Mieszaniny
Mrożek polityczny
Jan Błoński
Po wprowadzeniu stanu wojennego w roku 1981 cenzura zakazała wystawiania trzech sztuk Mrożka: „Ambasadora”, „Vatzlava” i „Alfy”. Z jaruzelskiego punktu widzenia słusznie. „Ambasador” pół-jawnie „godził w sojusze” (taka była urzędowa formuła na określenie krytyki imperium). „Vatzlav” niemal jawnie szydził z doktryny, która – mimo sceptycznych prześmiechów – do końca usprawiedliwiała intelektualnie istnienie reżimu. Wreszcie „Alfa” całkiem jawnie nawiązywał do internowania Wałęsy i prześladowania opozycji politycznej, które nie ustawało niemal do końca tej niezwykłej dekady.
Sztuki Mrożka miały niemal zawsze wymiar czy przynajmniej posmak polityczny, wyczuwalny co prawda silniej na widowni aniżeli na scenie, a zwłaszcza – w jawnych (więc cenzurowanych) ocenach. Dzisiejsza publiczność – chwała Bogu! – straciła już możność rozpoznawania (albo narzucania) skrytych politycznych znaczeń, jakie dostrzegano (czy przydawano) jeśli nie całym sztukom, to poszczególnym scenom i replikom pisarza. Odnosi się to zwłaszcza do wczesnych jednoaktówek, gdzie – jeśli trzymać się litery tekstu – nic właściwie nie upoważnia widowni do dopatrywania się Urzędu Bezpieczeństwa w okrutnej Ręce, która rządzi „Strip-teasem”, panoszących się zetempowców w Parobkach „Zabawy” albo domorosłych działaczy w przygłupich, ale okrutnych postaciach „Karola”. Szkoda też, że nie uchowały się ciche (choć dość upowszechnione) interpretacje „Tanga” jako parafrazy walk politycznych „Na górze”. Edek grał tam rolę Moczara, Artur Gomułki, wokół zaś Stomila gromadzili się rozmaici „liberalni” czyli „awangardowi” „Puławianie” z Zambrowskim na czele...
Przypominam je jako curiosa, osobliwości zrodzone ze strachu i zaciekawienia publiczności. Choćby nie wiem jak bzdurne, zaistniały, były faktem, literackim także! Kształtowały też odbiór następnych sztuk Mrożka.
|