Rozmowy z diabłem





23 października świętowaliśmy 75. urodziny Leszka Kołakowskiego (por. „TP” nr 44). Podczas spotkania w krakowskiej restauracji „Soplicowo” o filozoficznych sporach z szatanem, jakie od lat wiedzie autor „Czy diabeł może być zbawiony”, ale też o dzisiejszej kondycji złego ducha rozmawiali filozof – prof. Barbara Skarga, duszpasterz – Jan Andrzej Kłoczowski OP oraz pisarze – Michał Komar i Czesław Miłosz. Punktem wyjścia dyskusji było „Wielkie kazanie księdza Bernarda”, przewrotny diabelski monolog, jedna z „Rozmów z diabłem” Kołakowskiego.





Jedenaście tez i jedno pytanie

MICHAŁ KOMAR


Po pierwsze: nie ulega wątpliwości, że to z Bożego rozkazu Abraham podjął decyzję o złożeniu ofiary z Izaaka i że za sprawą anioła, Bożego wysłannika i sługi (Michała posługującego się imieniem Sabatiela, Tadiela czy też Metatrona), został odwiedziony od krwawego czynu, nie ulega też wątpliwości, że anioł, którego imienia nie znamy, nazywany z uwagi na spełniane funkcje przeciwnikiem (ha-satan), dręczył z Bożego rozkazu nieszczęsnego Hioba, potem zaś w dwójnasób go wynagrodził. 
Po wtóre: jeśli możliwa jest do pomyślenia błogosławiona wina, a więc czyn przestępczy o dobroczynnych skutkach, to równie dobrze moglibyśmy założyć istnienie przeklętej cnoty, która kierując się dobrymi intencjami owocuje dotkliwym złem; zrozumienie planu Opatrzności i roli, jaką w nim spełnia zło, nie leży w granicach ludzkiej wiedzy, pozbawieni przywileju pewności musimy zdać się na rachunek prawdopodobieństwa, skądinąd wielce przydatny. 
Po trzecie: nie jest wcale pewne, czy ha-satan, syn boży z Księgi Hioba, ma jakiś związek z Belzebubem, „władcą złych duchów” opisywanym przez św. Mateusza, św. Marka i św. Łukasza, nie jest pewne, czy cokolwiek łączy Belzebuba z Szatanem, który przed upadkiem był podobno wodzem chóru serafinów (albo też cherubinów) oraz chóru cnót, nie wiemy, czy aniołowie przeobrażeni w demony mają cokolwiek wspólnego z aniołami upadłymi, diabłem i szatanem opisanymi w Objawieniu św. Jana, a jednak chętnie i często stawiamy ich obok siebie, by zdefiniować zło, którego zaznajemy, niekiedy nie bez przyjemności; a przy tym ciekawe, że mniej chętnie poświęcamy naszą uwagę aniołom. 
Po czwarte: anioły mogą być dobre, mogą także, jak zauważył św. Paweł, cechować się okrucieństwem, zawsze jednak służą Bogu; są to byty stokroć potężniejsze od człowieka, zapewne bezcielesne (jak twierdzi Dionizy Areopagita, który podobno widział Michała i Gabriela z zastępami aniołów służebnych), czyste, być może cielesne (jak twierdzi św. Bonawentura), posługujące się językiem hebrajskim w mowie i piśmie, mądre, długowieczne, choć nie nieśmiertelne, żyjące w bezczasie Niebios jako gwiazdy, zorganizowane (upraszczam) w chóry złożone z legionów; chórów hierarchii niebiańskiej jest – wedle św. Ambrożego i św. Grzegorza – dziewięć, o siedmiu pisał św. Hieronim; ilość aniołów jest stała, św. Albert Wielki doliczył się ich 399 920 004, w świetle innych badań wynik wydaje się dyskusyjny. 
Po piąte: zajmuję się liczbami, dzięki nim bowiem dotrzeć można do przynajmniej niektórych składników ekonomiki dobra. 
Po szóste: z całą mocą odrzucam pogląd Orygenesa, wedle którego demony i diabły mogą się mnożyć. 
Po siódme: wedle Apokalipsy św. Jana zbuntowani aniołowie stanowili jedną trzecią zastępów niebieskich; taka jest też – przyjmijmy – stała relacja między mieszkańcami niebios a Szatanem i jego stronnikami; nie znamy dowodów, które by przeczyły słuszności tego poglądu. 
Po ósme: Szatan i inni aniołowie upadli mają dzieje (w przeciwieństwie do prawdziwych aniołów), mają historię, która zaczyna się w momencie zrzucenia ich na ziemię przez zastępy władcy czwartego nieba archanioła Michała. Wedle autorów „Młota na czarownice” Szatan odpowiada za epidemie dżumy, pomór bydła, powodzie, gradobicia, poronienia i sodomię. Wedle ich następców lista zbrodni diabelskich jest znacznie dłuższa. André Frossard w XX-wiecznych „36 dowodach na istnienie diabła” przypisuje Szatanowi odpowiedzialność za: Oświecenie, pederastię, aborcję, narkomanię, społeczeństwo przemysłowe, brak nadziei, Hegla i dialektykę, wojny światowe, Oświęcim, Gułag, demokrację, bombę atomową oraz architekturę współczesną. Jest to pogląd tyleż radykalny, co pozbawiony podstaw. W XVI wieku znawcy problematyki twierdzili, że Lucyfer dysponuje armią złożoną z około siedmiu i pół miliona demonów, spotkało się to ze sprzeciwem ojca Suaresa, który w „De Angeles” zsumował lapidarnie, że tyle diabłów, ilu ludzi. Jak to się ma do ilości aniołów wedle proporcji opisanej przez św. Jana? 
Po dziewiąte: rzecz ciekawa, że najobrzydliwsze ekscesy diabelskie poprzedzane były zawsze moralistyczną propagacją szatańskiego dzieła – a to przez przerzucenie na Diabła odpowiedzialności za ludzkie czyny. Im bardziej go potępiano – tym bardziej rósł w siłę. Wysnuwam stąd wniosek, że pewność (teoretyczna) co do decydującej roli Szatana w rozsiewaniu zła jest źródłem tego zła w ludzkiej praktyce. Leszek Kołakowski w „Świadomości religijnej i więzi kościelnej” zauważył – opisując dzieje matki Joanny od Aniołów, księdza Grandier (spalono go na stosie) i ojca Surina, który w porywie natchnienia doszedł do wniosku, że „grzechy Twoje nie mogą obrażać Boga, skoro każde z nich ma inną siedzibę: grzech zamieszkuje w twojej naturze (...) Musisz (...) pozostawić swoją naturę i swoje ciało w rękach diabła i grzechu; są zdane na nich i nie mogą wydać innych owoców” – że diabeł pojawia się tylko wówczas, gdy przywołujemy go jako wygodnego wspólnika naszej nikczemności. Trwam zatem na stanowisku, które streszcza się w przeświadczeniu, że Pan Bóg jest ponad wszystkim, diabeł słaby, pewnie wyjechał, schował się, a ty, człowieku staraj się podciągnąć. 
Po dziesiąte: mając pewność, że proporcje wyznaczone w Objawieniu św. Jana są prawdziwe, mogę dodać, że dobra jest dwa razy więcej niż zła. 
Po jedenaste: nie traćmy czasu na badanie istoty diabelstwa; lepiej uśmiechać się do aniołów; zło jest nieskończenie nudne, a marnotrawienie czasu zwykłą głupotą. 
Po dwunaste: kto zrobił ten wspaniały tort na urodziny Leszka Kołakowskiego? Czuję dotyk anioła! 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 46 (2784), 17 listopada 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl