Wielka antologia Natalii Astafiewej


Polskie poetessy

Anna Nasiłowska



Czy wiek XX rzeczywiście był wiekiem kobiet? Kiedy przegląda się rosyjską antologię „Polskije poetessy” przygotowaną przez Natalię Astafiewą, obszerny tom będący przeglądem dorobku polskich poetek, odpowiedź wydaje się oczywista. Gdyby antologia obejmowała całą literaturę polską, jej objętość nie zmieniłaby się aż tak bardzo. 


Ursula Philips w wydanym w 2000 roku przez gdańskie wydawnictwo słowo obraz/terytoria przewodniku „Pisarki polskie” notuje kilka ważnych kobiet w literaturze staropolskiej, nie były to jednak poetki. W epoce oświecenia trzeba by dodać Elżbietę Drużbacką, którą Wacław Borowy w swoim wielkim dziele krytycznym „O poezji polskiej XVIII wieku” uznał za autorkę wybitną. Nie do końca przekonał polską opinię i jest to autorka znana raczej historykom literatury. Na uwzględnienie zasługiwałaby także Konstancja Benisławska. W czasach romantyzmu kobiety były adresatkami utworów i autorkami ważnych powieści stawiających problem emancypacji. Pamiętać trzeba o Deotymie, której talent improwizatorski fascynował współczesnych, ale jej sztuka była ulotna. Wielką postacią w poezji polskiej drugiej połowy XIX wieku była Maria Konopnicka i ją trzeba by z całą pewnością zaprezentować jako najwybitniejszą indywidualność tego czasu. To jednak w porównaniu z wiekiem XX – zdumiewająco mało nazwisk.
Kobiety piszące poezję na dobrą sprawę weszły do literatury dopiero wraz z Młodą Polską, mimo że ta epoka wydaje się szczególnie nacechowana mizoginizmem. Być może zetknięcie się oczywistych w tym czasie silnych dążeń emancypacyjnych z młodopolskimi mitologiami artystycznymi sprowokowało autorki, tworząc pole interesujących napięć. Od tego czasu obecność kobiet w poezji, choć stosunkowo świeża, stała się niepodważalna.
Gdyby więc ktoś zastanawiał się, czy wydawanie akurat antologii poetek ma sens, to są na to dwa argumenty. Jeden ma charakter historyczny. Tak szeroki udział pań w poezji jest zjawiskiem charakterystycznym dla XX wieku. Drugi argument związany jest z sytuacją współczesną, zarówno w Polsce, jak i w Rosji: sprawa kobiet, równości, odmienności, szans i uczestnictwa w demokracji, okazała się jednym z najważniejszych tematów, jakie wypłynęły po przełomie politycznym. W ten sposób antologia wpisuje się w najświeższe dyskusje i mody intelektualne, może być przedmiotem wyrafinowanych lektur akademickich, przyciąga i prowokuje. I wreszcie trzeci argument – tak pomyślana antologia mogła zostać w całości opracowana przez Astafiewą, która znalazła dość siły, by „wcielić się” w dwadzieścia siedem różnych osobowości.

Do poezji rosyjskiej kobiety także weszły w XX wieku. Anna Achmatowa i Marina Cwietajewa od razu zajęły w niej wybitne miejsce. Później nadeszły czasy mniej szczęśliwe, tym bardziej więc poezja polska może być interesująca jako punkt odniesienia. 
Antologia Astafiewej zawiera przegląd niezwykle zróżnicowany, są tu poetki ważne ze względu na głębię doświadczenia wewnętrznego (jak Anna Kamieńska czy Joanna Pollakówna), ale jest też wyjątkowo obszerny wybór utworów Anny Świrszczyńskiej, która była poetką buntu przeciwko poniżeniu i krzywdzie kobiet. Z innych powodów – i nie trzeba ich tłumaczyć – ważna jest Wisława Szymborska, której 40 wierszy z różnych okresów twórczości składa się na literacki portret. Znalazło się też miejsce dla poetek, których obecność motywują względy historyczne. Powstały podczas wojny szyderczy wiersz Zuzanny Ginczanki „Non omnis moriar” prezentowany jest nie tylko w tłumaczeniu, także w wersji oryginalnej, podobnie – utwory Beaty Obertyńskiej, odnoszące się do jej pobytu w łagrze.
Antologię otwierają wiersze Kazimiery Zawistowskiej, najmłodszymi zaś poetkami prezentowanymi w tomie są Agnieszka Kuciak, Jolanta Stefko i Marta Podgórnik. Wybór ma więc także ambicję wprowadzenia czytelnika w poezję najnowszą. Najsłabiej prezentowane jest średnie pokolenie, nie ma ani Teresy Ferenc, ani Adriany Szymańskiej, ani Anny Janko. Astafiewa dążyła do zarysowania bogatych portretów, unikając zamieszczania zaledwie kilku wierszy.
Zwracają uwagę noty o każdej z autorek – dalekie od suchej encyklopedycznej sztampy. Można się z nich dowiedzieć o dzieciństwie i latach szkolnych, a nawet o dzieciach poetek (jeśli je mają). Informacje biograficzne – raz skąpe, innym razem bardziej rozbudowane – uzupełnia rodzaj krytycznego portretu, wydobywającego to, co najbardziej charakterystyczne. Poezję Julii Hartwig na przykład Astafiewa zamyka między dwiema formułami, „poezja natury” i „poezja kultury”. Miłobędzką charakteryzuje jako poetkę „dramatycznej niegramatyczności”. A w sylwetce Agnieszki Kuciak znalazł się obszerny cytat z jej listu. Czasami uwagi wzbogaca serdeczny, osobisty ton, czasami wystarczyć muszą tytuły tomików i garść faktów z życia. 
Tego rodzaju niekonsekwencja podoba mi się, bo wzbogaca, ujednolicenie prowadziłoby tylko do zubożenia, redukcji wszystkiego, co wystaje poza schemat. Sama tłumaczka i antologistka też przedstawiła się notą, w której znalazła się nawet informacja o wnukach. Właściwie dlaczego miałoby jej nie być? Z powodu wstydliwości, czy dlatego, że to nieistotne? Może w antologii feministycznej nie trzeba dostrajać się do oficjalnego zwyczaju, który redukuje człowieka do jego publicznych funkcji.
Ważne jest to, że Astafiewa, córka Jerzego Czeszejko-Sochackiego, urodzona w Warszawie, a wykształcona w Moskwie, sama jest poetką i to dwóch języków. Nawet nadzwyczajna pracowitość nie jest w stanie zagwarantować sukcesu w takim przedsięwzięciu, gdyby zabrakło iskry talentu i ogromnej wrażliwości. Rym i ironia, regularne rytmy i próby eksperymentów językowych, różnice warsztatu artystycznego 27 autorek, zdolność oddania tego wszystkiego rzadko zbiega się w jednej osobie.

Konstruowanie antologii jest przygodą i ostatnio w Polsce powstawały nie tyle wybory kanoniczne, pomnikowe, co osobiste. Myślę tu o wydanej przed kilku laty przekrojowej antologii Piotra Matywieckiego i antologii Krzysztofa Karaska, która pokazywała poetów w momencie ich młodości. Antologia Astafiewej jest również tego rodzaju przygodą, posiada jednak wartości, dzięki którym może służyć jako rodzaj bardzo życzliwego dla czytelników, ułożonego z sercem przewodnika po różnorodnych doświadczeniach polskiej poezji. A to, że jest to antologia poetek, nie powoduje, że są to doświadczenia dalekie od głównego nurtu jej przemian. W XX wieku polskie poetessy wywalczyły sobie jedne z głównych ról na literackiej scenie.

Natalija Astafiewa, „Polskije poetessy. Antologija”. Sankt Petersburg 2002, Wydawnictwo „Aletheia”, s.640.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 47 (2785), 24 listopada 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl