Przegląd prasy

Praca przyszłości 


W Polsce, jak w świecie, stopniowo odchodzi się ostatnio od modelu zatrudniania pracowników na stałych etatach. Pracodawcy coraz częściej wolą przyjmować pracowników jedynie na krótszy bądź dłuższy okres. Coraz większe grupy ludzi muszą pogodzić się z tym, że pracować będą mniej czy bardziej dorywczo. Jakie mogą być skutki społeczne tego zjawiska? – zastanawiają się uczestnicy dyskusji zorganizowanej przez WIĘŹ (11).
Krzysztof Dzierżawski (ekonomista z Centrum im. Adama Smitha): Nie jest tak, że oto wczoraj wszyscy pracowaliśmy na etacie do emerytury, a od jutra nie wiadomo, czy będziemy pracować choćby trzy miesiące. To oczywiście się zmienia, ale tylko dlatego, że wszystko się zmienia – co najwyżej dziś zmiany te zachodzą szybciej. Jedną z najważniejszych jest malejący udział w gospodarce przemysłu, zwłaszcza ciężkiego. Kiedyś wiadomo było, że, na przykład, kopalnia będzie funkcjonować sto czy dwieście lat. Teraz rośnie rola sektora usług, w którym zmiany są bez porównania szybsze, wobec czego szybciej zmieniają się też formalne stosunki pracy.
Irena Wóycicka (polityk społeczny z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową): To sektor usług tworzy dziś miejsca pracy, a wysokokwalifikowane usługi są znacznie bardziej elastyczne: dostosowują się do zmieniającego się popytu. Są też bardziej wrażliwe na zmiany technologiczne. W tym sensie współczesne społeczeństwo powinno być społeczeństwem uczącym się – takim, które jest w stanie wykorzystywać wciąż nowe technologie i w ten sposób znajdować nowe zawody i formy zatrudnienia. 
Żartobliwie mówi się, że jeśli w Stanach Zjednoczonych ktoś nie zmienił pracy przez dwa lata, to znaczy, że jest nieudacznikiem, w Europie zaś przeciwnie – jeśli często zmienia pracę, to coś z nim jest nie tak. Tyle że stopniowo odchodzimy od europejskiego modelu stałego zatrudnienia.
Niektórzy twierdzą wręcz, że jedynym sposobem na rozwiązanie problemu bezrobocia jest dzielenie się pracą – co oznaczałoby, że będziemy mniej pracować. Niekoniecznie jednak: zmienić się mogą co najwyżej formy pracy. Będzie też ona wymagała większej mobilności, a na pewno nie będzie już polegać na zatrudnieniu w jednej firmie, przy tej samej maszynie przez całe życie. Stąd tak ważne są rozwiązania pozwalające na różne formy zatrudnienia.
Hanna Palska (socjolog kultury z Instytutu Filozofii i Socjologii PAN): W socjologii istnieje pojęcie nierównej dystrybucji czasu. Jedni są tak obciążeni pracą, że nie mają czasu nawet na konsumpcję – bo na ich pracę jest taki popyt. Inni mają dużo wolnego czasu – bo nie mają takich kwalifikacji. I dopóki nie zdobędą oni potrzebnych na rynku pracy umiejętności, dopóty nie będzie szans na żadne dzielenie się pracą jako sposób na ich bezrobocie.
Naturalnie niestabilność zatrudnienia jest sytuacją lękotwórczą – człowiek ma potrzebę stałości. Zwłaszcza że w Polsce system instytucji związanych pośrednio z rynkiem pracy nie jest dostosowany do nowej sytuacji. Przykładowo: osobom zatrudnionym na określony tylko czas trudniej jest dostać kredyt w banku. To rodzi poważne konsekwencje społeczne: nie można choćby zaplanować wychowania dzieci, kupić mieszkania czy samochodu itd. Tymczasem racjonalne planowanie przyszłości jest jednym z warunków rozwoju społeczeństwa. 
Irena Wóycicka: Podobny problem ma cała Europa: jej tradycyjne systemy zabezpieczeń społecznych nie odpowiadają wyzwaniom, jakimi są zmieniające się formy zatrudnienia. Zwykle bowiem oparte są na założeniu, że praca jest stabilna i że ludzie nie zmieniają zbyt często miejsca zamieszkania. Tymczasem w przyszłości zapanuje najprawdopodobniej całkiem inny model zatrudnienia i życia. Dziś nawet w ramach Unii Europejskiej świadczenia „idą” za pracownikiem tylko w ograniczonym zakresie. Gdy ktoś przenosi się z jednego kraju do drugiego, to zwykle traci sporą część nabytych przez lata uprawnień. Pojawia się pytanie, czy silne powiązanie z pracą świadczeń związanych ze starością i inwalidztwem, a więc tzw. długoterminowych, pasuje do nowej sytuacji, która charakteryzuje się większą mobilnością, dłuższymi przerwami w zatrudnieniu, częstymi zmianami firmy. Być może więc należy wprowadzić pewien standard świadczeń minimalnych niepowiązanych z pracą? Choć równocześnie ów silny związek systemów emerytalnych z pracą mobilizuje pracowników do uczestnictwa w rynku pracy i w efekcie stabilizuje te systemy – jest więc odpowiedzią na proces starzenia się społeczeństw europejskich. 
Jest wreszcie pytanie fundamentalne: czy międzynarodowa koordynacja systemów zabezpieczeń społecznych jest w ogóle możliwa? Dziś trudno to sobie wyobrazić. 

KB
 




 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 46 (2784), 17 listopada 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl