Mieszaniny


Rękopis znaleziony w Saragossie

Jan Błoński




Czy istnieje wiele tajemnic w literackich dociekaniach? Można by powiedzieć, że składają się one z samych zagadek, i na tym poprzestać. Ale na pewno istnieją takich zagadek całe skupiska... Myślę o „Rękopisie znalezionym w Saragossie”, gdzie zagadkowy jest temat, niejasne postacie, ale także autorstwo książki i wielonarodowość bohaterów.
Pomyślmy tylko: Jan Potocki był niewątpliwie Polakiem, ale swą najlepszą powieść napisał po francusku i nie wiemy nawet, czy ją sam wykończył! Wielki pan... i kapryśny skryba, któremu na dodatek przylepiono sporo rozmaitych literackich atrybucji... i uzupełnień... w przeważającej mierze nierozsądnych. Z tym wszystkim uważam – nie tylko ja! – „Rękopis” za arcydzieło i jako łapczywy Polak czynię Potockiego najlepszym polskim powieściopisarzem, i basta!
Bo cóż myśleć o polskich powieściach? Bliskie one sercu, ale nadto poczciwe, zatroskane, szlachetne... A to o ojczyznę się męczą, cierpieniom bohaterów współczują, wszystkim chciałyby dogodzić. Zamiast przedstawiać ludzi, jakimi są, pouczają i pocieszają nieudaczników... Bywają oczywiście wyjątki, co tak jak u Anglików i Francuzów, z lubością serwują czytelnikom prawdy niemiłe, jeśli zgoła nie cuchnące... 
Najbardziej bolało czytelników, że Potocki nie bał się malować zwycięstwa interesu i przewagi, rodzinnej i majątkowej, wtedy gdy nie było to przyjaźnie widziane. A co do ojczyzny, interesy jej i nieszczęścia stawiał niżej niż własne. W tym także nieźle mu się wiodło, ku zgorszeniu ludzi szlacheckich, jeśli nie nawet szlachetnych. Krótko mówiąc, cynik i egoista, ale gawędziarz i obserwator doskonały... Toteż literatura go nie zapomniała, ale na krótko: posunął bowiem swoją pychę tak daleko, że pisał po francusku! I robił to nieźle, nie tak dobrze jednak, aby go francuscy koledzy nie zagryźli. Nie przeważył pokaźny majątek, którym podpierał literackie talenty, o dziwo, autentyczne. Nie jedyna to była – niestety – ucieczka ze skazanej na niebyt literatury.
Pikanterii całej tej historii dodaje fakt, że wspaniałą, zasługującą z pewnością na przekład, książkę („Le théâtre du romanesque”) poświęcił Potockiemu i „Rękopisowi” François Rosset, szwajcarski polonista, także piszący przede wszystkim po francusku.








 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 48 (2786), 1 grudnia 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl