Ostrożny optymizm

Artur Sporniak



Jeszcze dwa lata temu w rozmowie zamieszczonej w Kalendarzu Ekumenicznym abp Abel, prawosławny ordynariusz lubelsko-chełmski, mówił: „Kościół Prawosławny (...) nie widzi możliwości współpracy ekumenicznej z katolickimi Kościołami obrządku wschodniego, które zaistniały w wyniku unii między Kościołem katolickim a Kościołem Prawosławnym kilkaset lat temu. Unia ciągle pozostaje wielką raną na organizmie Prawosławia”. Jednak 4 listopada tego roku zasiadł wraz z greckokatolickim ordynariuszem wrocławsko-gdańskim Włodzimierzem Juszczakiem do rozmów. Co spowodowało zmianę nastawienia polskiego Prawosławia wobec grekokatolików i jakie szanse ma rozpoczęty po raz pierwszy po wojnie dialog obu Kościołów?
Komunikat opublikowany po spotkaniu jest lakoniczny: „Na pierwszym spotkaniu Wspólna Komisja Kościołów Prawosławnego i Greckokatolickiego ustaliła tryb, przedmiot oraz formy pracy. Jednocześnie strony przedstawiły swoje wstępne stanowiska w sprawach będących przedmiotem obrad wspólnej Komisji”. Bp Włodzimierz wyjaśnił Katolickiej Agencji Informacyjnej, że przedmiotem prac Komisji będą sprawy majątkowe, a także wzajemna współpraca w duchu ekumenizmu. Mnie dopowiada, że chodzi przede wszystkim o 23 cerkwie na Podkarpaciu i w Małopolsce (m.in. w Przemyślu, Bielance, Wysowej) przejęte przez Kościół prawosławny po likwidacji Kościoła greckokatolickiego w 1946 roku. 
Abp Abel potwierdza, że uregulowanie spraw majątkowych jest wręcz warunkiem dalszych rozmów o współpracy ekumenicznej. A negocjacje nie są łatwe. „Kościół greckokatolicki został zlikwidowany przez komunistów, utracił wszystko. My w wyniku akcji »Wisła« straciliśmy w granicach dzisiejszej Polski na rzecz Kościoła katolickiego 160 cerkwi. W sprawie tych świątyń prowadzimy odrębne rozmowy z katolikami. Ale trzeba być realistą i zdawać sobie sprawę, że ani Kościół prawosławny nie odzyska stanu posiadania sprzed Unii Brzeskiej (1596), ani Kościół greckokatolicki nie odzyska wszystkich cerkwi sprzed roku 1946. To kwestia gotowości do kompromisu – podsumowuje abp Abel. – Bez niej, rozmowy nie przyniosą owoców”. Uzgodniono, że następne spotkanie odbędzie się 15 stycznia przyszłego roku.
Pierwsze komentarze są entuzjastyczne. „Tu, w Europie środkowo-wschodniej, taki dialog między tradycją chrześcijaństwa Wschodniego, nazywanego prawosławną a chrześcijaństwa Wschodniego związanego od stuleci z Rzymem, jest niezwykle doniosły i niesie w sobie bardzo ważne perspektywy na przyszłość. Należy wyrazić ogromną radość z tego spotkania” – powiedział KAI prof. Jerzy Kłoczowski, historyk z KUL, dyrektor Instytutu Europy Środkowo-Wschodniej w Lublinie. Dodał, że takie „spotkanie nawiązuje do najlepszych tradycji Rzeczpospolitej”. Inny, wybitny ekumenista ks. prof. Wacław Hryniewicz, wyrażając radość, mówi mi: „Trzeba ze sobą rozmawiać. Nie ma innej drogi”. 
Nie wszyscy są jednak optymistami. Gekokatolicki duchowny z Lublina ks. Bogdan Pańczak śledzi publikacje prawosławne. Żali się, że co rusz można spotkać aluzje do Unii Brzeskiej. „Po 400 latach wciąż odmawia się nam prawa do istnienia. Czy dialog z prawosławnymi ma w takiej sytuacji sens? – zastanawia się. – Abp Abel podczas tegorocznego Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan odmówił uczestniczenia w nabożeństwie ekumenicznym w lubelskim kościele greckokatolickim. W »Gazecie Wyborczej« powiedział, że nie wyobraża sobie takiej sytuacji”. To prawda, ale zarazem dodał: „Wszystko jest jednak w rękach Boga”. 
Bp Włodzimierz jest większym optymistą: „Różne rzeczy do tej pory były mówione, ale przecież trzeba uregulować współżycie między Kościołami. Jeśli rozmowy się rozpoczęły, znaczy, że jest dobra wola”. Wtóruje mu abp Abel: „Czy rozmawialibyśmy, gdybyśmy nie widzieli w tym sensu? Musimy rozmawiać, nie możemy się na dialog zamykać. Potrzebne są czas, wzajemna wyrozumiałość i otwartość”. Czy wobec tego istnieje szansa na współpracę ekumeniczną? „Proszę zadzwonić po piętnastym stycznia. Zobaczymy” – odpowiada. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 46 (2784), 17 listopada 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl