LISTY




 

Krótka biografia Jerzego R. Nowaka

Wśród listów, jakie nadeszły do redakcji „TP” po udzielonym przeze mnie wywiadzie „Głupota nie zna standardów” oraz liście „Mącenie w głowach” („TP” nr 38/2002), znalazła się relacja pana Mirosława Chmiela ze spotkania z J. R. Nowakiem w pewnej gliwickiej parafii („Ja, smutny Żyd”, nr 40/2002). W wywiadzie wspomniałem o głupocie J. R. Nowaka, jako szerzycielu głupstwa piramidalnego. Odwzajemnił się artykułem „W sojuszu ze złem” („Nasz Dziennik” z 28 września), a ponoć także wypowiedziami w Radiu Maryja. Nie podejmę polemiki. Zdecydowałem się natomiast zasięgnąć informacji o J. R. Nowaku wśród osób znających go i zapoznać się z jego twórczością sprzed 1989 r. Oto rezultaty, z niewielkim komentarzem.
J. R. Nowak zajmował się przede wszystkim najnowszą historią Węgier. Opublikował m. in.: „Węgry 1939-1969” (1971, 1974), „Geneza i pierwsze lata demokracji ludowej na Węgrzech” (1988) i „Węgry. Burzliwe lata 1953-1956” (1988). Rysuje w nich taki oto obraz historii Węgier. Po wojnie zwyciężyły tam postępowe siły i wprowadziły demokrację ludową. Następnie przyszedł okres stalinowski. Słuszną krytykę błędów i wypaczeń wykorzystali kontrrewolucjoniści, także inspirowani przez radio „Wolna Europa” (negatywną rolę odegrał też kard. József Mindszenty, prymas Węgier). Kierownictwo radzieckie chciało problem rozwiązać drogą polityczną, ale decyzja Imre Nagy’a o wystąpieniu Węgier z Układu Warszawskiego sprawiła, że droga pokojowa została zamknięta. Interwencja zbrojna ZSRR pomogła opanować sytuację. Do władzy doszedł Janos Kadar i rozpoczął działania w celu odzyskania przez Partię (tak, tak, przez duże „P”) zaufania mas ludowych. Stopniowo demokratyzowano rozmaite dziedziny życia, m. in. kulturę i gospodarkę, dalej z pomocą ZSRR i bratnich krajów socjalistycznych. Obraz ten jest w zupełności zgodny z oceną powstania węgierskiego w 1956 r., przyjętą i utrzymywaną przez KPZR oraz inne partie komunistyczne bloku wschodniego. Podobnie ma się sprawa z przedstawieniem przez J. R. Nowaka powstania Ludowej Republiki Albanii („Powstanie Ludowej Republiki Albanii 1944–1949”, 1983) i wydarzeń w Hiszpanii po wojnie domowej („Hiszpania po wojnie domowej: 1939–1971”, 1972). Pisząc o Hiszpanii negatywnie ocenił rolę Kościoła katolickiego w XIX i XX w., jako instytucji utrzymującej anachroniczne stosunki polityczno-społeczne (s. 13). 
J. R. Nowak był aktywny także w inny sposób. Pracował jako korespondent Polskiej Agencji Prasowej na Węgrzech. Mianowano go II sekretarzem ambasady polskiej w Budapeszcie. Był członkiem Stronnictwa Demokratycznego, a przez pewien czas nawet kierownikiem wydziału propagandy Centralnego Komitetu tej partii. SD, jak wiadomo, było satelitą PZPR aż do lata 1989, gdy wypowiedziało alians z komunistami i istotnie przyczyniło się do powstania rządu Tadeusza Mazowieckiego. Moi rozmówcy nie przypominają sobie, by J. R. Nowak odegrał jakąkolwiek rolę w zmianie polityki SD, a także nic nie wiedzą o jego ewentualnej działalności opozycyjnej w stanie wojennym i latach późniejszych. Uważają, że zawsze i do końca (tj. do 1989 r.) był wierny kierowniczej roli partii komunistycznej i dobrze służył interesom PZPR. Słowem i czynem. Każdy, kto znał stosunki w PRL, wie, że korespondenci PAP i sekretarze ambasad cieszyli się pełnym zaufaniem władz. 
Jerzy R. Nowak zmienił przekonania po 1989 r. Wprawdzie nie napisał nic nowego na temat Węgier, Albanii i Hiszpanii, ale można przypuszczać, że obecnie inaczej ocenia burzliwe lata 1953-56 w Budapeszcie (np. nie nazwałby powstańców węgierskich „kontrrewolucjonistami” i miałby coś do powiedzenia na temat brutalnych represji, jakie ich spotkały), dyktaturę Franco i Opus Dei w Hiszpanii. Skoncentrował się na obronie narodu polskiego przed Żydami, masonami, Unią Europejską, „Tygodnikiem Powszechnym” i innymi ciemnymi siłami wszelkiej maści. Temu dziełu poświęcił J. R. Nowak publikacje w ostatnich latach. Zachodzi jednak istotna różnica w jego twórczości. Prace wydane przed 1989 r., aczkolwiek w pełni politycznie poprawne wedle standardów tamtych czasów, zawierały przynajmniej sporo informacji faktograficznych. Obecne składają się głównie z inwektyw pod adresem tych, przed którymi autor „broni polskości”. Nie będę dociekał powodów, dla których J. R. Nowak zmienił poglądy. W każdym razie uczynił tak, w przeciwieństwie do wielu innych, gdy to już nic nie kosztowało. Nie sądzę też, by był Wallenrodem w okresie PRL, tylko czekającym na zademonstrowanie patriotycznego zatroskania i antykomunizmu. Wygląda raczej na to, że zawsze wiał i wieje zgodnie z bezpiecznym wiatrem danej epoki. 
PS.1: J. R. Nowak zdecydował się ujawnić, że byłem członkiem PZPR. Trudził się niepotrzebnie, bo ujawnił to, co zawsze było jawne. 
PS.2: Chciałbym przeprosić p. Annę Wasak za zniekształcenie jej nazwiska w liście „Mącenie w głowach”. 


Prof. JAN WOLEŃSKI
(Kraków)






„Lajkonik” z WL-u

Wspominając o powojennych wydaniach krajowych pism Zygmunta Nowakowskiego, Tomasz Fiałkowski wymienia „Przylądek Dobrej Nadziei” i „Rubikon” („Miasto w przymglonym lustrze” z dodatku „Kraków – prowincja czy metropolia?”, „TP” nr 39/2002). Warto dodać, że w 1975 r. ukazał się w krakowskim Wydawnictwie Literackim wybór felietonów Nowakowskiego „Lajkonik” w opracowaniu niżej podpisanego. Były jednak trudności z recenzowaniem tej książki. Omówienia ukazały się, co prawda w „Szpilkach” i „Nowych Książkach”, ale już recenzję Kazimierza Koźniewskiego w „Polityce” cenzura usunęła.


HENRYK MARKIEWICZ
(Kraków)



Wybór felietonów Nowakowskiego – świetnie opracowany i ładnie wydany – stoi u mnie na półce; nie wspomniałem o nim, bo koncentrowałem się na „Przylądku Dobrej Nadziei” i „Rubikonie”. Korzystając jednak z okazji, dodam do listy powojennych krajowych wydań Nowakowskiego niewielki tom opracowany przez Pawła Kądzielę, a zawierający spisane podczas wojny wspomnienia krakowskie („Mój Kraków”, Oficyna Wydawnicza Interim, Warszawa 1994).


TOMASZ FIAŁKOWSKI






Ks. Weryński w SD

Chciałbym dorzucić kilka faktów do artykułu Karoliny Deling „By w sobie naród skrzepł”, dotyczącego ks. Henryka Weryńskiego i problemu księży-patriotów („TP” nr 36/2002). Z akt Stronnictwa Demokratycznego i krakowskiego Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego wynika, że ks. Weryński był w 1950 r. członkiem Komitetu Wojewódzkiego proreżimowego Stronnictwa Pracy. Po wymuszonej przez komunistów likwidacji tego ugrupowania przeszedł, wraz z częścią członków, do Stronnictwa Demokratycznego. W listopadzie 1950 r. przemawiał na V wojewódzkim zjeździe SD.


TOMASZ SKRZYŃSKI
(Kraków)






Oświadczenie członków REM

W związku z materiałem z 15 sierpnia 2002 r. o Janie Pawle II, jaki ukazał się na łamach tygodnika „Nie”, my, niżej podpisani członkowie Rady Etyki Mediów, przypominamy, że w jednym z oświadczeń ocenialiśmy już negatywnie treści i język tego pisma. Tym razem uznaliśmy, że właściwą reakcją jest złożenie zawiadomienia do prokuratury o popełnieniu przestępstwa.
W zawiadomieniu tym wykazujemy, że naruszono konstytucyjną zasadę ochrony godności ludzkiej, obrażono głowę obcego państwa, obrażono uczucia religijne, znieważono Naród i Rzeczpospolitą Polską. Wszystkim, których obraziło wystąpienia Jerzego Urbana, proponujemy pójście naszym śladem.
Podpisani: Magdalena BAJER, Józefa HENNELOWA, Michał BOGUSŁAWSKI, Cezary GAWRYŚ, Tadeusz KONONIUK, Rafał WIECZYŃSKI, Piotr WOJCIECHOWSKI. 


(Warszawa, wrzesień 2002) 



LISTY – apele o pomoc

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 42 (2780), 20 października 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl