Nr 47 (2785), 24 listopada 2002
Jak sprawiedliwie osądzić nasz świat?
Przedszkolanka z ulicy Twerskiej
Stefan Chwin
Hans
Memling: „Sąd Ostateczny”
Odkąd żyję, a żyję już dość długo,
nie udało mi się spotkać człowieka, który nie byłby za
sprawiedliwością i prawdą. Za sprawiedliwością i prawdą
byli i są bowiem wszyscy. Nikt w każdym razie głośno się
nie przyzna do tego, że jest przeciw. I wszyscy, których na
drodze życia spotykam, wszyscy, z którymi rozmawiam o
zagadkach tego świata, mówią mi, że sprawiedliwość jest po
ich stronie, więcej: wszyscy mi mówią: masz być z nami, masz
stanąć po naszej stronie. Bo jeśli nie staniesz po naszej
stronie, nie będziesz należał do sprawiedliwych. WIĘCEJ

Papież o rozszerzeniu Unii
Bp Tadeusz
Pieronek z Rzymu
Jan Paweł II
we włoskim parlamencie, 14 listopada 2002 r.
Już żaden
polski katolik, zarówno świecki, jak i duchowny, nie będzie mógł
manipulować autorytetem Jana Pawła II, by uzasadniać swoje
antyeuropejskie fobie: przemawiając w miniony czwartek na forum
włoskiego parlamentu, Papież jasno pokazał, że jest
zwolennikiem integracji europejskiej. Tak stanowcze poparcie
Papieża dla procesu zjednoczeniowego bierze się z jego
przekonania, że podział na Europę Wschodnią i Zachodnią
jest – jak powiedział – „podziałem
nienaturalnym”. WIĘCEJ

Czy Polacy potrzebują Teatru Narodowego?
Naród sobie?
Piotr Gruszczyński
Jerzy Grzegorzewski
Jakże byłoby pięknie, gdyby Teatr Narodowy był nieustającym,
wielkim teatralnym świętem! Z dużymi pieniędzmi, pozwalającymi
dyrektorowi spełniać kaprysy własne i publiczności. Ze
znakomitym repertuarem klasycznym i współczesnym, wystawianym
w sposób żywy i głęboko zajmujący dla współczesnego
Polaka. Byłoby, ale pewnie nie będzie. WIĘCEJ
„Le Beaujolais nouveau est arrivé”
Peter Claesz:
„Martwa natura z
kielichem wina i srebrnym pucharem”

Ten slogan pojawia się co roku w bistrach i restauracjach, gdy
w trzeci czwartek listopada „beaujolais nouveau”, czyli młode,
czerwone wino z regionu Beaujolais trafia do sprzedaży. Zwyczaj
wywodzi się ze starej tradycji spożywania pierwszego, nadającego
się do picia wina właśnie na jesieni. Na dobre wprowadzono go
we Francji dopiero w latach 50. Dzięki akcji „Beaujolais
nouveau” niezbyt popularne wina z regionu między Loarą a
Saoną, na północ od Lyonu, uzyskały wielką sławę. Choć,
prawdę mówiąc, te młode wina nie są zbyt godne polecenia,
to dzięki odpowiedniej reklamie pite są dziś nie tylko we
Francji. Producenci twierdzą, że eksportują ponad 55 milionów
butelek Beaujolais nouveau do 200 krajów świata.
Z należnym dystansem do marketingowej kampanii, redakcja
„TP” korzysta jednak ze święta „Beaujolais
nouveau”, by podjąć z Czytelnikami rozmowę przy winie.
„In vino veritas!”
Wino – ekspresja ziemi
z Markiem Bieńczykiem,
prozaikiem, eseistą i tłumaczem,
rozmawiają Katarzyna Janowska i Piotr Mucharski
„Wino to fascynujące spotkanie z niespodzianką.
Nigdy nie wiemy z góry, jak będzie smakowało, nie wiemy, co
się zdarzy. Wino nie wiąże się dla mnie z przeszłością,
mniej urzeka to, że przynosi wraz z sobą dwadzieścia, dajmy
na to, lat swego istnienia, które my już mamy za nami, niż
to, że jest niewiadomą, że wywołuje właśnie to pytanie: co
się zdarzy? Dlatego może tak często antropomorfizuje się
wino, mówi się o nim jak o człowieku, którego trzeba poznać,
rozgryźć. Baudelaire jako pierwszy powiedział: wino ma w
sobie coś z człowieka, picie go jest spotkaniem z osobowością”.
WIĘCEJ

Czerwone i białe
Jacek Kubiak
Vermeer: „Kobieta pijąca wino”
Spożycie alkoholu we Francji wzrasta. Statystyki mówią o 40
tysiącach zgonów związanych z piciem: od raka i chorób wieńcowych
po wypadki drogowe. Badania dowodzą jednak, że główną
przyczyną nie jest picie wina, lecz piwa i silnych trunków. Co
więcej, systematyczne picie niewielkich ilości wina pomaga
Francuzom zachować dobrą formę, głównie zmniejszając
ryzyko chorób serca. Ten tak zwany francuski paradoks ma swoje
źródło między innymi w odwiecznym zwyczaju picia wina. Ale
wina dobrego i pitego przy zachowaniu zasad kultury picia. WIĘCEJ
Ks. Jan Kracik
– Napój chrześcijan
WIARA
Szkoła patrzenia (33)
Ofiarowanie Maryi
Tadeusz Boruta
Federico Barocci:
„Ofiarowanie Najświętszej
Maryi Panny w świątyni”

Niewątpliwie delikatna natura
Barocciego nie znosiła ciężaru rywalizacji, jaka zawsze udziela się w centrum. Są przekazy, że nie wytrzymywał nad sobą presji zarówno czasu, jak i ludzi. Prace nad obrazem „Ofiarowanie Maryi w świątyni” trwały ponad dziesięć lat. Kiedy zniecierpliwieni zleceniodawcy zwrócili się do patrona artysty księcia Urbino o interwencję, ten w liście musiał przyznać się do swej bezradności: „dlatego, że z nim nie można inaczej jak prośbą jedynie, ponieważ jeśli przeszłoby się na mocniejsze środki, to na pewno umarłby ze strachu, będąc takim jakim jest” (za Andrea Emiliani „Federico Barocci”).
Rzuca to światło na metodę jego pracy: długie, niekiedy
wieloletnie studia detali z modela, skrupulatne opracowywanie tematu zarówno od strony kompozycji, jak i efektów luministyczno-chromatycznych, a w końcu relatywnie szybka, perfekcyjna realizacja dzieła. WIĘCEJ
Spory-polemiki
Informacja czy sensacja?
Dariusz Kowalczyk SJ,
Zbigniew Nosowski
W Warszawie odbyła się
poważna konferencja teologiczna. Wybiórczy sposób jej
relacjonowania zaowocował zdziwieniem i oburzeniem ludzi, którzy
wzięli „fakty prasowe” za rzeczywistość. Wielka
szkoda, bo była to naprawdę ciekawa i głęboka dyskusja, a
nie zlot nowinkarzy. WIĘCEJ
Złe media
Jarosław Makowski
Polscy dziennikarze mają problem: jak pisać o Kościele? Jak, nie narażając się na etykietkę „nowinkarza”, w przystępny i ciekawy sposób poinformować czytelników, że również w Polsce zaczyna się poważnie dyskutować o trudnościach, które przeżywa współczesny Kościół?
WIĘCEJ
Kto finansuje Kościół?
ARTUR SPORNIAK
Wokół kościelnych finansów narosło wiele nieporozumień. Do tej pory funkcjonuje w społecznej świadomości przekonanie o bogactwie Kościoła. Tymczasem okres, w którym Kościół polski otrzymywał duże wsparcie z Zachodu przeszedł do historii, a utrzymywanie budynków kościelnych, budowanych często ze zbyt dużym, jak na potrzeby duszpasterskie rozmachem, jest coraz trudniejsze przy relatywnym zubożeniu społeczeństwa. W ostatnich latach kilkakrotnie pojawiła się w związku z tym propozycja podatku kościelnego, który z powodzeniem funkcjonuje w wielu krajach europejskich.
WIĘCEJ
Rozróżniajmy
Ks. MICHAŁ CZAJKOWSKI
Redakcja „Tygodnika Powszechnego”, rzeczową odpowiedzią ks. prof. Johna T. Pawlikowskiego panu doktorowi Piotrowi Sikorze („Misja do Żydów”, „TP” nr 46/2002), zamknęła dyskusję nad amerykańskim Oświadczeniem „Święty obowiązek” („TP” nr 40/2002). Ale że tymczasem otrzymaliśmy nową wypowiedź na temat nawracania Żydów zawartą w przemówieniu kardynała Waltera Kaspera, przewodniczącego Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan i Komisji ds. Kontaktów Religijnych z Judaizmem, wygłoszonym w Bostonie 6 listopada, wracam do sprawy, żeby przetłumaczyć kilka zdań z tego najnowszego przemówienia.
WIĘCEJ
Spór na temat dokumentu amerykańskich teologów
KRAJ I ŚWIAT
Uwaga chorzy: Fundusz Łapińskiego was nie wyleczy
Inspektor Clouseau w resorcie zdrowia
Andrzej Kaczmarczyk
Gdyby wierzyć rządzącej koalicji, minister zdrowia prof. Mariusz Łapiński jest niczym król Midas – czego dotknie, zamienia się w złoto. Jeżeli wierzyć opozycji, minister przypomina inspektora Clouseau z „Różowej Pantery” – zepsuje wszystko, co znajdzie się w zasięgu jego ręki, a ręce ma długie. Argumentem w sporze jest również ostatnie zamieszanie związane z powołaniem Narodowego Funduszu Zdrowia.
WIĘCEJ
Uwaga rodzice: wkrótce obowiązek szkolny obejmie sześciolatków
Naszych dzieci paszport do życia
Piotr Legutko
Rząd zapowiada, że od przyszłego roku obowiązkiem edukacyjnym obejmie wszystkich sześciolatków. Nikt nie ma chyba wątpliwości, że jest to cywilizacyjna konieczność. Rzecz w tym, że do szkoły najlepiej przygotowuje... przedszkole. Tymczasem oświatowe młyny mielą w Polsce tak, że większość sześciolatków zamiast do przedszkoli trafi właśnie do szkolnych „zerówek”. Niestety, jest to opcja niekorzystna dla samych dzieci.
WIĘCEJ
„Mur berliński dawał odpór faszystom” – można usłyszeć w szkołach w b. NRD
Poemat antypedagogiczny
Wojciech Pięciak

Kiedy skończyła się „zimna wojna”? Ależ ona się nie skończyła, ona trwa – przynajmniej w szkołach średnich i podstawówkach wschodnich Niemiec, dawnej Niemieckiej Republice Demokratycznej. Choć obrachunek z przeszłością lat 1945-89 w byłej NRD wydawał się wielu – także w Polsce – modelowy, rzeczywistość okazuje się często ponura. Przynajmniej dla tej młodzieży i rodziców, którym nie jest obojętne, kto i czego uczy ich dzieci. WIĘCEJ
Członkowie komunistycznego związku młodzieży FDJ, lata 70.
Po 11 września znów rosną wydatki na zbrojenia
– w całym świecie, tylko nie w Europie
Nowy światowy ład i nieład
Z dr. Zbigniewem Cesarzem,
politologiem
z Uniwersytetu Wrocławskiego, rozmawia Artur Klimaszewski
– Zgodnie z planami z lat 80. na świecie nie powinno być dzisiaj broni jądrowej. Gdzie podziała się euforia rozbrojeniowa sprzed kilkunastu lat, wywołana końcem „zimnej wojny”?
– Tzw. plan Gorbaczowa z 1986 r. zakładał, że arsenał jądrowy zostanie zniszczony w ciągu 10 lat. Tak się nie stało, ale projekt ten zmienił optykę patrzenia na rolę tej broni: przestała być elementem doktryny odstraszania i fundamentem równowagi dwóch mocarstw, USA i ZSRR. Teraz obowiązuje, podobnie jak przy broni konwencjonalnej, zasada tzw. minimalnej wielkości obronnej: arsenał jądrowy ma zapewnić tylko poczucie bezpieczeństwa. WIĘCEJ
Dr ZBIGNIEW CESARZ jest pracownikiem Zakładu Stosunków Międzynarodowych w Instytucie Politologii Uniwersytetu Wrocławskiego, współautorem podręczników akademickich. Publikował m.in. w „Odrze”. Ostatnio wydał (wspólnie z Elżbietą Stadtmüller): „Problemy polityczne współczesnego świata” (Wrocław 2000).
SŁOWNICZEK ROZBROJENIA:
Plan Gorbaczowa
– przedstawiony w 1986 r., zakładał rozłożoną na 3 etapy całkowitą likwidację broni jądrowej.
Układ ABM (Anti Ballistic Missiles) – podpisany w 1972 r., zabraniał budowy systemów
antyrakietowych. Powstała zasada „pewnego odwetu”, która gwarantowała, że rywale nie użyją broni nuklearnej. Układ był elementem polityki równowagi między USA i ZSRR, a później Rosją.
CFE (Conventional Forces in Europe) – porozumienie z 1990 r., które reguluje wielkość dopuszczalnego potencjału konwencjonalnego od Atlantyku po Ural.
START – kontynuacja układów SALT z lat 70. Dotyczy ograniczenia potencjału nuklearnego USA i Rosji. W przyszłości rozmowy mają objąć także inne kraje, dysponujące bronią atomową.
Po brukselskim szczycie Rosja-Unia Europejska
Gdzie Europa ma kolana
Andrzej Łukowski
„Rosja nigdy nie wejdzie do Unii Europejskiej, bo Rosja jest za duża” – powiedział przed laty pewien nacjonalistycznie nastawiony rosyjski polityk. W tym łopatologicznym wywodzie znalazł usprawiedliwienie dla różnic między Moskwą i resztą Starego Kontynentu. Pogląd ów zachowuje świeżość, bo choć Rosja i Unia starają się robić interesy, nadal trudno im znaleźć wspólny język w zasadniczych kwestiach. WIĘCEJ
Amerykanie w Iraku, czyli
„Bagdad Ekspres”
Edward N. Luttwak z Waszyngtonu
Wreszcie, po długich targach, Rada Bezpieczeństwa ONZ uchwaliła rezolucję, która – grożąc Irakowi konsekwencjami w razie nieposłuszeństwa – zmusza Husajna do przyjęcia międzynarodowych inspektorów. Mimo zaakceptowania rezolucji przez Bagdad, wojna wisi
w powietrzu. WIĘCEJ
EDWARD N. LUTTWAK
jest amerykańskim politologiem, doradcą w Centrum Badań
Strategicznych i Międzynarodowych (CSIS) w Waszyngtonie. Stale
współpracuje z „TP”
Michała Pawlika bieg po słowa
Andrzej Żurek
Gdy 16-letni Michał biegł przez całą Kanadę – z Nowej Fundlandii na wschodzie kraju po Vancouver Island na zachodnim wybrzeżu – umiał już czytać i pisać; uczył się też już w liceum. Kilka lat wcześniej psychiatrzy i psycholodzy dawali mu
szansę najwyżej na ukończenie podstawówki i twierdzili, że nigdy nie będzie czytać. Dziś Michał studiuje medycynę, za rok otrzyma dyplom. WIĘCEJ
KULTURA
Debiutancka powieść Zadie Smith po polsku
Historia zdetronizowana
Jerzy Jarniewicz
Zadie
Smith
Zadie Smith odważnie nawiązuje do wielkiej tradycji epickiej w literaturze angielskiej, przywołując z jednej strony dokonania Dickensa, a z drugiej Salmana Rushdiego. Snując opowieść o dziejach dwu rodzin w wielokulturowym Londynie, śmiało zestawia wielką historię z wydarzeniami codziennymi, które nie tworzą osobnych archipelagów, leżących na dwu odrębnych półkulach. Przeciwnie, Smith próbuje pokazać, w jaki sposób bezkształtna krzątanina codzienności tworzy fundament Historii, bez którego wielkie dziejowe procesy pozostałyby dla nas nieczytelne i niezrozumiałe. Jeśli w powieści Smith pojawia się historia, to jest ona zawsze drugim planem tych codziennych wydarzeń. A wielkiej historii znajdziemy w „Białych zębach” wyjątkowo dużo jak na powieść młodej, bo urodzonej w 1975 roku, debiutantki, która z racji wieku nie może pamiętać większości opisywanych wydarzeń.
WIĘCEJ
Zadie
Smith, „Białe zęby”, przełożył Zbigniew Batko.
Kraków 2002, Wydawnictwo Znak
Wielka antologia Natalii Astafiewej
Polskie poetessy
Anna Nasiłowska
Czy wiek XX rzeczywiście był wiekiem kobiet? Kiedy przegląda się rosyjską antologię „Polskije poetessy” przygotowaną przez Natalię Astafiewą, obszerny tom będący przeglądem dorobku polskich poetek, odpowiedź wydaje się oczywista. Gdyby antologia obejmowała całą literaturę polską, jej objętość nie zmieniłaby się aż tak bardzo.
Konstruowanie antologii jest przygodą i ostatnio w Polsce powstawały nie tyle wybory kanoniczne, pomnikowe, co osobiste. Myślę tu o wydanej przed kilku laty przekrojowej antologii Piotra Matywieckiego i antologii Krzysztofa Karaska, która pokazywała poetów w momencie ich młodości. Antologia Astafiewej jest również tego rodzaju przygodą, posiada jednak wartości, dzięki którym może służyć jako rodzaj bardzo życzliwego dla czytelników, ułożonego z sercem przewodnika po różnorodnych doświadczeniach polskiej poezji. A to, że jest to antologia poetek, nie powoduje, że są to doświadczenia dalekie od głównego nurtu jej przemian. W XX wieku polskie poetessy wywalczyły sobie jedne z głównych ról na literackiej scenie.
WIĘCEJ
Natalija Astafiewa, „Polskije poetessy. Antologija”. Sankt Petersburg 2002, Wydawnictwo „Aletheia”, s.640.
„Droga do Zatracenia” Sama Mendesa
W pół drogi
Anita Piotrowska
„Droga do Zatracenia” pomyślana została jako film rewidujący, a zarazem odświeżający jeden z najstarszych i najbardziej amerykańskich gatunków kina, jakim był film gangsterski. Jednak w tym przypadku lepiej zapomnieć o „Ojcu chrzestnym”, „Chłopcach z ferajny” czy „Bartonie Finku”, kamieniach milowych w rozwoju gatunku. Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że Mendes odnalazł tu swoją formułę: interesujący koncept, wysmakowany styl, lecz podczas realizacji scenariusza czegoś mu zabrakło. Rozpędu? Szczypty ryzyka?
WIĘCEJ
„DROGA DO ZATRACENIA” („Road to Perdition”). Reż.: Sam Mendes, scenariusz: David Self na podstawie opowieści rysunkowej Maxa Allana Collinsa i Richarda Piersa Raynera, zdj.: Conrad L. Hall, muz.: Thomas Newman, występują: Tom Hanks, Tyler Hoechlin, Paul Newman, Jude Law, Jennifer Jason Leigh, Stanley Tucci, Daniel Craig i inni. Prod.: USA 2002. Dystrybucja: Syrena Entertainment Group.

Na jubileusz
prof. Henryka Markiewicza
„Jasność to
uprzejmość uczonego”
Tomasz Fiałkowski
Profesorowi Henrykowi Markiewiczowi w dniu jego osiemdziesiątych urodzin
najserdeczniejsze życzenia i wyrazy czci składa „Tygodnik Powszechny”
FELIETONY
EWA SZUMAŃSKA – Po rykowisku; Alternatywa; Wilk
MICHAŁ KOMAR – Jedno z drugim
MARCIN
KRÓL –
Wybory na wsi
JACEK PODSIADŁO
– Do Szymona Ziółkowskiego
|