Przegląd prasy

Polskie powołania 1945–2001


Na dynamikę powołań kapłańskich i zakonnych w powojennej Polsce wpływały – obok tendencji demograficznych – zarówno wydarzenia w rodzaju wyboru Karola Wojtyły na papieża i przełomu 1989 r., jak antykościelna ideologia władz PRL i nowa rzeczywistość III RP – pisze w PRZEGLĄDZIE POWSZECHNYM (10) ks. Krzysztof Pawlina, rektor Wyższego Seminarium Duchownego w Warszawie.
Za PRL do wyższych diecezjalnych seminariów duchownych przyjęto prawie 39 tys. kandydatów. W pierwszym pięcioleciu po wojnie przyjmowano przeciętnie 563 kandydatów na rok. Z kolei w okresie 1950-54 liczba chętnych wzrosła o ponad 75. proc. – a był to przecież czas najcięższego stalinizmu. Następnie dynamika powołań znacznie osłabła – w pierwszej połowie lat 60. rocznie znajdowało się niewielu ponad 500 chętnych do kapłaństwa. W drugiej połowie dekady było nieco lepiej, ale początek lat 70. (epoki Gierka) przyniósł kolejne załamanie. Ale już od drugiej połowy tej dekady następuje systematyczny wzrost liczby powołań – z apogeum w latach 80, kiedy to rocznie przyjmowanych jest do seminariów ponad 1000 kandydatów. 
W poziomie powołań daje się zauważyć związek z trendami demograficznymi – nie we wszystkich jednak okresach i nie zawsze w jednakowym stopniu. Przykładowo w latach 50 – zwłaszcza od drugiej ich połowy – liczba wstępujących do seminariów zdaje się wykazywać niewielką tendencję spadkową w populacji mężczyzn w wieku „poborowym”. Najgłębszy w tym okresie niż demograficzny, przypadający na pierwszą połowę lat 60, wyraźnie pokrywa się z najmniejszą liczbą wstępujących do seminariów. W następnych jednak latach liczebność powołań generalnie nawiązuje wprawdzie do zarysowującego się wyżu demograficznego w tym przedziale wiekowym mężczyzn, ale jej dynamika długo jest niższa od dynamiki demograficznej. Dopiero od końca lat 70, a już na pewno w latach 80., powołania kształtują się wbrew trendom demograficznym. 
Na skalę powołań wpływała też za PRL polityka władz: zarówno utrudnianie seminariom działalności, jak ideologizacja szkolnictwa i oświaty, nastawionych nie tylko na wpajanie doktryny marksistowskiej, ale i doprowadzenie do tego, by religia czy przeżycia duchowe w ogóle przestały być młodzieży potrzebne. Ale rolę odgrywały również takie posunięcia, jak zakwalifikowanie w 1963 r. wyższych seminariów do kategorii szkół średnich czy powoływanie kleryków do wojska, pomimo zapewnień, że przyszli duchowni korzystać będą z odroczeń przysługujących młodzieży akademickiej.
Jeśli zaś chodzi o lata 80. – okres najliczniejszych powołań w powojennej historii Polski – widoczna jest zbieżność między liczbą chętnych do stanu duchownego, a , z jednej strony, ogólnym wzrostem religijności Polaków w tym czasie oraz, z drugiej, załamaniem się wówczas polityki wychowawczej i krachem ideologicznym państwa. Jasne staje się też znaczenie, jakie dla wzrostu zainteresowania kapłaństwem w Polsce (bo podobnie dużej liczby przyjęć do seminariów diecezjalnych i zakonnych nie odnotowano w tym okresie w żadnym innym kraju świata) miał wybór Karola Wojtyły na papieża. Znamienne jednak, że nie była to tendencja stała. O ile w pierwszej dekadzie pontyfikatu Jana Pawła II (czyli w latach 1978-88) do seminariów przyjęto średnio 35 proc. więcej chętnych niż w ciągu 5 lat poprzedzających wybór (okresie 1974-78), to w kolejnej fazie (1989-93) nastąpił spadek powołań.
W III RP tendencja wzrostowa osłabła generalnie. Już w 1989 r. odnotowano spadek powołań kapłańskich – do seminariów zgłosiło się o 13, 5 proc. mniej kandydatów niż w roku poprzedzającym upadek komunizmu. W okresie 1990-94 roczna średnia powołań oscylowała wokół 900 rocznie – co stanowiło ledwie 80 proc. powołań roku 1988 oraz poziomowi z drugiej połowy lat 70. Ciekawe, że mniejszy spadek dotyczył seminariów zakonnych. Swoje zrobił pewnie fakt, że upadek żelaznej kurtyny otworzył młodym ludziom świat Zachodu, a „dostęp do wszelkich osiągnięć naukowych, technicznych i cywilizacyjnych sprawił, że zgubili kompleksy, poczuli się obywatelami świata”. Religijność osłabła też wskutek sekularyzacji życia.
Jednak w następnym pięcioleciu (1995-2000) nieco już wzrosła – średnia powołań znów przekroczyła tysiąc na rok.

KB
 




 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 44 (2782), 3 listopada 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl