Nr 43 (2781), 27 października 2002

 

 







75. urodziny Leszka Kołakowskiego



„W jaki sposób Leszek Kołakowski, filozof pozytywista, materialista
i marksista stał się Kołakowskim-mędrcem?” – zastanawia się Czesław Miłosz. A Charles Taylor nazywa Kołakowskiego „samotnym podróżnikiem, przenikliwym krytykiem wszystkich intelektualnych szkół, prawdziwym, acz sceptycznym myślicielem” i „współ-czującym obserwatorem wiary chrześcijańskiej”. Na 75-lecie autora „Obecności mitu” przygotowaliśmy „Apokryf”,
w którym prócz Miłosza i Taylora wypowiadają się Barbara Skarga, Bronisław Baczko, ks. Adam Boniecki, Zbigniew Janowski, o. Jan Andrzej Kłoczowski, Michał Komar, Michał Paweł Markowski i abp Józef Życiński,
a Tomasz Potkaj szkicuje portret filozofa na tle epoki w oparciu o wypowiedzi jego przyjaciół. Publikujemy też nieznany dotąd w Polsce esej Kołakowskiego
i obszerną z nim rozmowę. Wdzięczni za Jego przyjaźń, składamy ten „Apokryf” Jubilatowi w darze wraz z najlepszymi naszymi życzeniami.

TYGODNIK POWSZECHNY

WIĘCEJ










Modlitwa na trzecie tysiąclecie
Z o. Janem Andrzejem Kłoczowskim, dominikaninem, teologiem i filozofem religii rozmawia Artur Sporniak




W dniu 24. rocznicy swego pontyfikatu Jan Paweł II ogłosił List Apostolski „Rosarium Virginis Mariae” o różańcu świętym. W dokumencie tym Papież ogłasza okres do października roku 2003 Rokiem Różańca oraz proponuje m.in. uzupełnienie trzech części różańca (radosnej, bolesnej i chwalebnej) czwartą, na którą składa się pięć „tajemnic światła”: chrzest Jezusa w Jordanie, objawienie siebie na weselu w Kanie, głoszenie Królestwa Bożego i wzywanie do nawrócenia, przemienienie na górze Tabor oraz ustanowienie Eucharystii. Tajemnice te w tygodniowej modlitwie Kościoła powinny być odmawiane w czwartek. 

Jan Paweł II dowartościowuje bagatelizowane do tej pory aspekty psychofizyczne modlitwy. Pogardzamy gestem, nie zwracamy uwagi na regulację oddechu, naszą modlitewną postawę, skupienie umysłu, rolę wyobraźni. A przecież wszystkie te elementy od wieków przynależą do wielkich tradycji religijnych”. Mówi o. Jan Kłoczowski, dominikanin, teolog i filozof religii, w rozmowie z Arturem Sporniakiem. WIĘCEJ



Jak modlę się na różańcu? – o wypowiedź poprosiliśmy
s. Małgorzatę Chmielewską (polską przełożoną wspólnoty „Chleb Życia”), Wojciecha Bonowicza (redaktora wydawnictwa Znak)
oraz prof. Stefana Swieżawskiego (filozofa i historyka filozofii)









Pięć lat Konstytucji Rzeczypospolitej

Obawy, nadzieje, rezultaty
Piotr Winczorek





Konstytucja RP z 1997 r. nie jest, bo z natury nie mogłac być, aksjologicznie neutralna. Więcej, jest pod tym względem wielobarwna i wielowątkowa. Przy pewnej dozie złej woli można nawet powiedzieć, że jest aksjologicznie niespójna. Nie wchodząc w detale, da się w niej wyróżnić wątki narodowo-chrześcijańskie, chrześcijańsko-demokratyczne, liberalne i socjaldemokratyczne. Czy fakt ten ułatwia stosowanie Konstytucji, trudno przesądzić. Można za to powiedzieć, że sprzyja jej akceptacji w różnych środowiskach społecznych. (...) Konstytucja z 1997 r. ma wprawdzie pewne wady, ale ma też liczne zalety. Są to przede wszystkim uregulowania obejmujące osobiste i polityczne prawa człowieka i obywatela wraz z towarzyszącymi im instytucjonalnymi i proceduralnymi gwarancjami realizacji, przepisy szanujące system źródeł prawa, w tym przesądzające o miejscu w porządku krajowym norm prawa międzynarodowego, a także zdecydowana większość przepisów odnoszących się do organizacji i funkcjonowania aparatu władzy publicznej. WIĘCEJ

   


  Pierwsze „małżeństwo homoseksualne”
  w Niemczech zawarły Angelika Baldow
  i Gudrun Pannier (obie panie w środku),
  Berlin, 1 sierpnia 2001



13 lat mija, odkąd pierwsi homoseksualiści stanęli w urzędzie stanu cywilnego


Spór o „małżeństwa homoseksualne”
Wojciech Pięciak


Mimo że dzień był świąteczny i urzędy nie pracowały, w październikową niedzielę 1989 r. w ratuszu w Kopenhadze dokumenty podpisali Axel i Eigill – dwaj homoseksualiści, żyjący wspólnie od 40 lat. Było to pierwsze „partnerstwo homoseksualne” w świecie zarejestrowane w urzędzie stanu cywilnego. Po Danii „partnerstwa” takie wprowadzały inne kraje. Ich zwolennicy argumentowali, że to krok ku likwidowaniu dyskryminacji gejów i lesbijek, rozwiązujący realne problemy społeczne, i że społeczeństwo winno formalizować miłość także między homoseksualistami. WIĘCEJ






Specjalny dodatek o książkach

„Dziś podstawowe doświadczenie Polaków do doświadczenie jednolitości. Jesteśmy jednym z pięciu najbardziej homogenicznych państw Europy – a w Afryce w każdej miejscowości na targu ludzie mówią pięcioma językami” – mówi Olga Stanisławska, laureatka tegorocznej Nagrody Kościelskich (otrzymała ją za książkę „Rondo de Gaulle’a”, wyd. Twój Styl), w wywiadzie „Podróż bez bagażu” udzielonym „TP”. W dodatku znajduje się również relacja Agnieszki Sabor z wielkopolskiego Miłosławia, gdzie w pałacu Kościelskich, po raz pierwszy w 40. letniej historii Nagrody, odbyła się uroczystość jej wręczenia. Z serii „Książka miesiąca” publikujemy recenzję Józefy Hennelowej z książki Wojciecha Tochmana „Jakbyś kamień jadła” (wyd. Pogranicze) oraz w ramach cyklu „Przeczytane” omówienia: Joanny Olczak-Ronikier tomiku poetyckiego Adama Zagajewskiego „Obrona żarliwości” (wyd. A5) oraz Michała Głowińskiego książki Theo Richmonda „Uporczywe echo. Sztetl Konin – Poszukiwanie” (wyd. Media Rodzina). Poza tym eseje i analizy: Pawła Dudziaka o pierwszym polskim wydaniu powieści Antónia Lobo Antunesa „Karawele wracają” (wyd. WAB), Juliusza Kurkiewicza o powieści Italo Svevo „Starość” (Czytelnik), Adama Poprawy o książce „The Beatles. Antologia” (wyd. Wiedza i Życie), Izabeli Poprawy o pierwszym pełnym wydaniu „Dziennika” Karola Irzykowskiego (WL) i Katarzyny Zimmerer o pisarce Julii Zeh – nowym odkryciu literatury niemieckiej.








WIARA


Spór o Oświadczenie amerykańskich teologów:
czy Żydzi potrzebują Jezusa jako Zbawiciela?

Wątpliwości
Piotr Sikora

Można bronić Oświadczenie, tak oto je interpretując: niepotrzebna jest misja do Żydów, gdyż – choć zbawienie przychodzi do nich przez Chrystusa – świadomość tego nie jest im potrzebna. Zwolennicy takiej tezy mogą powołać się na fakt, że Kościół głosi, iż do zbawienia nie jest konieczna wyraźna świadomość tego, że dostępujemy go zawsze przez Chrystusa. Tym niemniej pamiętajmy: Kościół uznaje, że owa świadomość jest zawsze dla człowieka lepsza. Albowiem wyraźniejsza świadomość Bożego działania pozwala nam na odpowiedź bardziej wolną, zatem godniejszą, bo w pełni ludzką. Trudno zrozumieć, dlaczego nie miałoby to stosować się wobec Żydów? Rezygnacja z misji do Żydów, która wynika z racji teologicznych, jest niesłuszna, zarówno gdy neguje się powszechność zbawczego znaczenia Chrystusa, jak i gdy neguje się wartość świadomości owego znaczenia. WIĘCEJ

Autor studiował filozofię i teologię na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie. W tym roku obronił doktorat o poznawczym sensie i racjonalności dyskursu religijnego na podstawie filozofii Hilarego Putnama. Jest asystentem w Katedrze Chrystologii PAT. 




Przemiana w Kościele
John T. Pawlikowski OSM

Z Biblii można wywieść prawie wszystko. Musimy z powagą traktować kontekst różnych fragmentów Pisma Świętego i rozumieć rolę Kościoła w ich interpretowaniu. (...) Sygnatariusze „Świętego obowiązku” nie znają pełnych odpowiedzi na podniesione pytania. Jesteśmy wszakże przekonani, że debata nad tymi kwestiami musi dokonywać się na bazie „Nostra aetate” i następujących po tej deklaracji oficjalnych dokumentów Kościoła oraz głębokiej teologicznej reorientacji, jaką one zapoczątkowały. Piotr Sikora wykazuje nikłą, bądź też zerową, znajomość tej przemiany w Kościele. Należy mieć nadzieję, że powyższa dyskusja to zmieni. WIĘCEJ

Autor jest profesorem Catholic Theological Union w Chicago, członkiem Komitetu Doradczego ds. Stosunków Katolicko-Żydowskich przy Amerykańskiej Konferencji Biskupów Katolickich.



Niech teologowie myślą
Ks. Michał Czajkowski

Z polemiki Piotra Sikory zdaje się wynikać, że dialog z Żydami ma sens wtedy, kiedy uznają prawdę autodeklaracji Jezusowej: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy”. Otóż nie ma autentycznego dialogu bez wierności własnej tożsamości – chrześcijańskiej, żydowskiej i każdej innej; ale też nie ma dialogu bez otwarcia szczerego na partnera dialogu, co więcej: bez przekonania, iż może on mnie swą wiarą wzbogacić. Czytaliśmy w „Dabru emet” jakże słuszne słowa: „Różnica pomiędzy Żydami a chrześcijanami nie może być przezwyciężona siłami ludzkimi. Stanie się to, gdy Bóg zbawi cały świat, jak obiecuje Pismo” (p. 6). „Tylko wtedy, gdy będziemy cenić własne tradycje, możemy uczciwie kultywować te nowe stosunki” (p. 7). Pozwólmy Żydom widzieć w Jezusie brata, męża Bożego czy proroka, „pobożnego i wiernego Żyda”, i cieszmy się, że uznają (nie: wyznają) oni naszą wiarę w Niego. WIĘCEJ

Autor jest biblistą, kierownikiem Katedry Teologii Ekumenicznej UKSW w Warszawie, pełni funkcję współprzewodniczącego Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów oraz członka zarządu Międzynarodowej Rady Chrześcijan i Żydów.







Pytania Mistrza Kracika
Ks. Grzegorz Ryś

W gronie uczniów bez wahania nazywamy go „Mistrzem”. Dlaczego? (...) Dla wielu powodów. Na płaszczyźnie naukowej fascynuje nas niezwykłą umiejętnością zadawania pytań. Nierzadko są one chyba nawet ważniejsze od odpowiedzi. Tych zresztą on sam nigdy nie jest tak do końca pewien: każdą traktuje jedynie jako etap na długiej drodze dochodzenia do prawdy. To bywa nawet męczące: uczeń ks. Kracika musi być przygotowany na to, że z tygodnia na tydzień straci pewność nie tylko co do wyników swojej pracy, ale nawet co do samej jej konstrukcji – wymyślonej przecież wspólnie z Profesorem tydzień wcześniej, na poprzednim seminarium. WIĘCEJ


W pierwszą rocznicę śmierci ks. biskupa Jana Chrapka
jego osobę wspominają:


Katarzyna Kolenda-Zaleska (dziennikarka Wiadomości TVP)
oraz ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski (duszpasterz Ormian w Polsce, zajmujący się osobami upośledzonymi umysłowo).






Zamieszanie i niejasności

Abp Giovanni Battista Re










KRAJ I ŚWIAT



Wiejska, 17–18 października 2002

Chamstwo: to widzieli wszyscy. Polityka: Samoobrona i Liga Polskich Rodzin wymyśliły, by mocniej zaistnieć przed wyborami samorządowymi. PSL chce wykorzystać sytuację, by ugrać coś od koalicjanta. Prawo i Sprawiedliwość oraz Platforma Obywatelska, uchodzące dotąd za ugrupowania poważne, uznały, że bycie w opozycji zwalnia z odpowiedzialności i rozsądku – w efekcie występując akurat teraz z wnioskiem o odwołanie marszałka Sejmu, chcąc czy nie chcąc, działają ręka w rękę z Lepperem, powtarzając błąd SLD z początku kadencji. Ale nie to jest najważniejsze. Najistotniejsze jest, że wszystkich połączyło jedno: politykę postawili nad powagą kraju.
Procedury: kolejny już raz lekceważenie, nawet, zdawałoby się, drobne, obowiązujących w parlamencie procedur prowadzi do kryzysu. Najpierw posłowie nie przychodzą na posiedzenia komisji, albo nie kwapią się do skorzystania z przysługujących im instrumentów wprowadzenia drażliwej sprawy na forum Sejmu, a potem zarzucają rządowi potajemne działania, a marszałkowi wspieranie swej partii. Ale wyjaśnienia wymagają też zarzuty o blokowaniu przez marszałka inicjatyw ustawodawczych opozycji. Próba zdyscyplinowania posłów przez zmianę regulaminu Sejmu przyniesie pewnie krzyk o naruszeniu konstytucyjnych praw parlamentarzystów. Okazało się zresztą, że dokonane ostatnio poprawki w regulaminie: zwiekszenie uprawnień marszałka, nowe kary dla posłów-warchołów, nie pomagają, jeśli brak konsekwencji w ich stosowaniu. Nie wszystko zresztą – np. nadużywaną powszechnie instytucję wystąpień „w sprawie formalnej” – da się uregulować przepisem.
Wyborcy: z Janowskimi, Lepperami, Wrzodakami i Giertychami polska polityka będzie musiała zmagać się tak długo, jak długo Polacy będą wybierać takich kandydatów do Parlamentu i innych organów władzy w III RP. I to pewnie jest problem największy. A najbliższy test już w niedzielę podczas wyborów samorządowych.

Krzysztof Burnetko





Polska morska choroba wyborcza
Andrzej Kaczmarczyk


Przy podejmowaniu decyzji wyborczych Polacy zachowują się tak, jakby chorowali na morską chorobę. By wziąć pod uwagę tylko szczebel parlamentu: w ciągu 13 lat podjęliśmy przynajmniej 5 ważnych decyzji wyborczych. I tak, w 1989 r. porzuciliśmy PRL. W 1991 potwierdziliśmy wolę zmian. Ale już w 1993 zdecydowaliśmy o ich zamrożeniu. W 1997 wybraliśmy zaś rozbudowany pakiet socjalny połączony karkołomnie z monetarystyczną polityką i wolą czterech, tyleż wielkich co szybkich, reform. Z kolei w roku 2001 uznaliśmy, że reformatorski kurs należy zmienić, a najlepiej nawet zawrócić. 
Rzuca nas od burty do burty. Co cztery lata coś w rodzaju buntu załogi. Zmiana kapitana, oficerów i celu podróży, a wody nieznane. Z trudem zniosłyby to mocniejsze organizmy państwowe. To cud, że nasza krypa jeszcze się nie rozpadła. WIĘCEJ



Mali kandydaci w wielkim mieście

Andrzej Brzeziecki

W latach 90. w partyjnych młodzieżówkach widziano przyszłość polskiej polityki. Dziś też znani działacze w trakcie kampanii lubią otaczać się młodymi ludźmi, a jeszcze bardziej – wysyłać ich na ulicę z ulotkami. W nagrodę młodzi mogą wystartować w wyborach. Rzadko jednak z „mandatowych” miejsc – nawet, gdy nie chodzi o mandat posła, ale tylko radnego. Może jednak nie jest to przypadek: działalność młodych polityków to ciągła improwizacja, a choć reprezentują różne partie, to zwykle łączy ich brak kompetencji. WIĘCEJ






Niesprawiedliwość przejściowo niezbędna

Z Sergiuszem Kowalskim, socjologiem oraz wiceprzewodniczącym Stowarzyszenia „Otwarta Rzeczpospolita” rozmawiają Krzysztof Burnetko i Jarosław Makowski

KRZYSZTOF BURNETKO i JAROSŁAW MAKOWSKI: Dlaczego dla demokracji fundamentalizm Radia Maryja ma być groźniejszy od nihilizmu Urbana?
SERGIUSZ KOWALSKI: – Bo w Polsce, jak w całej Europie, mamy do czynienia z przemianą generacyjną. Boję się niepamięci i – kto to wykluczy – powrotu do jakiejś nowoczesnej formuły Endlösung. Wydawało się dotąd, że traumatyczne przeżycie zbrodni dokonanych podczas drugiej wojny światowej nauczyło nas, czym grozi radykalny nacjonalizm: śmiercią milionów, niewiarygodnym cierpieniem, zniszczeniem, upadkiem obyczajów. I można było sądzić, że o tym doświadczeniu zła XX wieku nikt, przynajmniej w Europie, nie zapomni. Tymczasem generacja, która pamięta tamte dni grozy, przemija. Na scenę wchodzi pokolenie, dla którego wojna jest doświadczeniem równie odległym, jak bitwa pod Grunwaldem. Więcej: wchodzi ono w te same koleiny, które poprzedziły tamtą wojnę – nie bez przyczyny w całej Europie mamy do czynienia z renesansem partii i polityków skrajnie prawicowych. To zaś jest ważną oznaką stanu życia społecznego. I trudno doprawdy zestawiać te zagrożenia z pornograficznymi gazetkami czy wyskokami rozmaitych skandalistów. Pilnujmy, proszę, proporcji. WIĘCEJ


Sergiusz Kowalski jest socjologiem i publicystą. Pracuje w Instytucie Studiów Politycznych PAN. Współzałożyciel Stowarzyszenia Przeciw Antysemityzmowi i Ksenofobii. Autor książek „Krytyka solidarnościowego rozumu” i „Narodziny III Rzeczypospolitej”. Współautor „Rytualnego chaosu. Studium dyskursu publicznego” oraz (z Magdaleną Tulli) „Raportu o mowie nienawiści” (wkrótce nakładem WAB).







 
Uniwersytet i polityka, smakowanie i pożeranie

 O trudnej sztuce jedzenia
  Tadeusz Sławek

Erozja zaangażowania, postawa typu „to mnie nie dotyczy”, „pozostawia mnie obojętnym” jest największym zagrożeniem dla społeczeństwa, a więc i dla uniwersytetu i edukacji. Dominującej dzisiaj kulturze nudy, uniwersytet przeciwstawia kulturę interesowania się, głośnego, spokojnego i rozważnego mówienia o sprawach publicznie doniosłych. Przypomnijmy, że słowo „profesor” wywodzi się od profiteor, oznaczającego „ogłaszać publicznie, wyznawać”. Profesor zatem to ten, kto angażuje się publicznie, kto przechodzi od właściwego profesji „scjentyzmu” do zaangażowania i odpowiedzialności. „Profesorować” to posługiwać się słowem, nadawać mu moc sprawczą w kształtowaniu postaw i czynieniu dobra. Kto uprawia „profesję” nauczyciela akademickiego, musi być bez wątpienia kompetentny w swej dziedzinie wiedzy, ale także musi przed uniwersytetem zdać sprawę ze swojego zaangażowania i odpowiedzialności. WIĘCEJ





Temida nieco ociemniała
Klaus Bachmann z Hagi

Proces przeciw byłemu prezydentowi Serbii i Jugosławii Słobodanowi Miloszeviciowi przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym dla byłej Jugosławii trwa już ponad rok – i na razie nie odsłonił prawdy o dramatycznej historii Bałkanów. Pokazał co najwyżej granice ponadpaństwowej sprawiedliwości. Kiedy niedawno w świetle jupiterów zeznawał prezydent Chorwacji Stipe Mesić, Miloszević, który osobiście przesłuchiwał świadka, atakował: „To pan zdradził Jugosławię i doprowadził do jej rozpadu”. WIĘCEJ


Międzynarodowy Trybunał Karny dla byłej Jugosławii (The International Criminal Tribunal for the former Yugoslavia) został powołany na mocy umowy z Dayton i zajmuje się wyłącznie zbrodniami na terenie dawnej Jugosławii przed jej rozpadem (www.un.org/icty).

Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości (The International Court of Justice) jest Trybunałem, który rozstrzyga spory między członkami Narodów Zjednoczonych. Nie ma charakteru karnego i nie posiada prokuratora (www.icj-cij.org).

Międzynarodowy Trybunał Karny (The International Criminal Court) nie działa w ramach ONZ, został powołany przez ponad 60 państw-sygnatariuszy (w tym przez Polskę) wyłącznie celem osądzania najcięższych zbrodni (przeciw ludzkości, wojennych i ludobójstwa), gdy państwa mające prawo do ich osądzania tego nie czynią i tylko wobec zbrodni, do których doszło po 1. lipca 2002 (www.un.org/law/icc).


Wszystkie Trybunały mają siedzibę w Hadze.





Noble 2002: fizyka

Nagroda „z remanentów”
Krzysztof Fiałkowski

Tegoroczna nagroda Nobla z fizyki należy do kategorii nazywanej nieładnie „z remanentów”; przyznano ją za dawno uznane i niewątpliwie wielkie odkrycia, które nie zostały wyróżnione wcześniej.  WIĘCEJ

Więcej o tegorocznych Noblach









KULTURA


 Kultura w szponach polityki

 
Przestrzeń dla słowa

 Anna Nasiłowska

„Nikt dziś nie uwierzy w bezinteresowność twojego krytycznego sądu. Każde zdanie będzie dowodem, że uczestniczysz w spisku politycznym Żydów i masonów, albo uknutego przeciw Żydom i masonom” – napisał w 37. numerze „TP” Andrzej Werner. Jego artykułem „Pióra i maczugi” rozpoczęliśmy debatę o „kulturze w szponach polityki”. Głos w niej zabrali dotąd: Stefan Chwin (nr 38), Jarosław Klejnocki (nr 39) i Przemysław Czapliński (nr 41). Wkrótce głos Piotra Śliwińskiego.

Chętnie się zgodzę z opinią, że polityka ma „szpony”. Doświadczenie
ostatniego dziesięciolecia nie świadczy jednak o tym, by wysuwały się one w stronę kultury. Gdyby tak było, może zamiast szponów (które oczywiście osadzone muszą być na czymś odpowiednim, czyli łapskach) częściej oglądalibyśmy czystą dłoń z przyzwoicie obciętymi paznokciami. Tymczasem w Polsce po 1989 roku kultura jest najczęściej sferze polityki kompletnie i arogancko obojętna. Toteż tytuł „Tygodnikowej” dyskusji wywołanej artykułem Andrzeja Wernera wydaje mi się mało trafny i nic dziwnego, że sam przedmiot rysuje się mgliście. WIĘCEJ

ANNA NASIŁOWSKA (1958) – badaczka literatury współczesnej, krytyk, pisarka, dr hab. w Instytucie Badań Literackich PAN, współredaktor „Tekstów Drugich”. Ostatnio wydała „Księgę początku” (2002).



Przedszkole jako metafora
Joanna Olech

Na prośbę „Tygodnika” zawiesiłam przeszło 20 miesięcy trwający „odwyk” od telewizora, żeby obejrzeć „Przedszkolandię” – niedzielny przebój Jedynki. (...) Realizacja 15-odcinkowego serialu dokumentalnego w przedszkolu to sytuacja z gruntu fałszywa: dyrekcja mobilizuje się jak przed gminną inspekcją, wychowawczynie demonstrują nieustającą troskę i cierpliwość, kucharki i sprzątaczki nie mają czasu na kawkę, robotnicy remontujący zaplecze nie klną i nie palą... jednym słowem lipa! WIĘCEJ


Przedszkolandia”. Scenariusz i reżyseria: Barbara Pawłowska. TVP 1.




Talent nadmierny

Bogusław Deptuła

Zdarzają się, choć rzadko, artyści z nadmiarem talentu. Mają niemal nieograniczone umiejętności i zdolności i nie do końca wiedzą, co z nimi począć. Takim właśnie artystą jawi się Bolesław Cybis na swej pierwszej monograficznej wystawie. (...) Po tych trzech doskonałych obrazach zapanował w twórczości Bolesława Cybisa jakiś nieład. Obrazy jakby przypadkowe, czasem na pograniczu kiczu, złe, pochlebne i ozdobne portrety, łzawa „Gazeciarka” (1935-36), niebezpiecznie zbliżający się do dziecinad Makowskiego „Gołębiarze” (1932-35). I wreszcie po tych niezbyt udanych próbach obraz jak fajerwerk, arcydzieło Dwudziestolecia, czyli „Primavera” z 1936 roku. WIĘCEJ

„Bolesław Cybis 1895–1957”. Malarstwo, rysunek, rzeźba. Twórczość z lat 20. i 30. Komisarz Anna Prugar-Myślik, scenografia Wowo Bielicki. Muzeum Narodowe w Warszawie: 20 września – 3 listopada 2002. 






 O Śmierci – bez lęku

 Agnieszka Sabor

 
E. Munch, Pocałunek śmierci, 1899

Przełom tysiącleci uhonorowano w krakowskim Muzeum Narodowym wielką wystawą „Obrazy Śmierci w sztuce polskiej XIX i XX wieku”; w Warszawie pokazano wtedy przedstawienia Śmierci w sztuce staropolskiej. Teraz w Krakowie trwa trzecia ekspozycja, dopełniająca ten milenijny tryptyk: pokaz funeralnej grafiki ze zbiorów Uniwersytetu w Düsseldorfie. WIĘCEJ

„TANIEC ŚMIERCI” od późnego średniowiecza do końca XX wieku. Grafika ze zbiorów Uniwersytetu im. Heinricha Heinego w Düsseldorfie, MN w Krakowie, wrzesień – październik 2002.








FELIETONY




JÓZEFA HENNELOWA – Mam wątpliwości


EWA SZUMAŃSKA – Zazdrość; Podział; Kasztany


MARCIN KRÓL – Europejskie dziwactwa


ANDRZEJ DOBOSZ – Z rynku


JACEK PODSIADŁO – Cały czas wiedziałam, że się nie utopiłeś


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 43 (2781), 27 października 2002

Szczegółowe omówienie


Obraz tygodnia



Kronika religijna

 

Medytacja Biblijna

 

Ks. Mieczysław Maliński

 

Liturgiczne czytania tygodnia


Kobiety w Biblii


Komentarze

 

Przegląd prasy krajowej

 

Przegląd prasy zagranicznej

 

 

Notatki

 

Wśród książek


Mieszaniny

 



Listy 


Listy - apel o pomoc

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl