Syberyjska dusza

Z biskupem Irkucka Jerzym Mazurem, represjonowanym przez władze Rosji, rozmawia Krzysztof Skowroński



KRZYSZTOF SKOWROŃSKI: – Jeden z księży pracujących w Irkucku przyjechał na Syberię z Polski na rowerze. Co Ksiądz Biskup sądzi o tym pomyśle?
BP JERZY MAZUR: – To szaleństwo! Ale dzisiaj, by ewangelizować, trzeba być szaleńcem. Gotowość do niesienia Ewangelii świadczy o sile woli, harcie ducha, jest też wyrażeniem zgody na wiele wyrzeczeń i pokonywanie przeszkód. Myślę, że każdy z misjonarzy musi być gotowy na wielkie ryzyko niezależnie od miejsca swojej pracy misyjnej. W przeciwnym razie może pojawić się lęk, na który nie powinno być miejsca. Ta gotowość do podjęcia ryzyka wiąże się z wielkim zaufaniem do Pana Boga. Pan Jezus powiedział do Piotra i do Apostołów: „Nie bój się, nie bójcie się”. Te słowa muszą ciągle nam towarzyszyć. Wzorem dla nas jest postawa św. Piotra, który usłyszał wezwanie: „wypłyń na głębię”. Zaufał i wypłynął na jezioro, choć był przekonany, że ryba nie bierze tego dnia.
– A jakim jeziorem jest Bajkał?
– Przepięknym. Trudno wręcz opisać jego piękno. Na głębokości 40 metrów widzi się kamienie, tak przezroczystą ma wodę. Polacy patrzą na Syberię zwykle poprzez pryzmat tragicznych losów Sybiraków: zsyłek, katorżniczej pracy na mrozie, głodu, tęsknoty za ojczyzną. Tymczasem dzisiejsza Syberia kryje w sobie dużo tajemnic, bogactwa i piękna. Gdy patrzy się na Syberię oczami człowieka nie przymusowo zesłanego, ale posłanego, widzi się przede wszystkim człowieka, który wiele przeżył, wycierpiał, został wyzuty z wartości duchowych i dzisiaj potrzebuje pomocy, aby powrócić do wiary swoich przodków. I to jest główną motywacją mojej pracy na Syberii. Czasami mówię, że jestem żebrakiem, bo proszę o kapłanów w zgromadzeniach zakonnych i diecezjach, proszę o siostry zakonne i o środki materialne, aby pomagać najbiedniejszym, dzieciom ulicy, rodzinom wielodzietnym, domom dziecka, by budować świątynie. Nie wstydzę się tego żebrania, bo nie proszę dla siebie. Nad Bajkałem mamy dom im. Jana Pawła II – Centrum Duchowości naszej diecezji. Do tej pory od maja do września dom był zawsze pełny. Teraz udało się nam założyć tam dobre ogrzewanie. I ci, którzy chcą uczestniczyć w rekolekcjach podczas zimy, będą mogli przyjeżdżać.

Zima na Syberii

– A jacy są mieszkańcy Irkucka?
– To ludzie z syberyjską duszą. Syberyjska dusza jest wesoła, wrażliwa na biedę drugiego, tolerancyjna, zarówno pod względem religijnym, jak i narodowościowym. Syberyjska dusza to także mieszanka wielu kultur: miejscowej ludności, rosyjskiej kultury, a także tradycji zesłańców. Miejscowe warunki ukształtowały ważną cechę – pomagać sobie nawzajem. Sybiracy potrafią przetrwać. Ich otwartość na innych – swoisty ekumenizm – budowany był na cierpieniu. Razem cierpieli i razem umierali. Tam naprawdę wśród chrześcijan była jedność. Dzisiaj na tym ekumenizmie męczeństwa powinniśmy odbudowywać chrześcijaństwo, a przede wszystkim dialog ekumeniczny.
Zima w Irkucku zaczyna się w październiku, kończy się czasami pod koniec kwietnia lub w maju. I za tym Ksiądz Biskup tęskni? Zamiast złotej polskiej jesieni patrzeć na śnieg syberyjski?
– W wypełnianiu misji zleconej przez Boga trudności są mało ważne. Dlatego ani afrykańskie upały, ani syberyjskie mrozy nie były dla mnie wielką przeszkodą. Ważne, by pomagać ludziom, głosić im Ewangelię, umacniać w wierze, ukazywać nadzieję, perspektywę radości wiecznej.
A nie prosił Ksiądz Biskup Pana Boga, aby wysłał Księdza np. do Paryża, Brukseli albo nad Morze Śródziemne?







Jerzy Mazur






– Obecnie proszę, abym mógł wrócić do Irkucka. Chyba, że Jego wolą jest, abym pozostał na wygnaniu. To też można odczytać jako pewną misję. Dlatego proszę wszystkich o modlitwę o jedność chrześcijan. Matka Boża w Fatimie powiedziała o nawróceniu Rosji. Rosja zaczęła się nawracać. Człowiek odnajduje Boga zarówno w Cerkwi prawosławnej, w Kościele katolickim, w Kościołach protestanckich, jak i w innych religiach, ale brakuje dążenia do jedności, a to jest najważniejsze w nawróceniu, abyśmy się nawracali jako chrześcijanie. Proszę też wszystkich o modlitwę w intencji rychłego spotkania Jana Pawła II z patriarchą Moskwy Aleksym II.
– Takie spotkanie jest w ogóle możliwe?
– Modlitwa czyni cuda. Jeżeli wierzymy w działanie Ducha Świętego, to wszystko jest możliwe. 
Prezydent Łukaszenka zaproponował, aby takie spotkanie odbyło się na Białorusi.
– Znów powiem: jeżeli taka będzie wola Boża… Pomysł jest o tyle interesujący, że na Białorusi jest dużo więcej katolików niż w Rosji. Takie proporcje mogłyby mobilizować do dialogu.

Sąsiedzi z bloku

– Jak to się stało, że to właśnie Ksiądz Biskup trafił do Irkucka?
– Sześć lat pracowałem na Białorusi. W 1998 Ojciec Święty mianował mnie biskupem, najpierw pomocniczym, w azjatyckiej części Rosji, z siedzibą, od samego początku, w Irkucku.
– Jakie wrażenie zrobił Irkuck na Księdzu pierwszego dnia, po wylądowaniu?
– 23 marca 1998 roku zostałem mianowany biskupem i od razu z Białorusi, przez Moskwę, udałem się do Nowosybirska, aby zobaczyć miejsce mojej działalności, a także, aby uzgodnić sprawę święceń biskupich. Pomyślałem bowiem, że jeżeli Bóg wysyła mnie na Syberię, to najlepszym miejscem na święcenia biskupie będzie Syberia. I jestem pierwszym biskupem dla Syberii tam wyświęconym. Po święceniach pojechałem do Irkucka. Pokochałem to miasto od razu. Zaczynaliśmy od podstaw, najpierw koczując u proboszcza, później mieszkając w bloku na piątym piętrze.
Być może właśnie takiego stylu ewangelizacji boi się Kościół prawosławny: mieszkać w bloku i rozmawiać ze zwykłymi ludźmi?
– Nie jesteśmy tylko głosicielami, ale także świadkami. Świadczymy o Chrystusie. Wiara jest darem, łaską Bożą. Można rozmawiać, przekonywać, a nawet wspólnie działać i to wcale nie gwarantuje nawrócenia. Dlatego ważna jest modlitwa, świadectwo. To Bóg działa. Oskarżenie o prozelityzm jest nieporozumieniem. Wielu naszych sąsiadów z bloku przychodziło do nas, rozmawiało na różne tematy, także religijne, ale nikt nie stał się z tego powodu katolikiem.
– Ksiądz Biskup wspomniał o Afryce. Jak tam było?
– Pracowałem w Ghanie 3 lata. Trafiłem na wielki głód. Ta praca wiele mi dała. Nauczyłem się przede wszystkim cierpliwości, bo są trzy cechy misjonarza: być cierpliwym, być cierpliwym i jeszcze raz być cierpliwym. Dlatego też teraz umiem cierpliwie czekać.
– Co Księdza Biskupa uczyło cierpliwości?
– Całe życie. W Afryce uderza się w dzwon trzy razy: pierwszy raz daje się znać, że ksiądz już do wioski przyjechał, drugi raz, że już trzeba się przygotowywać, a trzeci, że trzeba już przyjść, bo będzie Msza św. Tymczasem Afrykanki mówią, że jak trzeci raz ksiądz uderza w dzwon, to znaczy, że trzeba iść po wodę, aby się umyć i przygotować na Mszę św. Mają inne pojęcie czasu. Nie można się denerwować, bo ten, kto się denerwuje jest według ich mniemania człowiekiem słabym. Trzeba być cierpliwym. Kiedyś otrzymałem zaproszenie: „Father, między drugą a szóstą zapraszamy cię na party, bądź punktualny”. By ewangelizować, trzeba poznać kulturę. Podobnie na Syberii – od samego początku starałem się poznać tradycję i ją respektować.
– Gdzie było trudniej: w Ghanie czy w Irkucku?
– W Ghanie dokuczał bardziej tropikalny, malaryczny klimat. Większe były także kłopoty z językiem, gdyż oprócz angielskiego trzeba było poznać jeszcze miejscowy język – Twi. Nie było natomiast problemu z niewiarą. W Afryce wszyscy są wierzący, nie ma ateistów. Dlatego przekazywanie orędzia ewangelicznego było o wiele łatwiejsze.
Na Syberii zaś religijne prześladowania spowodowały wielkie spustoszenie. Przez lata wpajano człowiekowi, że Boga nie ma. I to przekonanie tak mocno weszło w krew, że dzisiaj wszystko trzeba budować od nowa. Wiedza o Kościele katolickim została zafałszowana. Dlatego trzeba cierpliwie, małymi krokami budować dobro – pokazywać, że o to właśnie chodzi katolikom. Bardzo nam w tym pomagają dziennikarze. Często pokazują to, co robimy, bo jak sami mówią, są zmęczeni pokazywaniem zła.

Niechciana inność

– Czy Ksiądz Biskup wierzy, że wróci do swojej diecezji?
– Nuncjusz apostolski w Rosji abp Miliore spotkał się 22 października w Moskwie z wiceministrem spraw zagranicznych Rosji. Wśród wielu tematów rozmowy był też temat mojego powrotu do Rosji. Od początku mówię, że wszystko jest w rękach dyplomacji Stolicy Apostolskiej, Federacji Rosyjskiej i Polski. Mnie pozostała modlitwa. 
W otwartych społeczeństwach panuje „religijny wolny rynek”. Każdy może wybierać, w co chce wierzyć. Rozumiem, że w Rosji jest inaczej?
– Nie użyłbym terminu „wolny rynek”, ale każdy ma wybór. W prawosławiu funkcjonuje pojęcie „terytorium kanonicznego”. Antropologicznie jednak granica terytorium kanonicznego przebiega w sercu człowieka. Gdy człowiek jest wolny w wyborze, może wybrać Kościół katolicki, może wybrać Cerkiew prawosławną. Zarzut prawosławnych, że Rosjanie przechodzą na katolicyzm jest nieuzasadniony – to są sporadyczne przypadki. Wśród tej małej grupydominują ludzie poszukujący – byli już w jednej, drugiej czy trzeciej sekcie i przychodzą do Kościoła katolickiego, aby lepiej poznać naszą wiarę. Jeżeli są to ludzie ochrzczeni w Cerkwi, to radzimy im powrót do prawosławia. Jeżeli upierają się, że chcą zostać, mają rok czasu na poznanie naszej wiary i podjęcie decyzji. Już ochrzczonych nie chrzci się ponownie.
Prócz Księdza Biskupa i kilku innych księży katolickich nie wpuszczono do Rosji także Dalajlamy. 
– Wjazdu do Rosji odmówiono również kilku pastorom protestanckim.
– Wygląda na to, że Rosja broni się przed wszystkim, co jest inne?
– Unikam pewnych interpretacji, aby to jeszcze bardziej nie zagmatwało skomplikowanej sytuacji.
Rosyjskie media oskarżyły polskich franciszkanów o prowadzenie w Moskwie domu publicznego. Tymczasem to zakonnicy stali się ofiarą ludzi złej woli. Co oznacza ta medialna nagonka?
– Na pewno tak krzywdzące oskarżenie franciszkanów jest kolejnym policzkiem zadanym Kościołowi katolickiemu w Rosji. Stolica Apostolska wystosowała w tej sprawie ostry protest.
Jest to już kolejny protest i po raz kolejny wskazówka pokazuje pole z napisem konflikt, a nie pole z napisem porozumienie…
– Od samego początku mówimy o potrzebie rozmów przy okrągłym stole, które pozwoliłyby na wymianę informacji o działalności Kościoła katolickiego. Gdyby udało się rozpocząć dialog ekumeniczny, Cerkiew prawosławna mogłaby się przekonać, że Kościół katolicki nie jest żadnym zagrożeniem dla prawosławia. Przeciwnie, staramy się widzieć wyzwania i zagrożenia, które stoją przed całym chrześcijaństwem – ostatnio takim wielkim wyzwaniem stał się np. terroryzm. Trzeba na to wszystko spojrzeć szerzej. Jeżeli Cerkiew wspólnie z Kościołem katolickim i Kościołami protestanckimi, a przede wszystkim we współpracy ze stroną rządową nie zajmie się tym problemem, a także problemem dzieci ulicy, to zagrożenie będzie narastać. Bowiem dziś zaniedbywane dzieci w przyszłości mogą stać się adeptami terroryzmu czy świata przestępczego. Użycie coraz większej liczby wojska wszystkiego nie rozwiąże. Zło trzeba dobrem zwyciężać. W pierwszym rzędzie oznacza to kształtowanie prawdziwych wartości w sercach dzieci i młodzieży. To jest trudne zadanie, ale nie można z niego zrezygnować.
Gdyby prezydent Putin chciał, aby Ksiądz Biskup wrócił do Rosji, to wykonałby jeden telefon i Ksiądz Biskup wróciłby do Irkucka...
– Tak mi się wydaje.
Po spotkaniu z prezydentem Putinem prezydent Kwaśniewski powiedział dziennikarzom, że nie rozmawiał o sytuacji bp Mazura. Co Ksiądz Biskup wtedy pomyślał?
– Poczułem się bardzo opuszczony jako Polak, który pracuje na Syberii, gdzie większość katolików to nasi rodacy. Ci Polacy potrzebują dzisiaj duchowego wsparcia, pomocy w powrocie do wiary swoich dziadków. Tak rozumiem swoją misję. Teraz dochodzą do mnie sygnały, że rząd zaczął działać w mojej sprawie. To mi dodaje otuchy.
Co Ksiądz Biskup myśli o dramatycznych wydarzeniach w moskiewskim teatrze na Dubrowce?
– To wielka tragedia nie tylko dla Rosji, ale i dla całego świata. Wydarzenia te pokazują, do czego zdolny jest człowiek, który nie kieruje się w życiu przykazaniami i Ewangelią. Abp Tadeusz Kondrusiewicz, jako przewodniczący Konferencji Biskupów Rosji, w liście skierowanym do prezydenta Putina podkreślił, że Kościół katolicki solidaryzuje się w cierpieniu z narodem rosyjskim. We wszystkich kościołach odprawiane są Msze święte, modlimy się za tych, którzy zginęli i za ich rodziny. Zadaniem Kościoła jest być z poszkodowanymi, modlić się o pokój i z jeszcze większą gorliwością głosić Ewangelię miłości i przebaczenia. 


Jerzy Mazur urodził się w Hawłowicach (obecna archidiecezja przemyska) 5 sierpnia 1953 r. Ukończył seminarium duchowne werbistów w Pieniężnie, przyjmując święcenia kapłańskie w 1979 r. Pracował w Baranowiczach na Białorusi. 23 marca 1998 Jan Paweł II mianował go biskupem pomocniczym dla administratury apostolskiej Azjatyckiej Części Rosji (Syberii). Sakrę przyjął 31 maja 1998. Gdy 18 maja 1999 Papież utworzył oddzielną administraturę apostolską Syberii Wschodniej z siedzibą w Irkucku, bp Mazur został pierwszym jej rządcą. Zaś 11 lutego 2002 r., wraz z podniesieniem dotychczasowych 4 administratur apostolskich na terenie Federacji Rosyjskiej do rangi diecezji i utworzeniem m.in. diecezji św. Józefa w Irkucku, bp Mazur został pierwszym biskupem diecezjalnym nowej jednostki terytorialnej. 19 kwietnia tego roku władze Rosji zawróciły z lotniska Szeremietiewo powracającego z Polski biskupa.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 48 (2786), 1 grudnia 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl