Film


Koszmar jutra zaczyna się dzisiaj

Michał Nawrocki



„Raport mniejszości” Stevena Spielberga to adaptacja prozy Philipa K. Dicka, jednego z najoryginalniejszych pisarzy science fiction. Obsesją cierpiącego na zaburzenia psychiczne Dicka było ciągłe niedowierzanie rzeczywistości. To, co realnie istnieje, jest dlań złudą; wszystko, co uznajemy za naturalne, okazuje się wynikiem spisku. 


Akcja filmu rozgrywa się w roku 2054. John Anderton (Tom Cruise) pracuje w rządowej agencji zajmującej się zwalczaniem najcięższych przestępstw, morderstw, zanim zostaną one popełnione. Za ich wykrycie odpowiada trójka jasnowidzów, którzy za sprawą rejestrowanych przez komputer potwornych wizji potrafią dokładnie określić datę i miejsce ich popełnienia. Zadaniem Andertona jest odszukiwanie i eliminowanie potencjalnych zabójców... A także ogłoszenie wyroku (koszmarna cokolwiek formuła: „Skazuję cię za morderstwo, które popełniłbyś...”). Dzięki działalności agencji w Waszyngtonie od sześciu lat nie było przypadku zabójstwa. System działa sprawnie, do momentu, w którym sam Anderton zostaje oskarżony o morderstwo, które popełni...
Tym, co w filmie najbardziej sugestywne, jest wizja niedalekiej bądź co bądź przyszłości. Jest to wizja systemu, w którym jednostka podlega nieustannej i permanentnej inwigilacji (identyfikacji dokonuje się na podstawie analizy siatkówki oka). Inwigilacja ta nie jest jedynie przejawem aktywności wszechpotężnego systemu, ale również czynników komercyjnych. Aktywne reklamy rozpoznają potencjalnego klienta, billboardy imiennie kuszą („Johnie Anderton, czas, żeby się napić Guinnesa”).
Film opiera się na opublikowanym w 1956 roku opowiadaniu Dicka i realizuje jego obsesyjne wizje dość sugestywnie. W świecie „Raportu” nikomu nie można ufać, nie wiadomo, kto jest kim i kto jak się zachowa. Oczywistość tożsamości jednostki związana z niepowtarzalnością wzoru siatkówki jest także pozorna – oczy można wymienić (sam Anderton zdecyduje się na taką operację). Nawet przepowiedziana przez jasnowidzów przyszłość okazuje się niepewna; tej niepewności dotyczy właśnie tzw. raport mniejszości.
Świat „Raportu” – mimo iż rządzący nim system ma zapewniać powszechne szczęście – przesiąknięty jest cierpieniem. Anderton nie potrafi otrząsnąć się po stracie syna. Cierpienie przepowiadających zbrodnie jasnowidzów trudno sobie nawet wyobrazić, jakkolwiek dręczące ich koszmarne wizje zostają w filmie niezwykle sugestywnie przedstawione.
W świecie przyszłości pada pytanie o przyszłość – nie o przyszłość ludzkości za lat kilkadziesiąt czy kilkaset, ale o przyszłość człowieka, jutro, za kilka godzin, minut, wreszcie – sekund. Pada również pytanie o odpowiedzialność – czy można być winnym zbrodni, której się jednak nie popełniło? Anderton jest przekonany, że tak. W momencie, w którym sam zostaje uznany za winnego, zmienia zdanie. Uświadamia sobie bowiem, że w systemie, którego sam jest współtwórcą, takie pojęcie jak „niewinność” nie tyle radykalnie zmienia swój sens, co go po prostu traci.
Film Spielberga mimo wartkiej sensacyjnej fabuły i przytłaczających efektów specjalnych przynosi niebanalną wizję niedalekiej przyszłości. Najbliższych kontekstów szukać dlań zapewne należy wśród takich obrazów, jak „Brazil” Terry’ego Gilliama, „Ucieczka z Nowego Jorku” Johna Carpentera czy „Blade Runner” Ridleya Scotta. Choć w porównaniu z filmem Scotta, wysmakowanym i subtelnym arcydziełem, „Raport mniejszości” jawi się jako – najwyższej, to prawda, klasy – rzemiosło.

*

I jeszcze jedna uwaga. „Raport mniejszości” ukazuje futurystyczną wizję świata wypełnionego interaktywnymi reklamami atakującymi odbiorcę wbrew jego woli. Oglądając go, doliczyłem się co najmniej sześciu wkomponowanych w scenografię reklam. Reklam, które zaatakowały mnie wbrew mojej, odbiorcy filmu, woli. Potwierdza to – zgodną zresztą z wymową całości – prawdę, w myśl której koszmar jutra rozpoczyna się dzisiaj.

„Raport mniejszości”, reż. Steven Spielberg, USA 2002

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 42 (2780), 20 października 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl