„F”


Popatrz wstecz

MAŁGORZATA MUSIEROWICZ



Nie należy przystawać od razu nawet na rzeczy oczywiste i jawne. Niektóre bowiem kłamstwa mają pozory prawdy. Zawsze trzeba poczekać: czas odkrywa prawdę.
Ruiny są złym probierzem wielkości.
Kto piętrzy zbrodnię na zbrodni, powiększa swój strach.
Często ogień i miecz zastępują lekarstwo.
Słonie i lwy przechodzą obojętnie obok tych, których pokonały. Zaciekłość to znamię nikczemnej bestii.

*

Wszystkim wzgardził, kto już wzgardził śmiercią.
Czemuż miałby się bać ryzyka, kto nie ma nic do stracenia?
Najbardziej niebezpieczne jest takie męstwo, które wyzwala ostateczna desperacja. Strach powinien zostawiać jakiś margines bezpieczeństwa i o wiele więcej ukazywać nadziei niż zagrożenia...

*

Nikczemnością jest topić kogoś, aby wydobyć go z wody, przewracać, aby podnieść, więzić, aby uwolnić. Położenie kresu krzywdzie nie jest dobrodziejstwem, a usunięcie czegoś, co wraził sam usuwający, nie może nigdy stanowić zasługi.
Wszelkie zbrodnie zostają spełnione już nawet przed dokonaniem samego czynu, jeśli jest dostatecznie zbrodnicza intencja.

*

Gdzie nie ma wstydu, praworządności, uczciwości, pobożności ani wierności, tam władza nie jest stabilna.
Znienawidzone rządy nigdy nie utrzymują się długo.
Do okrutnego i krwiożerczego władcy nawet jego siepacze nieuchronnie są wrogo nastawieni. Nikt nie może mieć wiernych i lojalnych sojuszników w tych, którymi się posługuje przy torturach, i którym rzuca ludzi jakby dzikim zwierzętom. I żaden skazaniec nie niepokoi się ani nie dręczy tak jak on, który boi się bogów i ludzi jako świadków i mścicieli zbrodni, aż tam zaszedłszy, gdzie już nie może zmienić swego postępowania. Między innymi bowiem najgorszą klątwą okrucieństwa jest: mus upierania się przy nim i niemożność odwrotu ku lepszemu życiu. Bo zbrodnia musi zasłaniać się zbrodnią. Któż bowiem bardziej nieszczęśliwy niżeli człowiek, który już musi pozostać złym?
Okrutna władza jest niespokojna i pogrążona w ciemnościach, a kiedy ludzie drżą i wpadają w popłoch na każdy dźwięk, wtedy i ten, kto jest powodem tego całego zamętu, nie uniknie wstrząsów.
Tak ustanowiła natura, że cokolwiek urosło na cudzym strachu, samo nie jest odeń wolne. Co przeraża, samo także drży.

*

Wynik wojny zawsze jest wątpliwy i zawsze zwycięstwo jest w rękach Marsa, choćby się miało ogromne wojsko, które szeroko i daleko rozciąga swoje szeregi.
Żadna namiętność nie jest bardziej żądna zemsty niż gniew, który też z tego właśnie powodu jest niezdolny do wywarcia zemsty: gwałtowny i bezrozumny, jak prawie każda żądza, sam przeszkadza sobie w osiągnięciu tego, do czego dąży. Dlatego nigdy nie przynosi dobra, ani w czasie pokoju, ani w czasie wojny; upodabnia bowiem pokój do wojny, a w boju zapomina, że bóg wojny jest obopólny, i sam nad sobą nie mając władzy, dostaje się pod cudzą.
Wrogość natychmiast znika, jeśli się jej wyrzeknie jedna ze stron. Biją się tylko tacy sami. Lecz oto obie strony ponosi gniew, rozpoczyna się walka: ten będzie lepszy, kto się pierwszy wycofa, zwyciężony ten, co zwyciężył.
Podobnie jak nie powinno się zawiązywać przyjaźni z człowiekiem niegodziwym, tak również nie należy dopuszczać go do korzystania z najświętszego prawa gościnności, które jest źródłem przyjaźni.


Napisał: 
Lucjusz Anneusz Seneka (4 p.n.e. – 65)


*

Popatrz wstecz na przeszłość, na tak olbrzymie przemiany mocarstw. Możesz i przyszłość przewidzieć. Będzie ona bowiem zupełnie taka sama co do formy i nie będzie mogła uwolnić się od rytmu widocznego w wypadkach teraźniejszych. Stąd też jest to wszystko jedno, czy bada się życie ludzkie w przeciągu lat czterdziestu, czy lat dziesiątek tysięcy. Bo co więcej zobaczysz?


Napisał: 
Marek Aureliusz (121 n.e. – 180)


Wstecz popatrzała:
Małgorzata Musierowicz

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 48 (2786), 1 grudnia 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl