LISTY




 

Konkretny bliźni i ja

Czytając wywiad Anny Matei z prof. Elżbietą Tarkowską „Bieda nie wybiera” („TP” nr 42/2002) myślałem o roli Kościoła w dobie transformacji ustrojowej w Polsce. Czy Kościół ją już wybrał? Ciągle pojawiają się jakieś tematy zastępcze, niby ważniejsze, zamiast bycia z człowiekiem i jego strachem. Jeśli Papież woła „nie lękajcie się”, Kościół powinien to wołanie przemieniać w konkret, czyli – miłosierdzie. Jeśli „jedni drugich brzemiona noście” i „dzielcie się tym, co posiadacie”, to nie od święta, nie od zbiórki do zbiórki, nie tym, co zbywa... Tak pojmuję solidarność w biedzie. Czy jednak w świadomości szarego katolika mieści się propozycja prof. Tarkowskiej, czyli solidarność przejawiająca się dzieleniem płatną pracą? Upraszczając, można powiedzieć, że gdyby w Polsce każdy pracujący „oddał” 1/5 swojej pracy drugiemu, nie byłoby bezrobotnych! Czy można przejść obok tego obojętnie? Przede wszystkim nie może zrobić tego Kościół, który nie jest instytucją charytatywną, domem pomocy, ale żywą wspólnotą, gdzie powinno znaleźć się miejsce nie tyle na „wyobraźnię charytatywności”, ile „wyobraźnię miłosierdzia” – konkretne inicjatywy i akcje. Konkretny potrzebujący i konkretny ja. Żadne przepisy nie zastąpią wyobraźni i współodczuwania z biednymi. Jeśli tego nie potrafimy, sami stajemy się o coś ubożsi. To właśnie powinien likwidować Kościół, uwrażliwiając nas na ludzki strach przed biedą. Dziękuję za tę rozmowę. 


MIROSŁAW CHMIEL
(Ruda Śląska)


PS. Przeczytałem właśnie książkę Katarzyny Kolendy-Zaleskiej o ostatniej pielgrzymce Papieża (Znak 2002) i ogromnie żałuję, że to już. Dziękuję za wzruszenia, konkret papieskich wypowiedzi, mądre i wielkie słowa, rozmowy i wspomnienia różnych ludzi o Papieżu, Faustynie, miłosierdziu... Dziękuję za zebranie takiego materiału przez Autorkę. Jestem szczerze uradowany, że mogłem uczestniczyć w papieskiej pielgrzymce dzięki książce pani Katarzyny.






Oddam 10 proc.


Bardzo mnie przejął wywiad z prof. Elżbietą Tarkowską. Po jego lekturze zacząłem zastanawiać się, czy firmy potrzebują obecnie większego zatrudnienia, a jeśli nawet, czy już pracujący zgodziliby się podzielić etatami? Szukając odpowiedzi przypomniałem sobie, jak podczas pobytu w Japonii stykałem się z pracą mnóstwa osób: zamiatających śmieci, wycierających kurz, otwierających gościom drzwi w hotelu. Jeśli chodzi o jakość obsługi, czystość i porządek, daje to efekt nieprawdopodobny. Biorąc pod uwagę polskie doświadczenia w tej mierze, bez mrugnięcia okiem przeznaczyłbym 10 proc. pensji, abym w zamian miał w firmie: wypucowany pokój i korytarz, przystrzyżony trawnik przed budynkiem, odebrane książki z biblioteki czy naprawiony kurek w ubikacji. To przecież ogromna ilość rzeczy do zrobienia. Zgodziłbym się tym chętniej, gdyby wiadomo było, że takie posunięcie jest pożyteczne społecznie. Utopia? A przecież w „krwawym” kapitalizmie, jaki podobno panuje w USA, niemało jest przypadków ugody społecznej i zgody na obniżenie płacy.


WOJCIECH KAPTURKIEWICZ
(Kraków)






Praca dla sędziego 

Wymiar sprawiedliwości stara się jak najszybciej pozbyć kadry starszego pokolenia. Chyba z przekonania, że sędziowie 60- i 65-letni skażeni są bakcylem PRL-u. Nic bardziej błędnego.
Prawo o ustroju sądów powszechnych z 27 lipca 2001 r., w art. 86 § 1 i 2, stanowi, że sędzia czynny zawodowo albo w stanie spoczynku nie może podejmować dodatkowego zatrudnienia (prócz stanowiska dydaktycznego lub naukowego). Jest to zrozumiałe z uwagi na niezawisłość sędziów orzekających. Powinno jednak wykorzystać się w sądownictwie doświadczenie i potencjał intelektualny sędziów w stanie spoczynku. Nie chodzi o dodatkowe źródło dochodów (sędzia nie orzekający ma godziwe uposażenie), lecz o fakt, że są takie czynności sądowe i stanowiska, którymi mogliby zająć się właśnie oni, np.: wizytatora, zastępcy rzecznika dyscyplinarnego, wykładowcy szkolenia aplikantów czy redaktora przyszłego czasopisma sądowego „Sensu stricte”, którego utworzenie przez ministra sprawiedliwości lub Krajową Radę Sądownictwa jest ze wszech miar celowe. Obecnie obejmują te stanowiska sędziowie wyrwani z orzecznictwa. Przy drobnych korektach prawa o ustroju sądów powszechnych (dział I, rozdziały I i II) sądownictwo uzyskałoby, przy minimalnych kosztach, oszczędności w etatach sędziowskich i, co najważniejsze, byłoby sprawniejsze.


MIECZYSŁAW DACA
sędzia sądu okręgowego w Szczecinie, 
w stanie spoczynku






Uzupełnienia

Do artykułu Piotra Toczyskiego „Będę sobie większy Miś” („TP” nr 41/2002) wkradła się nieścisłość. Czesław Janczarski nie jest jedynym autorem postaci Misia Uszatka. Współautorem, który Uszatka narysował, jest Zbigniew Rychlicki.


HALINA RYCHLICKA 
ANDRZEJ RYCHLICKI


*


W moim tekście „Szaleństwo polskiej krowy” („TP” nr 41/2002) popełniłem drobny błąd-niebłąd. Najpierw piszę, że cielaki mogą zarazić się mlekiem matki, a później, że wypicie szklanki mleka niczym nie grozi. Chodzi oczywiście o prawdopodobieństwo statystyczne. Cielak, pijący kilka razy dziennie mleko zarażonej prionami matki, może zarazić się jej chorobą, natomiast dziecko, nawet pijące codziennie szklankę mleka, za każdym jednak razem od innej krowy, ma szanse zerowe. To samo prawdopodobieństwo pojawia się w przypadku jedzenia wołowiny. Jeśli ktoś zjadłby mięso całej krowy chorej na BSE, jest pewne, że zaraziłby się chorobą. Inaczej, to ruletka.


JACEK KUBIAK


*


Pominięte w moim tekście „Jak Władysław Opolczyk Jasnej Góry nie fundował” („TP” nr 42/2002) miejsce i rok wydania omawianej książki o Jasnej Górze oraz zmienione imię jej Autora wymagają uzupełnienia i przeprosin. Zatem: ks. Tadeusz Kos, Fundacja klasztoru jasnogórskiego, Kraków 2002.
Przepraszający: 


Ks. JAN KRACIK


*



Autorem zdjęcia Olgi Stanisławskiej, zamieszczonego w „TP” nr 41/2002 na str. 15, jest Bernard Osser. Za pominięcie tej informacji serdecznie przepraszamy Autora fotografii i Czytelników.


REDAKCJA „TP”






Dla kultury niezależnej 

Zakończył działalność Fundusz Pomocy Niezależnej Literaturze i Nauce Polskiej w Paryżu. 
Po wprowadzeniu stanu wojennego, działający poza krajem polscy pisarze, naukowcy i wydawcy, utworzyli w lutym 1982 r. Fundusz, którego celem było pomaganie niezależnej nauce i literaturze polskiej. W pierwszych latach pozyskiwano pieniądze na działalność wydawniczą i pomoc finansową dla niezależnych środowisk twórczych w kraju. Później, przyznawano indywidualne stypendia na krótkie pobyty na Zachodzie. Fundusz zarejestrowano we Francji, jako stowarzyszenie o celach niedochodowych. Przewodnictwo objął Czesław Miłosz, działalność koordynował Konstanty Jeleński, sekretarzem, do 1986 r., był Mirosław Chojecki. W skład zarządu weszli też: Jerzy Giedroyc, Gustaw Herling-Grudziński, Wojciech Karpiński, Krzysztof Pomian i Olga Scherer. Członkami komitetu Funduszu byli: Stanisław Barańczak, Józef Czapski, Maria Danilewicz-Zielińska, Feliks Gross, Zygmunt Kallenbach, Leszek Kołakowski, Sławomir Mrożek i Wiktor Weintraub. Od 1987 r. jego sekretarzem był Wojciech Sikora.
Środki na prowadzenie działalności Fundusz otrzymywał od fundacji prywatnych i indywidualnych ofiarodawców. Głównymi sponsorami w latach 80. były: Central and East European Publishing Project (Anglia), Fundacja Forda (USA), Institusionen Fritt Ord (Norwegia), National Endowment for Democracy (USA), Open Society Institute (USA), Polcul Foundation (Australia). Fundusz otrzymał znaczną pomoc w 1982 r., gdy niemieccy plastycy ofiarowali dochody z aukcji swych dzieł w Düsseldorfie twórcom z Polski. W latach 90. i na początku obecnej dekady naszymi sponsorami były: francuskie stowarzyszenia „Les Amis de Culture” i „Les Amis de la Pologne”; z Polski: Alcatel Polska, Centrum Zaawansowanych Technologii-Kraków, Elektrownie Szczytowo-Pompowe SA, Fundacja Bankowa im. Leopolda Kronenberga (program stypendialny w latach 1998-2000), Fundacja Kultury, Impexmetal, PKO BP, PWN, PZU SA, WSiP. 
W latach 1982-02 Fundusz współfinansował wydanie 54 książek (o wartości 247 tys. USD) m.in. takich autorów jak: Timothy Garton Ash, Stanisław Barańczak, Władysław Bartoszewski, Czesław Bielecki, Włodzimierz Bolecki, Josif Brodski, Mircea Eliade, Marian Kukiel, Adam Michnik, George Orwell, Jan Polkowski, Jacek Trznadel, Thomas Venclowa, Adam Zagajewski. Niezależnym instytucjom kulturalnym, oświatowym i naukowym w kraju Fundusz przekazał subwencje w wysokości prawie 100 tys. USD, które otrzymały m.in. Bank Tłumaczeń (Nowa i Krąg), Galeria „Inny Świat”, Oficyna Fonograficzna CDN, OKN-o (Komisje TKK NSZZ „Solidarność – Oświata, Kultura i Nauka”), Rada Edukacji Narodowej, Teatr Ósmego Dnia. Fundusz udzielił ponad 600 miesięcznych stypendiów (o wartości ponad 500 tys. USD), które umożliwiły twórcom i naukowcom z Polski oraz krajów z nią sąsiadujących, pobyty na Zachodzie. W latach 80. akcja stypendialna Funduszu prowadzona była we współpracy z kierowaną przez Annette Laborey Fondation pour une Entraide Intellectuelle Européenne. Większość stanowiły stypendia jednorazowe (wartości ok. 1 tys. USD). Stypendyści Funduszu: pisarze, publicyści, artyści i badacze w dziedzinie nauk humanistycznych, pracowali w archiwach, bibliotekach i muzeach rozmaitych krajów Europy (...). Było wśród nich wielu ludzi młodych i pochodzących z prowincjonalnych ośrodków (...).
W sytuacji trudności finansowych, członkowie zarządu uznali, że nie ma możliwości dalszego utrzymania Funduszu i podjęli decyzję o rozwiązaniu stowarzyszenia. 


WOJCIECH KARPIŃSKI, 
KRZYSZTOF POMIAN, 
WOJCIECH SIKORA


Paryż, 14 września 2002 r. 










LISTY – apele o pomoc

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 44 (2782), 3 listopada 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl