Elena Poniatowska
urodziła się w 1932 roku w Paryżu, w Meksyku mieszka od 1942 r. W 1953 r. rozpoczęła pracę jako dziennikarka. Rok później wydała pierwszą powieść „Lilus Kikus”. Współpracowała z najważniejszymi pismami Meksyku, opublikowała 30 książek, tłumaczonych na kilkanaście języków. Najważniejsze to: „La noche de Tlatelolco” (o masakrze studenckiej manifestacji w 1968 r.), „Hasta no verte Jesús mío” (opublikowana w Polsce w 1976 r. przez Wydawnictwo Literackie pod tytułem „Do sępów pójdę”, literacki obraz mentalności plebejskiej), zawierająca wątki autobiograficzne „La flor de Lis” oraz „Tinísima”, powieść o Tinie Modotti – Włoszce, która w latach 20. porzuciła karierę w Hollywood i przyjechała do Meksyku, gdzie związała się z Partido Comunista Mexicano i zajęła fotografią, zyskując sławę jako artystka i najpiękniejsza kobieta kraju, a wydalona z Meksyku, została agentką radzieckiego wywiadu w Europie. W Polsce przetłumaczono także tom fikcyjnej korespondencji pomiędzy malarką Angeliną Biełową, emigrantką rosyjską, a Diego Riverą, sławnym meksykańskim twórcą „muralizmu”, zatytułowany „Kochany Diego, całuję cię Quiela” (WL 1989). Poniatowska jest laureatką szeregu nagród literackich i doktorem honoris causa kilku uniwersytetów meksykańskich i amerykańskich. Nakładem Fondo de Cultura Economica, jednego z najważniejszych wydawnictw Ameryki Łacińskiej, ukazał się właśnie wybór wierszy Szymborskiej z jej przedmową.
Choć noblista Octavio Paz nazwał Poniatowską „największą pisarką Meksyku”, nie jest ona zadowolona z żadnej ze swych powieści. Źle mówi też o swej hiszpańszczyźnie, „zasłyszanej” ponoć „na ulicy”. Konsekwentnie odrzuca wszelkie znamiona społecznego statusu (pochodzi z francuskiej arystokracji, ale i z jednej z najbogatszych rodzin Meksyku) i z uporem umniejsza swą pozycję pisarki. Wątpliwe, by izolowana arystokratycznymi tabu przed światem ulicy rzeczywiście z niej czerpała językowe wzory. Ale to właśnie Poniatowska (obok Juana Rulfo) dała najwybitniejszy obraz świata zwykłych ludzi w XX-wiecznej literaturze meksykańskiej. Jej książki dopełniają panoramę porewolucyjnego Meksyku, zamierzoną przez Carlosa Fuentesa, opisującego dekadencję klasy średniej. Ale Poniatowska nie jest jedynie portrecistką; niemal cała jej twórczość to sprzeciw wobec podziałów klasowych, niesprawiedliwości społecznej i opresji politycznej. Dlatego też mówi się, że „México le duele” – „Meksyk ją boli”.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 45 (2783), 10 listopada 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl