Dziwne dziecko
„Wiem tylko na pewno,
¿e to nie odkurzacz”
JACEK PODSIAD£O
Pewnego dnia Pippi znalaz³a nowe s³owo. „¦wietne s³owo”. „Supernadzwyczajne s³owo”. „Jedno z najlepszych, jakie s³ysza³am”.
S³owo rzeczywi¶cie jest niez³e: spunk. Ale wiadomo o nim niewiele. A dzieci oczywi¶cie chc± od razu wiedzieæ, co to takiego, ten spunk. W zasadzie, przyznaje Pippi, na pewno wiadomo tylko jedno: ¿e nie oznacza ono odkurzacza.
To ju¿ co¶. Mo¿na by na przyk³ad – to mój skromny wk³ad w my¶l pippizoficzn± – wyj¶æ od odkurzacza i oddalaj±c siê od niego zataczaæ umys³em coraz szersze krêgi, a¿ natrafi³oby siê na spunka. Pippi, Annika i Tommy podejmuj± jednak poszukiwania bez takiej pedanterii, trochê na o¶lep. Najpierw próbuj± po prostu zgadn±æ, przypominaj±c sobie rzeczy, jakie istniej±, a nie maj± nazwy („sam czubek pomalowanego na niebiesko masztu do flagi?” „Odg³os, który powstaje, jak siê chodzi po b³ocie i wygniata je miêdzy palcami? ”) Potem sami pos³uguj± siê narzêdziem, które te¿ nie ma jeszcze nazwy, ale w przysz³o¶ci, kiedy wymy¶lony zostanie internet, bêdzie mia³o na imiê wyszukiwarka. Po prostu jad± konno do miejsc, gdzie zgromadzenie rzeczy maj±cych nazwy jest szczególnie du¿e i tam pytaj± o spunka. W kilku ró¿nych sklepach, gdzie Pippi stosuje podstêpny chwyt rozpowszechniony dzi¶ w reklamie („Musicie mieæ. To siê na pewno znajduje we wszystkich dobrze zaopatrzonych sklepach”). U doktora („chyba mam atak spunka”). Wszystko na nic. W chwili desperacji Pippi wspina siê nawet po rynnie do otwartego okna, ale dwie panie zaskoczone pytaniem, czy nie ma tu spunka, odpowiadaj± w sposób typowy dla zaskoczonych pañ: „O Bo¿e! Czy kto¶ sk±d¶ uciek³?”
Poszukiwaniom spunka towarzysz± oczywi¶cie teoretyczne spekulacje na temat jego samego, natury jêzyka, znaczenia semantyki w ¿yciu cz³owieka etc. Ma³e, mieszcz±ce siê na jednym koniu obwo¼ne seminarium semiotyczne, podczas którego mamy do czynienia z typowym dla dzieci stawianiem pytañ o pryncypia, których to pytañ doro¶li nie mog± na co dzieñ powtarzaæ, je¶li ich ¶wiat ma zachowaæ jak±¶ stabilno¶æ. Dlaczego istniej± takie wyszukane nie wiadomo gdzie s³owa jak „balia”, „zatyczka” albo „sznurowad³o”, a na s³owo tak oczywiste jak „spunk” nikt dot±d nie wpad³? Czy nie powinno siê – to ju¿ dodajê od siebie – pozostawiaæ na ¶wiecie pewnej ilo¶ci rzeczy nienazwanych? Imiê = pozór, to pamiêtam ze staropolszczyzny. Na pewno przydaje siê czasem nie znaæ wszystkich tych imion, których tyle cz³owiek nawymy¶la³. Bo to dziêki niewiedzy dzieciom udaje siê odnale¼æ spunka. Ju¿ siê podda³y, ju¿ smutne wraca³y, gdy przed will± Idylla zsiad³y ze Staruszka i chrz±szcza spotka³y. Tommy i Annika rozpoznali, ¿e to nie chrab±szcz, nie krówka i nie jelonek. I tego by³o trzeba Pippi. „– Wiem – powiedzia³a. – To jest spunk. Widzieli¶cie w ¿yciu co¶ bardziej spunkowatego?”
Znaleziony przez Pippi spunk przydaje siê do dzi¶. Mo¿e siê tak nazwaæ awangardowa grupa muzyczna z Norwegii albo wirtualna biblioteka anarchistyczna. A ja chcê na koniec zauwa¿yæ, ¿e dzieci znalaz³y spunka dok³adnie tam, gdzie umiejscawia go – przepraszam, je¶li przekrêcê imiê, ale to z pamiêci – Genten Rinpocze: w domu. Oto, co Rinpocze ma do powiedzenia: „Spunka nie mo¿na odnale¼æ dziêki woli lub wzmo¿onemu wysi³kowi, bo zawsze jest ju¿ obecny, doskona³y i gotowy, w rozlu¼nieniu i zaniechaniu. To tylko nasze poszukiwanie spunka nie pozwala nam go zobaczyæ. Poniewa¿ spunk nie istnieje, a jednak by³ tu od zawsze i w ka¿dej chwili ci towarzyszy. Pragn±c posi±¶æ co¶ nie daj±cego siê ogarn±æ, mêczysz siê na pró¿no. Wszystko ju¿ na ciebie czeka, nie szukaj dalej. Nie wyruszaj do nieprzebytej d¿ungli, aby odnale¼æ s³onia, który spokojnie stoi ju¿ w twoim domu”.
Oczywi¶cie autor tych uwag pos³uguje siê niew³a¶ciw± nazw± spunka. Nie mówi wprawdzie o „zatyczce” ani „sznurowadle”, ale o „szczê¶ciu”.
Jacek Podsiad³o
skr. poczt. 32, 45-076 Opole 1
podsiadlo@atol.com.pl
|