EWA SZUMAŃSKA

 

Po rykowisku

Kartki wrzucone, posady obsadzone.
Tak sobie myślę, że wybory są dla gatunku „homo politicus” tym samym, 
czym dla innego gatunku – rykowisko (toki, parkoty itd.) Też się potrząsa porożem, stroszy pióra, podskakuje, wydaje specjalne odgłosy – byle skupić na sobie uwagę. Też się walczy z konkurentem, czasem tylko na pokaz, czasem bez pardonu. Też ma to na celu wabienie – w tym wypadku wyborcy. A wszystko razem też służy przedłużeniu gatunku – czyli kadencji.
Wyborcy coraz częściej orientują się, że brali udział w umownym widowisku, a wspaniałe, zwycięskie samce mogą się po jakimś czasie okazać zwykłymi nieudacznikami.
Może dlatego wciąż maleje ilość obserwatorów rykowiska?



Alternatywa

Obejrzałam angielski dokument o zabójstwie dziennikarza Gongadze, o innych 
,,zaginionych” i o ogólnym stanie demokracji na Ukrainie. Wciąż myślę o finale terrorystycznego zamachu w Moskwie i o obłędnym strachu tamtejszych władz przed prawdą. Raz po raz dobiegają drobne wiadomości z Białorusi, groteskowo-absurdalno-straszne.
Więc czasem się zastanawiam, co by było, gdyby rodzime oszołomstwo doprowadziło do przegrania referendum zjednoczeniowego? Gdyby błąd w negocjacjach czy jakaś nasza kolejna afera korupcyjno-finansowo-sejmowa skłoniły UE do zamknięcia przed nami drzwi
W dzisiejszej epoce układów, koalicji i powiązań nie ma już państw samotnych, jak wyspa. Więc jaka byłaby ta alternatywa? Brrr...



Wilk

Podobno jest szansa na odtworzenie – przy pomocy zachowanych cząsteczek 
DNA – wytrzebionego przez nas kompletnie gatunku wilka workowatego. Naukowiec, który o tym mówił, miał łzy w oczach i robił wrażenie człowieka szczęśliwego bez miary. Twierdził, że to ukoronowanie jego wieloletnich wysiłków i najpiękniejszy dzień w życiu.
Jaką wartość ma uratowanie jednego gatunku, wobec ilości tych, które giną każdego roku? Czy odrestaurowanie jednego fresku, wobec ilości zabytków niszczejących bezpowrotnie? Albo pomoc jednemu osieroconemu dziecku w Ruandzie, wobec powszechności głodowej śmierci w Afryce?
Chyba ma ogromną wartość. I dopóki są ludzie, którzy w takich właśnie działaniach widzą sens swojego życia, to można powiedzieć: jeszcze nie całkiem przegraliśmy.

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 47 (2785), 24 listopada 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl