Czy potrzebny jest Sobór Watykański III?


Świat nie będzie czekał

Jarosław Makowski



Wiele na to wskazuje, że drogi współczesnego świata i Kościoła zaczynają się niebezpiecznie rozchodzić. Jak Kościół powinien zareagować?


Gdyby na konferencji w Belgii lub USA dyskutowano, czy Kościół potrzebuje Soboru Watykańskiego III, nikogo by to specjalnie nie dziwiło. W tamtych Kościołach już od dłuższego czasu toczą się dyskusje o możliwości wprowadzenia kapłaństwa kobiet, zniesienia celibatu czy akceptacji stosowania środków antykoncepcyjnych. Intrygujący jest fakt, że debata o nowym soborze odbyła się w Polsce. Nie na świeckim uniwersytecie, ale w kolegium warszawskich jezuitów, a organizatorami sesji były katolickie miesięczniki: „Przegląd Powszechny” i „Więź”. Dyskusji przysłuchiwali się nie tylko młodzi adepci teologii i „liberalni” katolicy, ale także księża i biskup diecezji włocławskiej, Bronisław Dembowski.
Dla wszystkich, którzy choć pobieżnie śledzą życie polskiego Kościoła, nie ulega wątpliwości, że ma on wciąż do odrobienia zadaną mu 40 lat temu lekcję. Przed polskim katolicyzmem, z czym zgadzają się niemal wszyscy komentatorzy życia kościelnego, stoi niedokończona recepcja postanowień II Soboru Watykańskiego. Chodzi między innymi o stosunek Kościoła do państwa, rolę laikatu, stosunek katolików do innych Kościołów chrześcijańskich, jak również innych religii; przede wszystkim naszych starszych braci w wierze – żydów. Choć wiele rzeczy, co trzeba jasno powiedzieć, udało się nadrobić po odzyskaniu pełnej wolności w 1989 r., to jednak nie możemy z czystym sumieniem powiedzieć, że rewolucyjne dla Kościoła powszechnego rozstrzygnięcia, jakie przyniósł Vaticanum Secundum, zakorzeniły się w świadomości wiernych. Czy zatem organizatorzy warszawskiej sesji nie wybiegli przed szereg, dyskutując na temat możliwości zwołania nowego Soboru? 
Zasadność takiej debaty wyjaśnił redaktor naczelny miesięcznika „Więź”, Zbigniew Nosowski. Tłumaczył, że możliwość zwołania Soboru Watykańskiego III to owoc refleksji nad stanem Kościoła i jego problemami. Więcej: rozważania na temat nowego soboru przestały być domeną „progresistycznych harcowników”. Taki postulat – już w czasie Synodu Biskupów dla Europy w 1999 r. – zgłaszał publicznie kard. Carlo Maria Martini. Włoski hierarcha sugerował, że Kościół staje obecnie przed wyzwaniami, które domagają się globalnych rozwiązań. Także ks. Paul M. Zulehner, wybitny austriacki teolog uważa, że w obecnej sytuacji Kościół nie ma innego wyjścia, jak zebrać swoje najlepsze siły z całego świata na kolejnym Soborze, aby stawić czoło narastającym problemom. Co zatem, patrząc z dzisiejszej perspektywy, wskazuje na potrzebę zwoływania kolejnego soboru?
Paletę spraw, które „jutro” Kościół będzie musiał rozstrzygać, przedstawił redaktor naczelny miesięcznika „Znak”, Jarosław Gowin. Od ostatniego Soboru nie tylko świat, ale i Kościół – mówił Gowin – zmienił się o wiele bardziej niż na przestrzeni kilku poprzednich wieków. Dokonała się rewolucja obyczajowa, informatyczna, nadeszła globalizacja, upadł komunizm, rozwinęła się inżynieria genetyczna. Tymczasem zawarty w dokumentach soborowych opis świata i stosunek Kościoła do otaczającej go rzeczywistości nie odnosi się do tych zjawisk. Ojcowie soborowi przeliczyli się również – zdaniem redaktora „Znaku” – ufając, że otwarcie Kościoła na świat zahamuje proces sekularyzacji. Na pytanie, co by się stało, gdyby Soboru nie zwołano, Gowin odpowiada: Kościół katolicki byłby dziś skansenem. Stąd, jak się wydaje, Kościół nie może zawrócić z kursu, który został wyznaczony 40 lat temu. 
Kolejne pytanie brzmi jednak: jakimi konkretnymi problemami miałby się zająć nowy sobór? 
Twórczego rozstrzygnięcia domagają się m.in. takie problemy jak brak kapłanów w pewnych regionach, dialog z prawosławiem i z protestantami dotyczący urzędu papieskiego, włączenie kobiet w procesy decyzyjne Kościoła w skali światowej, podjęcie wyzwania, jakim dla Kościoła stają się dziś nowe ruchy religijne i sekty, znajdujące podatny grunt w nowoczesnych społeczeństwach. Nieuniknione jest również dowartościowanie wspólnot narodowych, czyli Kościołów partykularnych, gdyż pełnią one misję tym lepiej, im więcej powierza się im odpowiedzialności. Dlatego trzeba będzie promować synodalność Kościoła katolickiego zgodnie z zasadą pomocniczości, ale też starać się, aby proces przechodzenia do regionalizacji (pewnym sensie decentralizacji) Kościoła światowego odbywał się zgodnie z zasadą solidarności, czyli by nie naruszyć jego jedności. Coraz wyraźniej zarysowuje się także problem dialogu między religiami: o ile Sobór Watykański II dokonał przede wszystkim rewolucji w pojmowaniu Kościoła (reinterpretacja eksluzywistycznej formuły: „Poza Kościołem nie ma zbawienia”), o tyle dziś, w dobie przenikania się kultur i religii, pytanie brzmi: jak skutecznie i komunikatywnie głosić ludziom innych kultur prawdę, że Jezus Chrystus jest jedynym Zbawicielem każdego człowieka?
Jednak nie wszyscy widzą potrzebę zwoływania kolejnego soboru. Skoro wciąż nie zrealizowano w pełni postanowień II Soboru Watykańskiego, to po co zwoływać kolejny? Czy nowy sobór miałby stanowić „dogrywkę” – pytał Paweł Milcarek, redaktor naczelny kwartalnika „Christianitas”. Jego zdaniem niezrozumienie tego, co wydarzyło się podczas ostatniego soboru, bierze się głównie stąd, że jego nauczanie dochodzi do świadomości wiernych częściej poprzez media niż przez nauczanie biskupów. Media zaś przedstawiają interpretację uproszczoną. Ponadto nauczanie Soboru Watykańskiego II formułowało się w sporze i napięciu między różnymi opcjami, odczytywane wręcz było jako zwycięstwo nad opcją konserwatywną. – Mam nadzieję, że Sobór Watykański III nie byłby „soborem rewanżu konserwatystów nad liberałami, ani na odwrót”, ale oznaczałby dojrzewanie owoców Soboru Watykańskiego II w świetle tradycji Kościoła. Przedstawiciele obu nurtów powinni pamiętać, że są odpowiedzialni za cały Kościół – mówił Milcarek.
Trudno posądzać biskupów, jak sugeruje Milcarek, że nie myślą o całym Kościele, że nie kierują się dobrem Ludu Bożego, ale partykularnymi interesami, rewanżami. Trudno też oczekiwać, że kolejny sobór, jeśli zostanie zwołany, chciałby zrywać z wielowiekową tradycją Kościoła. Jednak to, co sprawia, że coraz częściej mówi się o zebraniu najlepszych sił Kościoła, by zastanowić się, jak dalej skutecznie głosić Dobrą Nowinę, bierze się z przekonania, że drogi świata współczesnego i drogi Kościoła zaczynają się niebezpiecznie rozchodzić. A na to Kościół nie powinien, więcej: nie może sobie pozwolić. Ale czy konieczne jest w tym celu zwoływanie Soboru Watykańskiego III? Nie widać np. potrzeby wprowadzania kolejnych dogmatów – może wystarczyłby zatem ogólnoświatowy synod.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 45 (2783), 10 listopada 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl