Leszek A. 
Moczulski




Kiedyś, teraz

Kiedyś przenikała, w lot, do głębi –
teraz patrzy
Kiedyś obejmowała, przytulała –
teraz dotyka
Kiedyś miała i dawała wszystko –
teraz wszystko odjęte a nadal trwa

Wdzierały się przyboje, burze, drżały posady wód,
były sądne dni i cudowne ocalenia
To co kiedyś istniało – teraz też jest nadal cudem w milczeniu
I głębsze, odkryte, przeminęło i jest
– czasem to sen, czasem przesłyszenie –
zawsze dotkliwy brak i nieskończoność
Co powierzone – starannie oddane i przekazane
co bolało – starannie okryte i niedostępne
– potajemna i jawna ta sama obecność
rozumiejąca samotność


Przeminęły fale, przeźroczysta toń
Nie gubi niczego:
Zostawia nad nami słońce
Zostawia nam powietrze
Spokój wód przybrzeżnych
porannych, przedwieczornych
w twarzy – rysy już małej dziewczynki i jej słowa,
kiedy mówi „smutno mi”
– spokój wód przybrzeżnych
coraz wyraźniejsze jezioro
Trzciny, trzciny
Łagodne na wietrze
Przy drugim brzegu

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 44 (2782), 3 listopada 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl