Przegląd prasy

Antypolska polityka Radia Maryja


Dziesięcioletnia historia Radia „Maryja” i bliskich mu środowisk pokazuje, że celem ich działalności jest przerwanie prodemokratycznych i proeuropejskich przemian zapoczątkowanych w Polsce w 1989 r. – stwierdza w RZECZPOSPOLITEJ (230) Piotr Cywiński, prezes warszawskiego Klubu Inteligencji Katolickiej.
Co razi w Radiu „Maryja”? Po pierwsze, klimat duszpasterski wykorzystujący ludzką skłonność do lęku. „Zamiast proponować pozytywne rozwiązania, budować nadzieję, kształtować postawę twórczej odpowiedzialności za Polskę i Europę, radio podtrzymuje lub kreuje pełną narzekania apatię”. Po drugie, niepokojące są akcenty społecznego dualizmu – występujące też, co ważne, również w warstwie modlitewnej. „Świat dzieli się na dobrych słuchaczy wraz z przewodnikami duchowymi, politycznymi bądź społecznymi, oraz na złe kręgi zewnętrzne – Europa, dowolne partie, Żydzi, a nawet wybrani biskupi i środowiska katolickie. Wspólnota radia zdefiniowana jako dobra potrzebuje namacalnego przeciwieństwa, świata złego. Tu rodzi się désintéressement wobec wszelkiego dialogu, w tym politycznego i społecznego”. Cywiński zastrzega też: „Nie mogę się zgodzić z twierdzeniem, że radio to ma dobrą warstwę modlitewną tylko przerywaną wybrykami publicystyczno-politycznymi. Wybór ideowy radia rzutuje bowiem w pewnym stopniu i na warstwę modlitewną. Kontekst modlitwy może też być działaniem propagandy ideowej. Osoba, której proponuje się regularną modlitwę za nasz biedny i umęczony kraj, w końcu uwierzy, że Polska jest przede wszystkim biedna i umęczona, a zatem że są wrogowie programowo męczący Polskę i że aparat państwa jest wobec tych wrogów bezradny”. Po trzecie, uderzająca jest „promocja przedziwnych koncepcji politycznych, które proponują bliżej nieokreślone słowianofilstwo. Ma to być doraźna alternatywa względem Unii Europejskiej. Wielu osobom pachnie ona wizją rodem z Trzeciego Rzymu”. Wreszcie znamienne jest „skupianie wokół radia ludzi ze sfery politycznej bądź społecznej, których poglądy stoją nieraz w sprzeczności z nauką Kościoła (w tym w kwestii antysemityzmu) i z aktualną polską polityką”. Wedle Cywińskiego w tendencjach tych można wprawdzie dostrzec odmienną od soborowej wizję Kościoła, ale żadna nie może stać się przyczyną rozłamu w Kościele.
Prawdziwym problemem, jaki niesie Radio „Maryja”, jest to, że w jego postaci pojawił się w Polsce potężny ośrodek medialny, który kreuje politykę alternatywną względem większości wysiłków podejmowanych w Rzeczypospolitej po upadku komunizmu. W koncepcji ideowej lansowanej przez środowisko tej rozgłośni nie ma bowiem miejsca na demokrację europejską, opierającą się, jak mówi Konstytucja RP, „na poszanowaniu wolności i sprawiedliwości, współdziałaniu władz, dialogu społecznym oraz na zasadzie pomocniczości umacniającej uprawnienia obywateli”. Znamienne jest tu podobieństwo Ligi Polskich Rodzin i Samoobrony: „Łączy je alergia na proces integracyjny, jak łączył wcześniej wstręt do wstąpienia Polski do NATO. Ten antynatowski lęk szybko się wyciszył po wstąpieniu Polski do paktu. Obydwie partie są bodajże jedynymi tak różnymi ugrupowaniami, których działalność zdaje się być w sferze polityczno-społecznej często jednomyślna. Zastanawia prawie zupełny brak rzeczywistej krytyki Samoobrony ze strony bliskich Radiu Maryja polityków (i vice versa). Obydwie formacje nieraz wspólnie głosują i wspierają się w wyborach personalnych. Podtrzymywanie negacji kierunków obranych przez dzisiejszą Polskę jest wspólne obydwu grupom”. 
Cywiński przypomina „mechanizm niektórych awantur wybuchających w ważnych chwilach określania miejsca Polski na światowej szachownicy”. Przykładowo, gdy prezydent RP spotykał się z prezydentem Ukrainy, podkreślając jej suwerenność oraz budując dobre stosunki, natychmiast wybuchały rozmaite konflikty na linii Przemyśl – Lwów. Z kolei afera na oświęcimskim żwirowisku zbiegła się w czasie ze staraniami Polski o członkostwo w NATO. Teraz czeka nas kolejny ważny moment: generalnym sprawdzianem dla środowisk powiązanych z toruńską rozgłośnią może stać się ratyfikacja w państwach Unii Europejskiej przyjęcia Polski do tego grona. Jest „wysoce możliwe powstanie nowej ogólnopolskiej awantury, może znowu na gruncie antysemickim, w które zaangażuje się pełną parą rozgłośnia”. Wszak „destabilizacja wysiłków III Rzeczypospolitej w jej dążeniu do politycznego kręgu demokratycznej Europy jest jedną z niezmiennych cech działania tego środowiska”. 
Ta właśnie polityczno-społeczna warstwa działalności środowisk radiomaryjnych jest najbardziej niepokojąca. „Tu rodzą się niebezpieczeństwa dla racji stanu w wyniku konsekwentnej promocji poglądów sprzecznych z ową racją. Niech to będzie dla przykładu straszenie Europą, niechęć do mechanizmów demokratycznych, epatowanie antysemityzmem, dzielenie Polaków na prawdziwych i nieprawdziwych, propagowanie niejasnej trzeciej drogi opartej na budowaniu sojuszów ze słowiańskimi sąsiadami”. 


KB
 




 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 41 (2779), 13 października 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl