Mieszaniny


O Nowaku

Jan Błoński




W ostatnich latach wygasła oryginalna i osobliwa dziedzina poezji, a mianowicie „poezja chłopska”, którą jeszcze niedawno osobno klasyfikowano. Poeci mieli odrębny związek, może słusznie, bo inne były tony, które wydobywali ze swych lir, czasem mieli zaś niezasłużenie trudności z wniknięciem w – nie zawsze sympatyczny – światek literacki. Lubiłem i ceniłem najwybitniejszego – moim zdaniem – z tych liryków, Tadeusza Nowaka i nie chciałbym, aby nierozsądnie szeregowano poetę, który do końca życia umiał wydobywać ze swej mowy i wyobraźni cenny, oryginalny ton i nie powinien w żadnym przypadku zostać zapomniany. Posłuchajmy:

W gąsiorze pieni się jabłecznik
A gość o stół łokciami wsparty
Strąca pod stół rogaty świecznik
Wyciąga nóż i kładzie karty

(...)

Wy znowu chcecie iść przed nami
Bo nozdrza drażni wam nasz pot:
Spróbujcie: ród mój was widłami
Zadźga i rzuci poza płot








 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 49 (2787), 8 grudnia 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl