Bohater dzieciństwa obecnych rodziców – czy pojawi się znowu?


Będę sobie większy Miś?

Piotr Toczyski



Patronuje przedszkolom, a pochwały zbiera od widzów starszych niż obecne przedszkolaki. Niegdyś z waty, mógłby dziś promować Europę
– i rodzinę. Ratując przy okazji łódzką spółkę Se-Ma-For przed upadkiem. Czy Miś Uszatek powróci na ekrany?



Pytanie: „Co Miś Uszatek je na kolację?”. Odpowiedź: „Pora na dobranoc”. Albo: „Czemu Miś śpi na podłodze?”. Odpowiedź: „Bo ma klapnięte łóżko”. Takich dowcipów nie zrozumie ten, kto nigdy nie widział oklapniętego misiowego uszka. Nie rozśmieszą one tych, którym nie dane było poznać filmowego Uszatka. Znawcy tematu alarmują, że o takich ludzi coraz łatwiej, bo Uszatek przestaje łączyć pokolenia. 
Gdyby jednak ekran telewizora miał być znowu osiągalny dla dawnych bohaterów dobranocek, to chyba najprędzej trafiłby nań tam Uszatek. Łódzkie studio Se-Ma-For stara się przekonać publiczną telewizję do nakręcenia jego nowych przygód. „TVP jest właścicielem większości poprzednich odcinków Uszatka. Dlatego zwróciliśmy do niej się z propozycją kontynuacji serialu. Telewizje komercyjne na razie wolą kupować na wagę animowane wyroby z Zachodu i Dalekiego Wschodu” – mówi Zbigniew Żmudzki, prezes spółki Se-Ma-For. 
Założyli ją w 1999 r. realizatorzy z likwidowanego studia państwowego. Żmudzki, który w państwowym „Semaforze” był szefem produkcji, mówi: „Zaproponowaliśmy TVP kontynuację serialu »Mordziaki« i serię rysunkową »Za Siedmioma Duchami«, ale przewidywałem, że tylko Uszatek może wyzwolić zainteresowanie”. 
Pomysł i próba jego realizacji wpisują się w kampanię, którą z datą tegorocznego Dnia Dziecka rozpoczęli artyści i autorzy, tworzący programy telewizyjne i filmy dla dzieci. „W środowisku naszym pozostali najbardziej wytrwali, choć przecież nie nieśmiertelni” – napisali w liście do Sejmu.
 
Kto był mamą Uszatka?
Polskie studia filmów animowanych stoją na progu bankructwa. Ale Miś Uszatek jeszcze nie zginął. Patronuje kilku przedszkolom. Czy w „jego” warszawskim przedszkolu nr 272 dzieci dowiadują się szczególnie dużo o Misiu? „Mamy komplet kaset video, książki i znaczki z Misiem, więc chyba dzieci znają go lepiej, niż inne przedszkolaki” – opowiada jedna z wychowawczyń. 
Same przedszkolaki jednak nie chcą mówić. Jeśli doczekają się nowych odcinków, to być może zobaczą w nich Misia z komputerem i telefonem komórkowym oraz... z rodzicami. Nie było ich w poprzednim cyklu. „Na spotkaniu z dziećmi w łódzkim Muzeum Kinematografii pokazałem zachowane lalki i obejrzeliśmy stare filmy – wyjaśnia Żmudzki. – Padło pytanie dzieci: »Kto był mamusią Uszatka?«. Powiedziałem, że w serialu Miś mieszka sam i zaraz padło drugie pytanie, czy jego mamusia umarła. Odpowiedziałem, że nie, ale w filmie nie występowała. Następne pytanie: »A jak miała na imię?«. Odpowiedziałem, że pewnie Niedźwiedzica, na co któreś dziecko stwierdziło, że na pewno zastrzelono ją w lesie. Widocznie mama jest tak ważną osobą w życiu przedszkolaków, że bohater filmu też musi ją mieć. Dlatego prosiłem naszych scenarzystów, by uwzględnili mamę i tatę Uszatka. Będzie to nasza cegiełka do prorodzinnego wychowania”. 
Wciąż popularny jest książkowy pierwowzór Misia. Rok temu duży tygodnik tytułował tekst: „Uszatek wiecznie żywy”. Dziecku zaczynającemu czytać prozę autorka zalecała lekturę książek Czesława Janczarskiego, który w 1957 r. wymyślił tego dziecięcego bohatera. 
Miś nie był jeszcze wówczas „Uszatkiem”. Janczarski za chwilę został redaktorem pisma „Miś” – a Miś, który od początku miał oklapnięte lewe uszko, zyskał swój przydomek. Rozstrzygnął to konkurs, w którym imię „Uszatek” pokonało m.in. „Podróżniczka”, „Kłębuszka” i „Wścibinoska”.
 
Uszatek stary, Uszatek nowy
Chodzą słuchy, że fińska telewizja do dziś emituje dawne przygody Uszatka. Zbigniew Żmudzki proponuje: „Nic nie stoi na przeszkodzie, by nasz Miś opowiadał dzieciom o zjednoczonej Europie. Dostaję też pytania w sprawie druku opowiadań o Uszatku i wydania kaset czy płyt DVD z filmami. Ale prawa autorskie nie należą do nas”. 
Teoretycznie każdy może przedstawić swoją wizję nowej serii, bo redakcja pisma „Miś” dodała do trwającego właśnie konkursu im. Czesława Janczarskiego specjalną kategorię: scenariusz nowych przygód Uszatka. Rodzina zmarłego pisarza nie akceptuje jednak tych pomysłów: „Nie zgadzam się, by ktokolwiek pisał pod mojego męża! Pisanie nowych przygód Uszatka uwłaczałoby jego pamięci. Jest przecież dużo starych odcinków, które można emitować i wystarczająco dużo starych przygód Uszatka” – mówi Krystyna Janczarska, wdowa po twórcy książkowej postaci Uszatka, zaznaczając, że sprawami tymi zajmuje się jej córka. Szef spółki Se-Ma-For twierdzi, że już z nią rozmawiał: „Córka Czesława Janczarskiego proponuje wykorzystanie jako tematów scenariuszy tych opowiadań ojca, które nie zostały wykorzystane w poprzedniej serii. To dobry pomysł”. 
W przypadku realizowania nowych odcinków, producent musi kupić od spadkobierców Czesława Janczarskiego prawo do wykorzystania pierwowzoru literackiego, jakim były opowiadania. Musiałby tak zrobić, nawet gdyby nowo pisane scenariusze nie wykorzystywały pomysłów fabularnych Janczarskiego. Prawa do projektów plastycznych postaci należą do spadkobierców Zbigniewa Rychlickiego. Piosenki z czołówki i końcówki musiałyby mieć nowe teksty. Dawne komentarze nie będą wykorzystane, ale Sławomir Grabowski, ich autor, pracuje (wraz z Antonim Bańkowskim) nad koncepcją nowych przygód Misia. 
Wiele osób kojarzy Misia z głosem Mieczysława Czechowicza, który do filmu o Uszatku trafił dzięki doświadczeniu radiowemu z innym misiem – Puchatkiem. Kto zastąpi „kultowy” głos? Żmudzkiemu pierwszy przyszedł do głowy Zbigniew Zamachowski, ale nie wie, czy aktor by się zgodził. 
Uszatek był kilkunastocentymetrową lalką. Zbudowano go na metalowym szkielecie i wypchano watą. Później pogrubiono. Do produkcji serialu wykonano około trzystu lalek głównego bohatera. Jak tłumaczy Żmudzki, do jednego odcinka filmu potrzeba było zwykle trzech, bo w trakcie zdjęć pękały konstrukcje, które wielokrotnie zginano w trakcie animacji: „Podczas jednego dnia zdjęciowego powstaje 10–20 sekund filmu. Przy szybkim ruchu animator bierze lalkę w ręce 24 razy na sekundę filmu. Jedna minuta to niejednokrotnie 1440 faz ruchu i nawet najlepszy materiał długo tego nie wytrzymuje”. 
Nowy Uszatek ma być prawie dwukrotnie większy, dzięki czemu będzie miał bogatszą mimikę: mówiąc, będzie ruszał pyszczkiem, będzie zamykał oczy i będzie ruszał paluszkami. Poprzednio twarz nie dała się animować, więc rzadko stosowano zbliżenia. Ciało wykonane będzie z gumy lateksowej. Lateks kauczukowy daje się odlewać, kleić, malować i jest elastyczny. Można go też pokrywać pyłem bawełnianym, dzięki czemu uzyskuje się fakturę przypominającą aksamit. 
Uszatek nie będzie na zakończenie kładł się spać, dlatego filmy będzie można wyświetlać o różnych porach dnia. 

Uszatek pokonuje kuzynów
Miś trafił na ekrany telewizorów w 1975 r., ale jeszcze za życia Janczarskiego – w latach 60. – łódzkie studio zrealizowało z tą postacią dwa krótkie filmy. Po zakończeniu produkcji serialu o misiu Colargolu, szukano pomysłów na nową serię telewizyjną i przypomniano sobie o Uszatku. 
W plebiscycie na patrona warszawskiego przedszkola nr 272 Uszatek pokonał nie tylko Colargola, ale też Kubusia Puchatka. Dyrektorka przedszkola jest dumna z patrona: „Wtedy jeszcze chyba nie było mody na Pokemony, więc takiej kandydatury nie zgłoszono. W głosach odbiły się jednak inne ówczesne mody, więc powinniśmy cieszyć się z tego, że wygrała nasza literatura, a nie zachodnie kreskówki” – mówi. 
Uszatek powstał w tym samym łódzkim „Semaforze”, gdzie „Tango” Zbigniewa Rybczyńskiego – pierwszy polski oscarowy film. Inne postacie z galerii portretów studia to Kot Filemon, Wróbel Ćwirek czy Pingwin Pik-Pok. Lalkę Uszatka pamiętamy przede wszystkim dlatego, że wystąpiła w najdłuższym serialu „Semafora”, który liczył aż 104 odcinki oraz 26 tak zwanych „opraw dobranockowych” i 6 filmów indywidualnych, powstałych poza serią. 
Zdaniem Żmudzkiego, realizacja filmów animowanych jest jedną z najbardziej opłacalnych produkcji telewizji: „To towar wielokrotnego użytku, bo co cztery lata wyrasta nowe pokolenie dzieci. Stary film o Uszatku był w ciągu 25 lat emitowany dziesięć razy w I Programie TVP. Animacje znakomicie sprzedaje się do innych telewizji na całym świecie. Jedna minuta animacji jest zaś tak samo droga jak jedna minuta przeciętnego filmu aktorskiego”. 
Telewizja Polska nie odpowiedziała jeszcze Se-Ma-Forowi. 
Produkcji serialu zaprzestano w 1987 r. Później szukano nowości, przerywając realizację seriali, nim ktoś zdążył się do nich przyzwyczaić. „Mamy wiele dwu-, cztero-, czy dziewięcioodcinkowych filmów. »Pszczółka Maja« miała 250 odcinków, a »Krecik« powstaje nadal, podobnie jak filmy Disneya z Kaczorem Donaldem i Myszką Miki” – tak Żmudzki wyjaśnia popularność Uszatka i niepopularność kolejnych postaci.
Zdaniem Aleksandry Jasieńskiej, zajmującej się marketingiem w piśmie „Miś”, do popularności dawnych dobranocek przyczyniało się też istnienie jednego zaledwie kanału, w którym dzieci mogły znaleźć coś dla siebie: „Misia Uszatka popieramy, bo jest to w jakimś sensie ojciec naszego pisma. Ale żeby film odniósł sukces, trzeba dziś czegoś więcej, niż tylko wznowienia jego produkcji. Trzeba figurek z postaciami, plakatów, zabawek...”. 
Miś Uszatek mógłby wyjść poza Polskę. „Poprzedni serial »Miś Uszatek« był najlepszym towarem eksportowym TVP. Sprzedano go do prawie wszystkich krajów europejskich oraz do Kanady, Nowej Zelandii, Iranu i całej Afryki, bez RPA – opowiada Żmudzki. – W Finlandii w 1980 r. zorganizowano wystawę lalek naszego studia. Były na niej tłumy, a najwięcej dzieci gromadziło się przed stoiskiem, gdzie prezentowano Uszatki. Na koniec wybuchł skandal, bo zginęły dwie lalki, co było nie do pomyślenia w kraju słynącym wówczas z uczciwości”.
„Oczywiście, można by jednak stworzyć zupełnie nową postać, zamiast reaktywować Uszatka – zastanawia się Jasieńska. – Ale, z drugiej strony, rodzice także kształtują dziecięce gusta. To nie tak, że dzieci same wiedzą, co im się podoba, a co nie”. 
Krystyna Janczarska, wdowa po twórcy książkowej postaci Uszatka, nie dziwi się trwającej do dziś popularności: „W dobie wojen i agresji sympatyczne pieski czy kotki cieszą się zainteresowaniem. Rodzice po prostu boją się o dzieci”. 

Autor jest redaktorem pisma o sztuce życia publicznego „Polis” – www.sm.pl/polis

 

Słowo „uszatek” wyjaśniono w Słowniku Języka Polskiego PWN z 1995 roku tak: „Żartobliwie lub pieszczotliwie o zwierzętach, zabawkach, rzadziej o ludziach z charakterystycznymi, często dużymi uszami”. Podano dwa przykłady: „Miś uszatek” i „Zając uszatek” – oba małą literą.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 41 (2779), 13 października 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl