyryguje” akustyczną Masadą. Najpierw podaje numer klasycznej „gry” (np. „»Kivah« – sto dziewięćdziesiąt dziewięć”), potem szybkie uzgodnienie „taktyki” utworu i… zaczyna się . Trójka od pierwszej chwili rzuca się na nuty – Feldman i Friedlander walą zaciekle piętami w deski sceny wybijając rytm, a Cohen usiłuje za nimi nadążyć. Za chwilę wywiązuje się pojedynek na wściekłe solo skrzypiec i wiolonczeli, a wpatrzony w zapis Zorn jednym gestem przerzuca „piłkę” z jednego instrumentu na drugi – „teraz ty!”. Mowa gestów Zorna to zresztą osobna historia: szybkie złączenie kciuków i palców wskazujących oznacza przejście do pizzicata, falująca dłoń – solo, dwa wyprostowane palce – powrót do głównej linii melodycznej. WIĘCEJ

Wiersze Tomasza Różyckiego
Atlantyda;
Szczęśliwa epoka;
Elegia na koniec zimy; Druga elegia na koniec zimy;
Trzecia elegia na odejście zimy
Tomasz Różycki (1970) mieszka w Opolu. Opublikował tomy wierszy: „Vaterland” (1997), „Anima” (1999), „Chata
umaita” (20001).
„Znaki” M. Nighta Shaymalana
Jak zepsuć dobry film?
Michał Nawrocki

Prawie cały film „Znaki” zrobiony jest znakomicie. Wyjątek stanowi ostatnie pięć minut, które co prawda konsekwentnie podkreślają przesłanie filmu, natomiast sam film bezlitośnie zarzynają.
WIĘCEJ
FELIETONY
EWA SZUMAŃSKA –
Wrażenie; Cura te; Smutek Strasburga
ANDRZEJ DOBOSZ
– Słowo do skreślenia
MARCIN
KRÓL – Aktywność obywateli
|