Nr 42 (2780), 20 października 2002

Pontyfikat: rok 24
Podróż do Polski, Światowy
Dzień Młodzieży w Toronto, międzyreligijny Dzień Modlitw o
Pokój w Asyżu, kolejny Synod Biskupów, ale także wstrząsające
Kościołem skandale obyczajowe i spekulacje na temat zdrowia
Ojca Świętego – pod tymi znakami upłynął kolejny rok
„niezwykłego pontyfikatu”. Obchodzona przez cały
Kościół rocznica wyboru na Stolicę Piotrową (w Polsce z tej
okazji po raz drugi zorganizowano Dzień Papieski), zdaje się
najmniej obchodzić samego Jana Pawła II. „Stary Papież,
obciążony latami, lecz jeszcze młody sercem” –
jak mówił w Toronto – nie zwykł oglądać się za
siebie. Przed nami kolejny rok: kanonizacje i beatyfikacje,
homilie, przemówienia i dokumenty, a także – jak Bóg
pozwoli – kolejne podróże... W końcu żegnając się na
lotnisku w Balicach Papież powiedział także „Może następnym
razem...”
Kolejny rok pontyfikatu podsumował w tekście „Jesteśmy
wstrząśnięci” Janusz Poniewierski, autor książki
„Pontyfikat” (Znak, 1999).

Szampan i mity o Europie
Z Janem Kułakowskim
rozmawia
Andrzej Brzeziecki
– Wszystko zależy od
tego, jak się mówi o Europie. Może czasami mówi się zbyt drętwo.
Moim zdaniem, po pierwsze, należy nawiązywać do realiów życia,
a po drugie mówić uczciwie: jakie są wyzwania i dlaczego
trzeba je podjąć. Może najbliższe lata po wejściu do Unii będą
ciężkie, pewne zmiany nie będą korzystne, ale pracujemy dla
przyszłości. Należy podkreślać, że powiedzenie Unii
„nie”, będzie brakiem odpowiedzi na wezwanie przyszłości.
Chyba za mało się mówi o tym, co nam grozi, jeśli do Unii
nie wejdziemy. WIĘCEJ

Noble 2002:
nagroda
pokojowa,
literatura,
medycyna
Jimmy Carter: Nobel pokoju i
dylemat wojny
Wojciech Pięciak
Stefan Kisielewski pisał kiedyś, że wolności i pokoju
pogodzić się nie da. Jeśli przyjąć, że zmiana w myśleniu
o „wojnie i pokoju”, której wyrazem stała się
interwencja w Kosowie, była pozytywna, przyznanie pokojowego
Nobla Jimmy’emu Carterowi odczytać trzeba jako regres.
WIĘCEJ
Imre Kertész: „To nie był mój los...”
Tomasz Fiałkowski
W osobie Imre Kertésza nagrodzono nie tylko literaturę węgierską,
ale też pisarza, który próbuje w prowokacyjnie wręcz powściągliwy
i antypatetyczny sposób przekazać nam doświadczenia
graniczne, jakie stały się jego udziałem za sprawą złowrogich
ideologii. WIĘCEJ
Brenner, Sulston, Horvitz: tajniki śmierci
Jacek Kubiak
Badania tegorocznych noblistów w dziedzinie medycyny dają
nadzieję na sterowanie procesem śmierci komórkowej w celach
terapeutycznych. (...) Nagrodą wyróżniono trzech biologów: dwóch Brytyjczyków, Sydneya Brennera i Johna Sulstona, oraz Amerykanina Boba Horvitza. Dokonali przełomowych odkryć w dziedzinie biologii rozwoju, opisując mechanizmy genetyczne kierujące rozwojem nicienia o nazwie Caenorhabditis elegans. Na szczególną uwagę Komitetu Noblowskiego zasłużył jeden z tych procesów – zaprogramowana śmierć komórkowa, czyli apoptoza.
WIĘCEJ

Dorota Masłowska
„Wojna
polsko-ruska
pod flagą
biało-czerwoną”,
wydawnictwo
„Lampa
i Iskra Boża”,
Warszawa
2002.
Debiut
Doroty Masłowskiej:
rewelacja
czy banał
Oda do dresu
Jarosław Klejnocki
Dziewiętnastoletnia, inteligentna, uzdolniona i dobrze
wykształcona dziewczyna, absolwentka przyzwoitej szkoły średniej,
laureatka olimpiady przedmiotowej, dzięki której bez egzaminów
zdobyła indeks wyższej uczelni (na prestiżowym wydziale
psychologii), napisała powieść będącą monologiem
dresiarza. Brawo! Każdy nowy, a zwłaszcza naprawdę młody,
talent prozatorski należy hołubić i chronić niczym oka w głowie.
Tak w każdym razie nakazuje krytycznoliteracka przyzwoitość.
Liczne media zachłystnęły się tymczasem prozą Doroty Masłowskiej
pod tytułem „Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną”,
czyniąc zeń wydarzenie artystyczne sezonu. Ale gdzież tu
sensacja? Oto młoda przedstawicielka inteligencji opisuje świat
z punktu widzenia jakiegoś godnego współczucia prymitywa. To
ma być news? Bo gdyby jeszcze jakiś dresiarz pokusił się o
literackie zanalizowanie (lub choćby sportretowanie)
inteligenckiej świadomości A.D. 2002 ze swej perspektywy, to
dopiero byłaby niespodzianka warta okrzyków entuzjazmu. Ale
tak!? WIĘCEJ
WIARA

Z Janem Pawłem II
w Kalwarii
Abp Edward Nowak
Pielgrzymka Jana Pawła II do Kalwarii była więc daniem „świadectwa miłosiernemu macierzyństwu” Matki Bożej, czczonej w kalwaryjskim wizerunku. Świadectwa wdzięczności za otrzymane dary.
Pielgrzymkę Ojca Świętego do Kalwarii przeżyłem w sposób bardziej wewnętrzny i pogłębiony niż poprzednie wydarzenia tej podróży. Poświęcenie sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach wraz z zawierzeniem świata Miłosierdziu Bożemu, wielka Msza św. beatyfikacyjna na Błoniach, były wydarzeniami publicznymi o wymiarze eklezjalnym. Pielgrzymka do Kalwarii była czymś bardziej osobistym, czymś, co wypływało z potrzeby i z głębi serca. Ta intymność, przywołanie przeżyć z dawnych lat, osobista podzięka za otrzymane łaski bardzo mnie poruszyły.
WIĘCEJ
Autor jest sekretarzem watykańskiej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, arcybiskupem tytularnym Luni. Mieszka w Rzymie.

Katechizm
Kościoła Katolickiego
po dziesięciu latach
Ani powieść,
ani kodeks drogowy
Artur Sporniak
Pomysł zredagowania nowego katechizmu – 400 lat po opublikowaniu Katechizmu Trydenckiego – musiał wydawać się ryzykowny. Przez ten czas zmieniły się przecież nie tylko warunki życia, ale także nasza religijna wrażliwość. Wydawniczy sukces Katechizmu Kościoła Katolickiego zaskoczył więc chyba wszystkich. Na czym polega jego tajemnica?
(...) Katechizm wymaga więc czegoś więcej niż tylko pobożnego przyjęcia prawd podanych do wierzenia. Wymaga osobistych poszukiwań. Kto nastawia się, że Katechizm zastąpi mu osobiste zmaganie się z własną wiarą i niewiarą
(„Wierzę, zaradź memu niedowiarstwu!”; Mk 9,24), będzie zawiedziony. Katechizm nie jest współczesną sumą teologiczną – precyzyjnym systemem, który ma generować jedynie poprawne i wyczerpujące odpowiedzi na każde ważne pytanie. Bliższe prawdy jest stwierdzenie, że stanowi on zbiór drogowskazów, bez których zapewne szybko pogubilibyśmy się, ale które i tak nie zastąpią samodzielnego wysiłku wyznaczania „szlaku wiary”. W końcu to nie autorzy Katechizmu zdadzą kiedyś za nas rachunek z naszej drogi do Boga.
WIĘCEJ
Jak Władysław Opolczyk Jasnej Góry nie fundował
Ks. Jan Kracik
Czy można przez ponad sześćset lat uchodzić za fundatora klasztoru i ofiarodawcę czczonego tam obrazu, po czym zostać strąconym z tak dostojnego piedestału? I to nie wskutek odkrycia nowych dokumentów, a tylko w wyniku analizy starych, dobrze znanych? Te jednak mogą się okazać nieznane, a to z powodu powtarzania ich utartej wykładni przez historyków, a zwłaszcza propagatorów kultu obrazu, podtrzymujących często towarzyszące mu legendy. Mało kto zajmuje się wszak krytyczną analizą źródeł, które zyskały powszechne zaufanie. Wykazaniem, że w tym przypadku było ono nadmierne, zajął się ostatnio ks. Władysław Kos we wnikliwym studium „Fundacja klasztoru jasnogórskiego w świetle nowej interpretacji źródeł”. Warto przedstawić wyniki tych badań.
WIĘCEJ
Spory-polemiki
Czy sekty są fajne?
Ceniąc prawdziwe spory, z przyjemnością spoglądam na polemikę ojca Piotra Lichacza OP z felietonem Jacka Podsiadły „Sekty są fajne” („TP” nr 34/2002). Co prawda w sporze łatwo o przesadę. Ojciec Lichacz pisze tak, jakby było nie do pomyślenia, że Dominikańskiemu Centrum Informacji o Nowych Ruchach Religijnych i Sektach w Krakowie może zdarzyć się niepokojenie „Bogu ducha winnych ludzi, wyznających inną niż większość z nas wiarę”. Przynajmniej teoretycznie coś takiego zdarzyć się może, więc tekst Jacka Podsiadły można potraktować jako cenną przestrogę. Jacek Podsiadło ze swej strony demonizuje obraz Centrum w Krakowie, ale czyni to w obawie przed demonami, jakie w naszym narodzie wyzwala wezwanie do walki ze wszystkim/wszystkimi co/kto jest „inne”/„inny”. Przy okazji o. Lichacz jasno wyjaśnił, czym zajmuje się Centrum, a Jacek Podsiadło, też jasno, raz jeszcze wyraził swoje obawy, uzasadnione w społeczeństwie za cepy łatwo łapiącym. W tym ostrym sporze można było zobaczyć obie strony medalu, co zaś do Centrum w Krakowie – sądzę, że panujące tam poglądy niewiele mają wspólnego z poglądami byłego posła Ryszarda Nowaka.
Nie wiem, czemu nasz felietonista uparcie tytułuje ojca Piotra Lichacza OP –„panem”. Za coś takiego niektórzy duchowni w Polsce się obrażają. Mam nadzieję, że ojciec Piotr tego nie zrobi. Zastąpienie kościelnego tytułu świeckim nie zawsze jest w intencji mówiącego deprecjacją. Czasem bywa wprost przeciwnie.
Na tej wymianie poglądów dyskusję kończymy.
Ks. ADAM BONIECKI
List Piotr Lichacza OP (pracownika
Centrum Informacji o Nowych Ruchach Religijnych i Sektach w
Krakowie), listy czytelników i polemika Jacka Podsiadły.

Marek Skwarnicki:
Jan Paweł II.
Seria „A to Polska właśnie”.
Wydawnictwo Dolnośląskie,
Wrocław 2002, str. 166.
Synteza serdeczna
Józefa Hennelowa
Tegorocznej pielgrzymce Jana Pawła II do Polski towarzyszył nowy szereg książek o pontyfikacie i nowych prób portretów papieża-Polaka. Wśród nich zwraca uwagę książka długoletniego towarzysza papieskich podróży po świecie, autora wielu korespondencji rzymskich i członka watykańskiej Rady Apostolstwa Świeckich, a nadto do lat ostatnich redaktora „Tygodnika”.
WIĘCEJ
KRAJ I ŚWIAT

Bieda nie wybiera
Z
prof. Elżbietą Tarkowską,
socjologiem,
rozmawia Anna Mateja
Nikt nie zdawał sobie sprawy z tak wysokich kosztów społecznych, ale też wiele z nich było wówczas nieprzewidywalnych. Zastanówmy się lepiej, co teraz robimy z polską biedą. Poniżej minimum egzystencji, a więc w sytuacji, gdy funkcjonowanie ogranicza się do zaspokojenia koniecznych do przeżycia potrzeb, żyło w 2001 r. 9,5 proc. Polaków (na wsi 15 proc.). Na poziomie minimum socjalnego, czyli na granicy w miarę sprawnego funkcjonowania w społeczeństwie, żyje ponad połowa ludzi w Polsce. A czy z tego powodu bieda jest przedmiotem jakiejś publicznej dyskusji? Po pierwszym rządzie, któremu można zarzucać, że nie przewidział skutków reform, było jeszcze parę innych rządów, działających pod mniejszą presją.
WIĘCEJ
Prof. Elżbieta Tarkowska jest pracownikiem Instytutu Filozofii i Socjologii PAN. Zajmuje się antropologią czasu, problematyką stylów życia, od kilku lat prowadzi badania nad dawną i obecną biedą w Polsce. Wydała m. in.: „Czas w życiu Polaków” (1992), „Zrozumieć biednego. O dawnej i obecnej biedzie w Polsce” (red., 2000), „Przeciw biedzie” (red., 2002).

Zawody prawnicze
– kryzys zaufania?
Monika Płatek: Pozwolę sobie rozpocząć od opowiedzenia pewnej scenki z sądu. Sędzia pyta: „Czy oskarżona przyznaje się do winy?”. Oskarżona: „Nie”. Sędzia: „Nie przyznaje się? To niech oskarżona udowodni, że jest niewinna”. To nie jest dowcip. Byłam świadkiem tej sceny. I denerwuje mnie zrzucanie całej winy na totalitaryzm, szukanie winy gdzieś poza sobą. Wiktor Osiatyński powiedział kiedyś: jeżeli jeden adwokat działa niesolidnie, jeżeli jeden sędzia bierze łapówki, jeżeli jeden profesor jest nieprzygotowany, to całe środowisko za to odpowiada.
WIĘCEJ
Zapis dyskusji, z udziałem
Teresy Boguckiej, Łukasza Bojarskiego, Ryszarda Kalisza,
Andrzeja Kalwasa, Karola Napierskiego, Jerzego Naumanna, Janusza
Niemcewicza, Moniki Płatek, Teresy Romer, Tomasza Wiścickiego,
Stanisława Zabłockiego, Andrzeja Zolla, zorganizowanej przez Fundację im Stefana Batorego i redakcję „Tygodnika Powszechnego”. Pełny tekst jest dostępny na stronie www.batory.org.pl/program/forum.
Przed referendum w Irlandii
Diabelska alternatywa
Klaus Bachmann
z Brukseli
Przed pierwszym referendum rząd irlandzki prowadził nonszalancką kampanię, jakby wynik był pewny, a referendum niewygodną formalnością. Przeciwnicy byli prężni, dobrze zorganizowani i, co najważniejsze, nadali kierunek publicznej dyskusji, spychając rząd do defensywy. Kto widzi w tym podobieństwo do sytuacji w Polsce, gdzie zwolennicy integracji muszą udowadniać, że UE nie pozbawi Polski tożsamości, suwerenności, rynków zbytu, własnego rolnictwa i miejsc pracy – ma rację. Komu z czymś się kojarzy robiona w 2001 r., lewą ręką i za pięć dwunasta, dyletancka kampania reklamowa lekceważąca irlandzkich decydentów, też ma rację.
WIĘCEJ
W 18. rocznicę śmierci ks.
Jerzego Popiełuszki publikujemy tekst ks. Adama Bonieckiego
„Ksiądz Jerzy”, który pierwotnie miał ukazać się
w „Posłańcu Warmińskim – Kalendarzu Maryjnym na
1986 r.” Nie ukazał się: został w całości
skonfiskowany przez cenzurę.
Ksiądz Jerzy
KS.
ADAM BONIECKI
Kiedy w noc wigilijną, pierwszą po jego śmierci, stałem wśród ludzi otaczających ten grób, zadawałem sobie pytanie, czym jest ta śmierć, czym będzie ta śmierć. I pomyślałem, że od tej pory żaden ksiądz w Polsce, żaden człowiek wierzący nie może już żyć tak, jakby jego nie było, jakby tego świadectwa nie było. Pomyślałem, że ksiądz Jerzy, który wcale do tego nie dążył, znalazł się już na zawsze w samym centrum najważniejszych spraw.
Poza tekstem przypominamy również wyrok i uzasadnienie Naczego
Sądu Administracyjnego wydane po złożeniu skargi na zdjęcie
tekstu przez cenzurę.
WIĘCEJ
KULTURA

Pierre Alechinsky
„Naręcze sejsmograficzne”.
1972 r.
Grafiki Pierre’a Alechinsky’ego w Krakowie
Bestiariusz na cztery ręce
Agnieszka Sabor
Jaszczurcza wyobraźnia Alechinsky’ego nie budzi wcale grozy, raczej sympatię, taką samą, jaką mamy czasem dla stworzeń z dziecięcych opowieści o Brombie i Filidorze albo o rodzinie Muminków. Te węże, zjawy i pająki spłatają najwyżej nieszkodliwego figla lub same wpakują się w jakieś nieszkodliwe tarapaty. Współczesny belgijski artysta przypomina swojego starszego rodaka – Jamesa Ensora, którego czaszki i kościotrupy także były bardzo przyjacielskie. Niedawno oglądaliśmy w krakowskim Międzynarodowym Centrum Kultury wystawę „mistrza z Ostendy”. Wędrująca po Polsce ekspozycja prac Alechinsky’ego dotarła do Muzeum Narodowego w Krakowie w najwłaściwszym momencie – jest rodzajem konsekwentnej kontynuacji. Czy udałoby się jakimś cudem doprowadzić do prezentacji trzeciego wielkiego belgijskiego twórcy, René Magritte’a?
WIĘCEJ
„Alechinsky. 50 lat twórczości graficznej”, Muzeum Narodowe w Krakowie, 6 września – 27 października 2002. Wcześniej wystawę prezentowano w poznańskim Centrum Kultury „Zamek” i warszawskiej „Zachęcie”.
Teatr
Grać wołami
Piotr Gruszczyński
„Rzeczywiście jest tak, że dojmująco wręcz operujemy wszelkimi środkami wyrazu.” To zdanie, wokół którego Piotr Skrzynecki zrobiłby pewnie wieczór kabaretowy w swojej „Piwnicy”, śmieszy pompatyczną nieporadnością. Jego autorem jest Jacek Głomb, który pełen niezmąconej wiary w siebie zachwalał legnickiego „Hamleta” w „Gazecie Stołecznej” przed występami
w Warszawie. (...) Największym problemem teatru Głomba jest brak interpretacji tekstu. Interpretacja, wymagająca głębokiego wejścia, wmyślenia się w tekst, prowadzi czasem nawet do gry przeciwko niemu, do radykalnych skrótów, do przebudowy struktury dramaturgicznej. Brak interpretacji prowadzi jedynie do bryku, streszczenia, beznadziejnego efekciarstwa. Tak właśnie dzieje się z „Hamletem” w legnickim teatrze. I proszę nie mówić o aktualności, o zabiegach mających na celu uwspółcześnienie tematyki „Hamleta”. Ona nie wymaga tanich chwytów, żeby dotrzeć ze swą mądrością do publiczności.
WIĘCEJ
William Szekspir, „Hamlet, książę Danii”, inscenizacja Jacek Głomb, reżyseria i adaptacja tekstu Krzysztof Kopka, scenografia Małgorzata Bulanda, muzyka Orkiestra „Kormorany”, występy gościnne Teatru im. H. Modrzejewskiej z Legnicy w Warszawie, na zaproszenie Teatru Małego.
Film
Koszmar jutra zaczyna się dzisiaj
Michał Nawrocki
„Raport mniejszości” Stevena Spielberga to adaptacja prozy Philipa K. Dicka, jednego z najoryginalniejszych pisarzy science fiction. Obsesją cierpiącego na zaburzenia psychiczne Dicka było ciągłe niedowierzanie rzeczywistości. To, co realnie istnieje, jest dlań złudą; wszystko, co uznajemy za naturalne, okazuje się wynikiem spisku.
WIĘCEJ
„Raport mniejszości”, reż. Steven Spielberg, USA 2002

Przed krakowskimi
Targami Książki
(24–27 października)
Księgarnia
pod Wawelem
Michał Kuźmiński
Do udziału w 6. Targach Książki w Krakowie już zgłosiło się
ponad 290 wystawców. A program Targów przyprawia o zawrót głowy.
WIĘCEJ
FELIETONY
JÓZEFA
HENNELOWA –
Dziwne zmartwienie pani minister
MAŁGORZATA
MUSIEROWICZ – Odrobina
MARCIN
KRÓL – Tocqueville miał rację
STANISŁAW
LEM – Chyżość zapomnień
JACEK PODSIADŁO
– Wydaje się taka samotna
|