Pontyfikat: rok 24 (16 X 2001 – 15 X 2002)


„Jesteśmy wstrząśnięci”

Janusz Poniewierski



„Przemówienie Jana Pawła II do biskupów USA należy uznać za przełomowe wydarzenie w traktowaniu nadużyć seksualnych ze strony osób duchownych. (...) Jan Paweł II, mówiąc o swym wielkim bólu z powodu nadużyć księży, wyraża solidarność z wiernymi, którzy podobnie jak on sam czuli się zdruzgotani, »głęboko wstrząśnięci« zaistniałymi skandalami. Papież nie podejmuje nawet najmniejszej próby usprawiedliwienia zaistniałych faktów. Potępia je, zarówno w wymiarze społecznym, jak i religijnym. Użyte z rozmysłem bardzo mocne słowo »zbrodnia« jest tego najwyższym znakiem”.


Ks. Józef Augustyn, „Głęboko wstrząśnięci. Samooczyszczenie Kościoła”

 



Tajemnica ludzkiej nieprawości jest bardzo stara – niemalże tak stara jak człowiek. Od wieków dotyka ona i rani także Kościół. Jan Paweł II wie o tym dobrze: jako teolog i myśliciel głęboko zakorzeniony w Biblii i dziejach Kościoła. A także jako zwierzchnik Kościoła rzymskokatolickiego, który musiał rozwiązywać sprawę kard. Hermanna Groëra z Wiednia, oskarżonego o molestowanie seksualne kleryków.
Ale także on mógł poczuć się zaszokowany i „głęboko wstrząśnięty” skalą zgorszenia ujawnionego na początku XXI wieku, i tym, jak wielki zawód sprawili mu ludzie, którym ufał (na przykład jeden z polskich biskupów, oskarżony o czynny homoseksualizm, i ci, którzy na ten temat zbyt długo milczeli). Statystyki były nieubłagane: w samej tylko archidiecezji bostońskiej, liczącej 900 prezbiterów, zarzut molestowania seksualnego nieletnich postawiono wobec 90 księży! W ciągu pierwszych czterech miesięcy tego roku skargę na postępowanie księży złożyło 450 osób! Według agencji AP w 2002 r. na skutek oskarżeń zostało zawieszonych lub zrezygnowało z pełnienia swoich obowiązków 177 amerykańskich księży.
Nic dziwnego, że w tegorocznym wielkoczwartkowym liście do kapłanów, poświęconym sakramentowi pokuty, na samym końcu (jakby dopisany w ostatniej chwili) znalazł się akapit o grzechu tkwiącym w samym sercu Kościoła. „Jesteśmy osobiście wstrząśnięci – napisał Papież – grzechami niektórych naszych braci, którzy sprzeniewierzyli się łasce otrzymanej w sakramencie święceń, ulegając najgorszym przejawom mysterium iniquitatis (...). Budzi to zgorszenie, a jako jego skutek głęboki cień podejrzenia pada na wszystkich innych zasłużonych kapłanów (...). Kościół wyraża swą troskę o ofiary i czyni wysiłki, aby zareagować zgodnie z prawdą i sprawiedliwością na każdą bolesną sytuację...”
„Kościół czyni wysiłki, aby zareagować...” W dniach 23–24 IV 2002 odbyło się w Watykanie spotkanie Jana Pawła II z biskupami USA poświęcone nadużyciom seksualnym duchownych. Przemawiał również Papież i – jak pisał ks. Adam Boniecki – „kiedy się pamięta to wszystko, co Jan Paweł II powiedział o kapłaństwie, łatwo sobie wyobrazić, ile musiało go kosztować wygłoszenie tego przemówienia”. „Odczułem głęboki ból...” – mówił biskupom amerykańskim Biskup Rzymu. – „Nadużycia (...) są pod każdym względem złem i słusznie uznawane są przez społeczeństwo za zbrodnię; jest to również straszny grzech w oczach Boga”. „Ofiary nadużyć (...) pragnę zapewnić o mojej głębokiej solidarności i trosce”. „Ludzie muszą wiedzieć, że w kapłaństwie i życiu zakonnym nie ma miejsca dla osób, które mogłyby wyrządzić krzywdę młodzieży”.
Papież wrócił do tego tematu w Toronto, w homilii wygłoszonej na zakończenie Światowego Dnia Młodzieży: „...kochajcie Kościół. Nie zniechęcajcie się grzechami i upadkami niektórych jego członków. Szkoda wyrządzona przez niektórych księży i zakonników młodym, podatnym na rany, napełnia nas głębokim poczuciem gniewu i wstydu”. 
Ale to jeszcze nie wszystko. 8 stycznia br. został opublikowany list apostolski „Sacramentorum sanctitatis tutela” („Obrona świętości sakramentów”) o nowych normach kościelnego postępowania m.in. w przypadkach molestowania seksualnego nieletnich przez księży. Rozpatrywanie tych spraw Papież powierza Kongregacji Nauki Wiary, a to oznacza – mówił KAI ks. Józef Augustyn – że odtąd „żaden ordynariusz czy wyższy przełożony zakonny nie może rozwiązywać tego problemu we własnym zakresie. Musi odwołać się do Stolicy Apostolskiej”. 

Dokumenty

Najważniejszym dokumentem 24. roku pontyfikatu jest posynodalna adhortacja apostolska „Ecclesia in Oceania” – podsumowanie obrad Specjalnego Zgromadzenia Synodu Biskupów poświęconego Australii i Oceanii (1998 r.). Warto pamiętać, że już wcześniej odbyły się inne synody „kontynentalne”, a ich pokłosie stanowiły adhortacje: „Ecclesia in Africa”, „Ecclesia in America” oraz „Ecclesia in Asia”; tamte dokumenty Jan Paweł II ogłaszał „na miejscu” (w Kamerunie, w Meksyku i w Indiach), teraz ograniczył się do przesłania tekstu adhortacji Kościołowi (zwłaszcza temu najbardziej zainteresowanemu – na antypodach) pocztą elektroniczną (22 XI 2001). „Na stole, przy którym siedział Papież – relacjonował korespondent KAI – stał laptop. Ojciec Święty wyraźnie zadowolony pewną ręką nacisnął klawisz Enter. Rozległy się brawa...”.
„Ecclesia in Oceania” to program dla Kościoła w Australii i Oceanii; mowa tu o nowej ewangelizacji, która wymaga nie tylko „nowych sposobów i metod”, ale także wewnętrznej odnowy wszystkich członków Kościoła; o inkulturacji („Wartości odkryte w kulturach Oceanii wzbogacą sposób, w jaki Ewangelia jest głoszona, rozumiana i przeżywana”); o zaangażowaniu w życie społeczne. Papież, nawiązując do jubileuszowego wyznania win Kościoła, prosi australijskich Aborygenów i wszystkie ludy Oceanii o wybaczenie „odrażających błędów” i krzywd, wyrządzonych im przez wyznawców Chrystusa. Sami Aborygeni uznali ten akt za jedną z najważniejszych deklaracji na temat krzywd doznanych przez ludy tubylcze w Australii.
Nie jest to jedyna w tym tekście prośba o wybaczenie. W Oceanii – napisał Jan Paweł II – dochodziło do nadużyć seksualnych ze strony niektórych duchownych. Czyny te „spowodowały wielkie cierpienia i duchową szkodę ofiar. Bardzo szkodzi to życiu Kościoła i staje się przeszkodą w głoszeniu Ewangelii”. „Ojcowie synodalni chcą przeprosić ofiary...”. 
List apostolski „Misericordia Dei”, ogłoszony w Niedzielę Miłosierdzia (7 IV 2002) to w gruncie rzeczy „techniczny” dokument o „niektórych aspektach sprawowania sakramentu pokuty”. Już w 1984 r. ukazała się posynodalna adhortacja „Reconciliatio et poenitentia”, mówiąca m.in. o kryzysie sakramentu pokuty, widocznym zwłaszcza na Zachodzie. Jednak po Wielkim Jubileuszu 2000, kiedy w Kościele odnotowano swoisty renesans spowiedzi indywidualnej (w trakcie Światowego Dnia Młodzieży w Rzymie do spowiedzi przystąpiło ok. miliona osób), Papież w liście „Novo millennio ineunte” pisał: „Skoro tak wielu wiernych, w tym także młodych, przystąpiło do tego sakramentu, to prawdopodobnie istnieje potrzeba, aby pasterze starali się przedstawiać go i ukazywać jego wartość z większą ufnością, bardziej twórczo i konsekwentnie”. 
„Misericordia Dei” to zatem przypomnienie, czym jest sakrament pokuty, i zachęta do jego sprawowania, zaadresowane przede wszystkim do duszpasterzy. A także – podbudowana prawem kanonicznym – przestroga, by spowiedzi indywidualnej nie zastępować bez ważnej przyczyny zbiorowym rozgrzeszeniem.

Podróże

Pomimo, że Papież był coraz bardziej kruchy i słaby (nie mogąc chodzić o własnych siłach, zdecydował się nawet na używanie ruchomej platformy na kółkach), nie zrezygnował z podróżowania. Pierwsza tegoroczna pielgrzymka zawiodła go na Wschód: do Azerbejdżanu i do Bułgarii (22–26 V 2002).
Azerbejdżan jest ósmym krajem b. ZSRR, który przyjął Jana Pawła II. Większość jego mieszkańców stanowią wyznawcy islamu, a katolików jest zaledwie 120. Papież był tutaj bardzo krótko (27 godzin) i odwiedził jedynie Baku. Na uwagę zasługuje jego spotkanie z przedstawicielami innych religii. „Połóżmy kres wojnom w imię Boga – apelował. – Dopóki starczy mi głosu, będę wołał: »Pokój w imię Boże!«. A gdy słowo dołączy do słowa, zrodzi się chór, powstanie symfonia, która porwie dusze, stłumi nienawiść, rozbroi serca”. Wystąpienie Głowy Kościoła rzymskokatolickiego było pełne szacunku dla innych religii i wyznań: „Chwała wam, wyznawcy islamu... Chwała wam Żydzi... Chwała tobie, Kościele prawosławny – mówił Biskup Rzymu. – Bogu niech będzie chwała za to świadectwo miłości, jakie dały trzy wielkie religie”. 
W stolicy Azerbejdżanu Papież odprawił Mszę św. dla mikroskopijnej wspólnoty katolickiej (uczestniczyło w niej ok. 1,5 tys. osób, głównie... muzułmanów) i złożył hołd wszystkim azerskim chrześcijanom, zwłaszcza tym, którzy „przeżyli dramat prześladowań, ponosząc konsekwencje tego, że wiernie opowiedzieli się za Chrystusem”.
I ciekawostka: w Baku Jan Paweł II – chyba po raz pierwszy! – nocował w hotelu (zwykle jego rezydencją jest nuncjatura lub inny budynek należący do Kościoła).
Następny etap pielgrzymki stanowiła prawosławna Bułgaria – formalnie do prawosławia przyznaje się tu 84 proc. mieszkańców, ale praktykuje zaledwie 1 procent (katolików jest ok. 100 tys.). Podróż Papieża do Bułgarii miała więc przede wszystkim charakter ekumeniczny, co nie było łatwe ze względu na sztywną postawę prawosławnej hierarchii (wprawdzie patriarcha Maksym – wbrew wcześniejszym zapowiedziom – witał Jana Pawła na placu przed prawosławną katedrą, niemniej nie pojawił się w niej, kiedy odwiedzał ją Papież; warto też wiedzieć, że sprzeciw Patriarchy zadecydował o odwołaniu wspólnej modlitwy ekumenicznej). Jednak Papież pomału przełamywał lody: przekazał Cerkwi prawosławnej relikwie św. Dasjusza (męczennika z IV w., który poniósł śmierć na terenie dzisiejszej Bułgarii) oraz – do użytku prawosławnych Bułgarów – jeden z rzymskich kościołów (!). 
Bardziej ekumenicznie było na prowincji – w Riłskim Monasterze, narodowym sanktuarium Bułgarów, gdzie przełożonym jest znany ze swej otwartości bp Joan. „Ut unum sint” („Aby byli jedno”) powiedział na powitanie Gościa bp Joan. A Papież składał hołd prawosławiu: w Bułgarii, Grecji, Rosji... „Czymże byłaby Bułgaria bez Monasteru Riłskiego, który w najczarniejszych czasach historii narodu podtrzymywał zapaloną pochodnię wiary? – pytał. – Czymże byłaby Grecja bez Świętej Góry Athos? Albo Rosja bez owej miriady mieszkań Ducha Świętego, które pozwoliły jej pokonać piekło sowieckich prześladowań? Biskup Rzymu jest tutaj dzisiaj po to, aby wam powiedzieć, że Kościół łaciński i mnisi zachodni są wam wdzięczni”.
Wiele racji ma znawca Rosji i słowiańskiego Wschodu prof. Grzegorz Przebinda, kiedy pisze, że ekumeniczne przesłanie tej pielgrzymki „było skierowane do wyznawców prawosławia także w innych krajach Europy: tych, co nigdy nie stanęły na szlaku papieskich podróży. Dotyczy to Serbii, Białorusi, a przede wszystkim Rosji”.
Pielgrzymka do Bułgarii miała ogromne znaczenie dla tego kraju, jego kultury (Jan Paweł był tu w uroczystość Świętych Cyryla i Metodego, która jest obchodzona jako święto bułgarskiej kultury i piśmiennictwa), dla Kościoła katolickiego (m.in. beatyfikacja trzech męczenników), dla całego narodu powoli dźwigającego się z dziedzictwa komunizmu. Zwłaszcza że Biskup Rzymu, w czasie rozmowy z prezydentem, nawiązał do zamachu na swoje życie (13 V 1981) i do oskarżeń o to, że za wynajętym mordercą stała bułgarska służba bezpieczeństwa: „Nigdy nie wierzyłem w istnienie tzw. śladu bułgarskiego”.
Na przełomie lipca i sierpnia (23 VII – 2 VIII 2002) Papież poleciał do Ameryki: do Kanady, Gwatemali i Meksyku. W Kanadzie Jan Paweł II wziął udział w obchodach Światowego Dnia Młodzieży w Toronto i spędził kilka dni urlopu na Wyspie Truskawkowej na jeziorze Simcoe (kiedyś był to znany kurort, obecnie wyspa należy do zakonu bazylianów); Papież miał do dyspozycji jacht – podczas jednej z wypraw złożył niespodziewaną wizytę w ośrodku dla niepełnosprawnych nad jeziorem Ontario.
Hasło tegorocznego Światowego Dnia Młodzieży brzmiało: „Wy jesteście solą dla ziemi... Wy jesteście światłem świata”. Na sobotnie czuwanie z Papieżem przybyło do Toronto ok. miliona pielgrzymów – takiej frekwencji się tu nie spodziewano. Raz jeszcze okazało się, że – jak mówiła prof. Hanna Świda-Ziemba – dla młodych „Papież jest postacią »czystą«, (...) ucieleśnieniem bezkompromisowej moralności, kimś, komu można ufać...”. I młodzież idzie za nim – także wtedy, gdy „stary Papież, obciążony latami, lecz jeszcze młody sercem”, stawia jej wymagania: „Chrystus żąda od was, byście Mu zaufali”.
Światowy Dzień Młodzieży w Toronto odbył się niecały rok po 11 września. Papież nawiązał do zamachu na WTC, nazywając go „swego rodzaju ikoną świata, gdzie zdają się panować wrogość i nienawiść. Powstaje dramatyczne pytanie: na jakich fundamentach mamy budować nową erę, która wyłania się z wielkich przemian XX wieku?”. I dalej: „Potrzebne jest nowe pokolenie budowniczych, którzy (...) umieją kłaść kamień na kamieniu, aby budować w mieście człowieka miasto Boga. (...) Nie czekajcie na więcej lat, aby rozpocząć przygodę dążenia do świętości. Świętość jest zawsze młoda, tak jak wieczna jest młodość Boga”.
Prosto z Kanady (bogata Północ) Jan Paweł II odleciał do Gwatemali i do Meksyku (ubogie Południe). Dwa różne światy – zauważali komentatorzy KAI – i odmienne akcenty papieskiego przesłania. W Kanadzie Papież zachęcał młodzież kuszoną „parodiami szczęścia” do „bycia solą ziemi”, w Gwatemali i Meksyku składał hołd rdzennym mieszkańcom tych ziem – Indianom i apelował o budowę społeczeństwa opartego na solidarności i sprawiedliwości. Jakby w odpowiedzi na nauczanie Jana Pawła II prezydent Gwatemali ułaskawił 36 osób skazanych na karę śmierci.
Kulminacyjnym momentem tej części pielgrzymki była wizyta w sanktuarium maryjnym w Guadalupe, w Meksyku, i kanonizacja Indianina Juana Diego, któremu tu właśnie miała objawić się Maryja. Kult Matki Boskiej z Guadalupe jest wydarzeniem kluczowym dla tożsamości Meksyku – ale oświadczenie prezydenta państwa, w którym jeszcze niedawno obowiązywało antykościelne ustawodawstwo, że Meksyk rozwija się pod opieką Madonny z Guadalupe, miało znaczenie symbolu. Zwłaszcza jeśli się pamięta, jaka atmosfera polityczna towarzyszyła pierwszej pielgrzymce Jana Pawła II do tego kraju w roku 1979 (była to również pierwsza zagraniczna podróż Papieża). Biskup Rzymu pamiętał, i był wyraźnie wzruszony. Tym bardziej, że laicki Meksyk witał Papieża z latynoską żywiołowością. „Juan Pablo, jesteś Meksykaninem” – wołano. W dniu kanonizacji Juana Diego na ulice miasta Meksyk wyszło ponad 4 mln ludzi, które chciały zobaczyć Papieża choćby z daleka. A na pożegnanie – tak samo jak w 1979 – dla Biskupa Rzymu „rozścielono dywan światła”: setki tysięcy „zajączków”, refleksów słońca, „puszczanych” za pomocą luster w kierunku odlatującego samolotu. 
W swoich homiliach w Meksyku Jan Paweł II mówił m.in. o inkulturacji chrześcijaństwa i potrzebie zaangażowania w pomoc potrzebującym. „Konieczne jest dzisiaj wspieranie ludności tubylczej w jej słusznych dążeniach, szacunek i obrona prawdziwych wartości każdej grupy etnicznej. Meksyk potrzebuje swoich Indian, a Indianie potrzebują Meksyku”.
Trasa 97 zagranicznej pielgrzymki Papieża (Północ i Południe) nie była zapewne przypadkowa. W czasach politycznej i ekonomicznej globalizacji Jan Paweł II zaproponował nam „globalizację Ewangelii”. Albo też – jak mówił po pielgrzymce do Polski prof. Władysław Stróżewski – „»globalizację ducha«, ducha miłosierdzia”.
Za najważniejsze wydarzenie papieskiej pielgrzymki do Polski (16–19 VIII 2002) uważam akt zawierzenia świata Bożemu Miłosierdziu w sanktuarium w Łagiewnikach. A wydawało się, że ta podróż (ósma albo dziewiąta wizyta w Polsce – zależy, jak je liczyć) będzie miała charakter przede wszystkim nostalgiczny. Że stary Papież przyjedzie zobaczyć stare kąty, powspominać, no i pożegnać się z Polską. A on nas znowu zaskoczył. „Pragnę, aby orędzie o miłosiernej miłości Boga (...), dotarło do wszystkich mieszkańców ziemi i napełniało ich serca nadzieją. Niech to przesłanie rozchodzi się z tego miejsca (...) na cały świat. Niech się spełnia zobowiązująca obietnica Pana Jezusa, że stąd ma wyjść »iskra, która przygotuje świat na ostateczne Jego przyjście«. Trzeba tę iskrę Bożej łaski rozniecać. Trzeba przekazywać światu ogień miłosierdzia”. „Bądźcie świadkami miłosierdzia!”
Zanim zaczęła się Msza w Łagiewnikach, w zakrystii Ojciec Święty spotkał się z niewidomym i chorym na wodogłowie Kubusiem Piwowarskim. A potem, na Błoniach, w obecności 2,5-milionowej rzeszy pielgrzymów beatyfikował czworo świadków miłosierdzia. Zostawił Polsce i światu, i Kościołowi kolejny drogowskaz w wędrówce ku świętości. I przesłanie z Łagiewnik: „Jezu, ufam Tobie”, „Przestań się lękać. Jest z tobą Chrystus, niezawodny Dawca nadziei”.

Wydarzenia

Jan Paweł II dobrze wie, iż pewien „rodzaj złych duchów wyrzuca się tylko modlitwą i postem” (por. Mt 17, 21), i korzystał z tego „oręża” już niejednokrotnie. Sięgnął doń i w tym roku – po zamachu z 11 IX, w kontekście „wielkiego strachu” wobec terroryzmu zaapelował do Kościoła i do świata: o post (14 XII 2001) i wielką międzyreligijną modlitwę w intencji pokoju (Asyż, 24 I 2002).
Istotnym novum tegorocznego asyskiego Dnia Modlitw o Pokój był sam jego początek: rano wszyscy uczestnicy owego Dnia (tzn. przedstawiciele 31 wyznań chrześcijańskich i 11 innych religii) spotkali się na watykańskim dworcu kolejowym i wsiedli do pociągu, który zawiózł ich do Asyżu. Wspólna, dwugodzinna podróż (wagony nie miały przedziałów) była okazją do spotkania, rozmowy; mogły zawiązać się jakieś nici porozumienia. Oto pierwszy cud Asyżu 2002: konieczność (względy bezpieczeństwa) zamieniona w błogosławieństwo spotkania. „Podoba mi się ten wymiar pielgrzymki – powie potem kard. Ratzinger – jesteśmy w drodze razem i razem dążymy do celu, którym jest pokój”. A Jan Paweł II doda, że już samo „słuchanie (i wysłuchanie) drugiego” jest „znakiem pokoju. Już w tym tkwi odpowiedź na niepokojące pytania, które nas dręczą. Już samo to służy rozpędzeniu chmur podejrzliwości i niezrozumienia”.
Refleksja teologiczna, wyrażona przy okazji tegorocznego Dnia Modlitw, stanowiła wyraźną kontynuację – i pogłębienie – tego, co od 15 lat nazywamy „duchem Asyżu”. Tym razem jednak Papież (bo w jego ustach zabrzmiało to chyba najmocniej) nie ograniczył się do potępienia przemocy, wojny i terroryzmu oraz do modlitwy-prośby o pokój, ale wskazał też na „filary, na których opiera się pokój: zaangażowanie na rzecz sprawiedliwości i gotowość do przebaczenia”. „Niech każda religia – wołał – przynosi na ziemię sprawiedliwość i pokój, przebaczenie i życie, miłość! (...) Obraza człowieka jest obrazą Boga. Żaden cel religijny nie może usprawiedliwiać przemocy wobec drugiego człowieka. (...) Ten, kto posługuje się religią dla szerzenia nienawiści, zaprzecza jej najprawdziwszej i najgłębszej inspiracji”.
Nowością były też konkretne zobowiązania do działań na rzecz pokoju (opublikowano je później jako „Dekalog z Asyżu”). I choć można się zastanawiać, na ile ów Dekalog jest rzeczywiście zobowiązujący dla poszczególnych wspólnot religijnych (np. w Irlandii, Izraelu, Indiach i Pakistanie), nie sposób przeoczyć faktu, że zaaprobowali go ludzie, którzy – nie mogąc porównywać się z Papieżem, jeśli chodzi o władzę jurysdykcji – mają jednak jakiś wpływ na kształt swojej religii: poprzez to, że nauczają, cieszą się autorytetem, wychowują i kształtują przekonania innych...
Czy zatem Asyż 2002 odniesie jakikolwiek skutek? Zapytany o to prawosławny teolog Olivier Clément odpowiedział: „Asyż to otwarcie drzwi historii na transcendencję, w której człowiek na zawsze jest zakorzeniony. Nie może być innej bariery dla rosnącego dziś barbarzyństwa. Kiedy Gandhi pościł, nie pościł – jak sam to podkreślał – po to, by wywierać nacisk na kogokolwiek, ale by pozwolić Bogu powtórnie wejść w historię...”
Od 30 IX do 27 X 2001 roku odbywało się w Rzymie X Zgromadzenie Zwyczajne Synodu Biskupów, a jego hasło przewodnie brzmiało: „Biskup sługą Ewangelii Jezusa Chrystusa dla nadziei świata”. Jednak właściwym tematem obrad – pisał Zbigniew Nosowski, uczestniczący w Synodzie w charakterze audytora – było... nawrócenie biskupów. Bo „biskup powinien starać się być świętym człowiekiem, nie zaś świetnym administratorem”. 
W synodalnej dyskusji pojawiły się interesujące wątki: kolegialność, wizja Kościoła jako komunii, postulat reformy struktur etc. Obrady celnie podsumował dla KAI kard. Lubomyr Huzar: „Synod starał się zmienić biskupów, a biskupi mają teraz odmienić Kościół”.
Echo Wielkiego Jubileuszu i rachunku sumienia Kościoła zabrzmiało raz jeszcze jesienią 2001 roku podczas rzymskiego sympozjum zorganizowanego z okazji 400. rocznicy przybycia do Chin o. Matteo Ricciego, włoskiego jezuity znanego z prób zbliżenia chrześcijaństwa i kultury chińskiej (jego świetnie się zapowiadające eksperymenty inkulturacyjne zostały w XVII wieku zakazane przez Kościół). W trakcie spotkania odczytano list, w którym Jan Paweł II prosił o wybaczenie błędów popełnionych w Chinach przez chrześcijan oraz zaapelował do władz ChRL o normalizację stosunków ze Stolicą Apostolską.
Wśród wielu tegorocznych kanonizacji i beatyfikacji warto wymienić kanonizacje: Ojca Pio, ks. Josemarii Escrivy de Balaguera, założyciela „Opus Dei”, oraz indiańskiego wizjonera z Guadalupe Juana Diego, a także beatyfikację trzech bułgarskich męczenników komunizmu. Ale prawdziwą sensacją była pierwsza w dwutysiącletnich dziejach Kościoła beatyfikacja dwojga małżonków: Marii (zm. 1965) i Luigiego (zm. 1952) Beltrame Quattrocchi, rodziców czworga dzieci. Nazwałem tę beatyfikację sensacyjną, bo oznacza ona – w praktyce, a nie tylko w teorii – odejście od wizji małżeństwa jako drugorzędnej drogi do świętości. „Regułą życia” Marii i Luigiego było małżeństwo – i reguła ta została w pełni potwierdzona przez Kościół.
Kilkakrotnie powracał w tym roku temat wieku Papieża, jego chorób i możliwości rezygnacji. Pojawiło się nawet przypuszczenie, jakoby istniał tajny list papieski, zdeponowany u bp. Dziwisza (miałby on być otwarty w przypadku trwałej utraty świadomości jego Autora). Na temat abdykacji Biskupa Rzymu spekulowano najgłośniej przed jego podróżą do Polski (w światowych mediach pojawiła się nawet pogłoska, że Jan Paweł II przyjeżdża do Krakowa tylko po to, żeby pozostać tu na stałe). Papież wydawał się tym nie przejmować. I robił swoje.
Na temat ewentualnej rezygnacji Biskupa Rzymu rzeczowo wypowiedział się kard. Ratzinger: Jan Paweł II gotów jest ustąpić, jeśli będzie tego wymagać dobro Kościoła. Sam Papież zaś – w Krakowie, na Błoniach – powiedział coś, co dało do myślenia i pokazało, czym byłaby dlań taka rezygnacja. Kiedy tłumy krzyczały: „Zostań z nami”, odparł: „Ładnie. Namawiają mnie, żebym zdezerterował z Rzymu...” (podkreślenie moje).
Niemniej stan jego zdrowia faktycznie pozostawiał wiele do życzenia. Na początku marca lekarze postawili nawet ultimatum: albo natychmiastowy dwutygodniowy odpoczynek, albo Papież nie będzie mógł wziąć udziału w wielkopiątkowej Drodze Krzyżowej w Koloseum. Jan Paweł posłuchał lekarzy: odwołał kilka wizyt w parafiach Rzymu i zrezygnował z przewodniczenia Mszy św. w Niedzielę Palmową (wygłosił tylko homilię), co wywołało masę spekulacji. A w Wielki Piątek wziął udział w nabożeństwie Drogi Krzyżowej. 
Papież nie czuł się najlepiej także w czasie podróży do Bułgarii i Azerbejdżanu – nie mógł samodzielnie zejść po schodkach prowadzących z samolotu na płytę lotniska i korzystał ze specjalnej windy. Organizatorzy papieskich pielgrzymek do końca nie byli pewni, czy ich plany zostaną w stu procentach zrealizowane. I tak na przykład nie doszła do skutku podróż do Chorwacji, odwołano też przyszłoroczną pielgrzymkę na Filipiny.
Jan Paweł II jest człowiekiem zawierzenia. Wie, że jego życie i śmierć są w rękach Boga (jakby na potwierdzenie tego przesłał do Fatimy – jako wotum – białą sutannę, którą miał na sobie 13 maja 1981 roku). Stając w tym roku przed wizerunkiem Matki Bożej Kalwaryjskiej, raz jeszcze powierzył Jej siebie: „Wypraszaj także i mnie siły ciała i ducha, abym wypełnił do końca misję, którą mi zlecił Zmartwychwstały, Tobie oddaję wszystkie owoce mojego życia i posługi...”.

*

„Papież powoli wchodzi po stopniach na pokład samolotu. Tuż obok trapu wyprężony jak struna żołnierz. Chyba nie wolno mu nawet drgnąć. Ale przecież jego serce nie jest ze stali. Gdy Papież kładzie rękę na poręczy i wolno posuwa się w górę, żołnierz podnosi swoją dłoń i przez ułamek sekundy głaszcze dłoń Jana Pawła II. 
I znowu stoi na baczność”. (Katarzyna Kolenda-Zaleska, „Pielgrzymka 2002”)


Autor jest redaktorem miesięcznika „Znak” (wcześniej kierował działem religijnym „Tygodnika Powszechnego”) i autorem książki „Pontyfikat”. Ostatnio wydał „Kwiatki Jana Pawła II” (Znak 2002). 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 42 (2780), 20 października 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl