LISTY




 

Klub matki Angeliki

Wśród setek amerykańskich stacji telewizyjnych istnieje niestety tylko jedna, tzw. katolicka – EWTN (Eternal Word Television Network). Telewizji nie założył najliczniejszy i najzamożniejszy episkopat na tej planecie (nie jest też przez niego sponsorowana czy afirmowana), ale uboga, kontemplacyjna zakonnica – matka Angelika. Osoba bez menadżerskiego, reżyserskiego czy teologiczno-duszpasterskiego przygotowania. Jako ksieni klasztoru Matki Boskiej Anielskiej w Birmingham, kontemplacyjnego i ściśle klauzurowego zakonu rodziny franciszkańskiej (w Polsce znany jako zakon sióstr klarysek od wieczystej adoracji), w zdominowanym przez baptystów stanie Alabama wydawała na początku lat 70. poczytne książki religijne, które pozwoliły zakupić sprzęt drukarski dla jej klasztoru. Później matka Angelika wydawała na taśmach wideo programy religijne i rozprowadzała je po lokalnych stacjach telewizyjnych. Własne studio telewizyjne założyła w klasztornym garażu, ponieważ przeszkadzało jej, że jej programy nadawane były przez stacje telewizyjne rozpowszechniające również „nieprzyzwoite filmy”. Kiedy 15 sierpnia 1981 r. nadała pierwszy program telewizyjny nawet najwięksi optymiści nie przypuszczali, że 20 lat później jej program będzie transmitowany do ponad 50 milionów domostw (nie tylko katolickich) w 38 krajach świata, stając się przez to jedyną w USA i największą na świecie kablową telewizją katolicką (jej program transmituje 1500 systemów kablowych oraz 5 satelitarnych).
Przez refleksję, codzienne Msze św., modlitwy różańcowe, filmy religijne itp. wpływ popularnej obecnie telewizji na życie religijne amerykańskich katolików jest niepodważalny. Wiele duchowego pożytku przynosi zwłaszcza ludziom samotnym i cierpiącym. Telewizyjna posługa matki Angeliki przyniosła jednak również, na pewno niezamierzone, rozdarcia w Kościele amerykańskim. Pobożna (niektórzy już ją kanonizują), z włoskim temperamentem, ponad 80-letnia zakonnica zgromadziła wokół siebie rodzinę (złośliwi nazywają ich Mother Angelica’s Club) o fundamentalistycznej, ultrakonserwatywnej i agresywnej duchowości. Kilku księży i świeckich prowadzących program to zbuntowani anglikanie episkopalni, którzy opuścili swój Kościół po tym, gdy wprowadzono w nim święcenia kobiet, a jeden z księży, „utalentowany” w prowadzeniu programów dla młodzieży, okazał się pedofilem. Matka Angelika krytykuje w telewizji większość amerykańskich biskupów, a kilka lat temu namawiała widzów do wypowiedzenia posłuszeństwa kilku z nich, w tym kardynałowi Los Angeles. Sprawa trafiła do trybunału watykańskiego, ale i Rzym nie zdołał sprawy rozwikłać. Zakonnica jest antyfeministką i krytykuje nawet żądania racjonalnej dyskusji na temat niedopuszczania kobiet do święceń. Episkopat amerykański jest bezradny wobec jej „duszpasterskich” poczynań i nie ma żadnej kontroli nad jej programami. Na jego głos nie ma tam zresztą w ogóle miejsca. Nadane ostatnio bezpośrednie sprawozdania z posiedzeń konferencji episkopatu, symultanicznie „interpretowali” eksperci programu EWTN. Wielu nie-katolików, obserwując tak przedsoborowy obraz katolików, sceptycznie postrzega cały Kościół rzymskokatolicki.
Matka Angelika z powodu częściowego paraliżu twarzy nie występuje już w wieczornym show „Mother Angelica live”. Duch „oblężonej twierdzy” podtrzymywany jest jednak nadal. Niemal w każdej parafii istnieją grupy zwolenników telewizji, krytykujących współczesny Kościół i donoszący na „nierzymskokatolickich” księży i biskupów. W największej na świecie katolickiej telewizji wiele jest tęsknoty za old good days, lęku przed światem i zmianami, nieracjonalnej religijnej goryczy. I chociaż (dzięki Bogu!) matka Angelika nie wykorzystuje nacjonalistyczno-religijnych haseł dla zdobycia popularności, prezentowana przez EWTN katolicka (czy jeszcze katolicka?) religijność nie harmonizuje z Chrystusową Dobrą Nowiną. Tchnie też brakiem wiary w moc Jego słów: „Nie lękajcie się. Jam zwyciężył świat!” (Jan 16, 33).


Ks. MIECZYSŁAW ONIŚKIEWICZ
(Kinde, Michigan, USA)





Krytyka nie na temat

W zgrabnym tekście Stefana Chwina „Polityka jest piękna” („TP” nr 38/2002) pojawia się, bez związku z tematem, krytyka Tomasza Burka. Nic nie tłumaczy nagłego zwrotu debaty. Tolerancyjny i europejski Stefan Chwin, nagle, nie wiedzieć dlaczego, usiłuje podważyć zdolność Burka do myślenia krytycznego i zarzuca mu... drewniane ucho. To przypadłość, nie dotycząca moim zdaniem Burka, nieszczęśliwa dla krytyka literackiego, jednak rzekoma głuchota nie wyklucza jeszcze ani logicznego myślenia, ani możliwości trafnego osądu. Atakując Tomasza Burka, Chwin sięga po wyrwane z kontekstu i tendencyjnie zestawione fragmenty z ostatniej powieści Janusza Krasińskiego „Niemoc”, sugerując, że ta ważna, precyzyjnie napisana książka, jest jakimś kiczowatym harlekinem (warto dodać, że „Niemoc” jest po książkach „Na stracenie” i „Twarzą do ściany” trzecim tomem wstrząsającego cyklu o losach pewnego wolnego człowieka w PRL-u). Błotem ładnie brzmiących frazesów dostało się i krytykowi, i pisarzowi. Obaj są niepospolici, bo mają odwagę mówić własnym głosem, ostro i logicznie, a to prowokuje. Sprowokowany (?) Chwin nie podjął polemiki z tym, co u obu pisarzy istotne, nie odpowiedział sobie i czytelnikowi na pytanie, co takiego zafascynowało Burka w „Niemocy”. To, co jest wartością dla Burka w żaden sposób nie jest nią dla Chwina. A właśnie taka debata – o wartościach, dotycząca istoty rzeczy byłaby interesująca dla czytelników „Tygodnika” przyzwyczajonych do rzetelności i logiki drukowanych tekstów.

ANNA LECHOWICZ
(Warszawa)

 

 



Witkacy, góry i bilety

Jednym z najciekawszych miejsc w Zakopanem jest Teatr im. Witkacego na Chramcówkach. Ciekawy dobór prezentowanych sztuk (jestem pod wrażeniem obejrzanego w zeszłym roku spektaklu „Caligula” Alberta Camusa), jasno sprecyzowana i konsekwentnie realizowana wizja artystyczno-programowa (opierająca się w dużej mierze na teorii czystej formy patrona), niekonwencjonalne podejście do widza – to tylko niektóre z elementów składających się na specyfikę teatru. Jest jednak i pewna niedogodność, która – jak sądzę – uniemożliwia wielu amatorom długich, górskich wycieczek obejrzenie niektórych spektakli. Kasa teatru jest czynna w godz. 9.00–16.00. Każdy, kto nie jest „górską stonką” dobrze wie, że w tym właśnie czasie wypada już być na szlaku i rezerwacja miejsca jest niemożliwa. Nie zawsze też można kupić wejściówki na godzinę przed spektaklem. Zdarza się, że wszystkie o tej porze są już wykupione i „zdobywca szczytów” zostaje na lodzie.
Czy dyrekcja teatru nie mogłaby ułatwić życia niektórym turystom i otworzyć kasę choć o dwie godziny wcześniej? Wiem, że może to być uciążliwe, ale czego nie robi się dla kultury? Przy okazji dziękuję za wszelkie korzyści, które miałem okazję wynieść ze spektakli, na jakie udało mi się, mimo przeciwności, trafić. Naprawdę były wspaniałe!

JACEK NOWAK
(Szczecin)


*

Serdecznie i pięknie dziękujemy za tak życzliwą opinię dotyczącą naszych przedstawień oraz istoty Teatru Witkacego. Widzowie wyruszający w góry mogą zarezerwować bilety na spektakle telefonicznie w kasie przedsprzedaży (Zakopane ul. Kościuszki 12, tel.: 0-18; 20-00-229) czynnej od 9.00 do 16.00, w soboty do 14.00. Jeśli to możliwe, również wieczorem staramy się wpuszczać oczekujących widzów na przedstawienia. 

Zespół TEATRU WITKACEGO
(Zakopane)



Praprababka z Białorusi 

Nawiązując do reportażu Artura Pałygi („TP” 36/2002) chcę powiedzieć, że nie tylko „Kmicic był z Białorusi”, lecz także rodzina mojej matki. Moja praprababka (ur. w 1813 r.) w majątku Prusin, chrzczona w parafii Kościukowicze, o której pisze reportażysta, nazywała się Agrypina Pelagia Anna Rosseter. Metryki jej chrztu i mojej prababki przetrwały dziwnym, a nieznanym mi sposobem, wraz z nielicznymi dokumentami i pamiątkami rodzinnymi rewolucyjno-wojenne zawieruchy. Znalazły się najpierw u moich ciotek w Warszawie, a następnie u mojej Matki we Wrocławiu. Dzisiaj to historyczne dokumenty z nieistniejącej już parafii rzymsko-katolickiej w Kościukowiczach. Jeżeli, jak przypuszczam, numery zapisane na marginesach dokumentów (N 1798 praprababki i N 5180 prababki) są kolejnymi numerami zarejestrowanych chrztów świadczyłoby to, że w ciągu 31 lat dokonano 3382 chrztów – powyżej setki w roku. Interesujące jest też pojawienie się w drugiej metryce z 1844 r. języka polskiego, który w owym czasie i miejscu nie był ani językiem urzędowym, ani kościelnym. Do rewolucji 1917 r. większa część rodziny mojej matki mieszkała na Białorusi w okolicach Mohylewa i Bobrujska. Jestem przekonana, że pochowany na cmentarzu kościukowickim Antoni Rossetter, który pojawia się w reportażu Artura Pałygi, był kuzynem lub powinowatym mojej matki.

Zofia z Zamorskich Giełdanowska
(Wrocław)

 


 

 

Kto wydał rozkaz?

Stanisław Markowski w tekście „Nierealny rozkaz” („TP” nr 31/2002) przypomniał sprawę pomocy udzielonej powstańcom warszawskim przez Podokręg Zachodni „Hallerowo” warszawskiego obszaru Armii Krajowej. Właśnie na „Hallerowie” – bezpośrednim zapleczu walczącej stolicy ciążył taki obowiązek. Nie wchodząc, ze względu na złożoność zagadnienia, w rozważania czy udzielona pomoc to było wszystko, co w istniejącej sytuacji „Hallerowo” mogło uczynić, nie sposób nie sprostować dwóch spraw. Po pierwsze, ppłk „Roman” – dowódca „Hallerowa” nie mógł wysłać do stolicy oddziałów zgromadzonych w lasach Chojnowskich pod dowództwem ppłk. „Grzymały”, ponieważ podlegał on nie ppłk „Romanowi”, lecz dowódcy Okręgu Warszawskiego AK – płk. „Monterowi”. Właśnie od niego „Grzymała” otrzymał rozkaz uderzenia na Mokotów (za A. Borkiewicz „Powstanie Warszawskie” wyd. 3, Warszawa 1969, s.202). Po drugie, co wydaje się ważniejsze, dowódca „Hallerowa” był oficerem dyplomowanym, a jego nazwisko rodowe brzmiało: Franciszek Jachieć, a nie Jacheć, jak podano w tekście.

WACŁAW SZNEE
(Warszawa)


*
Antoni Przygoński („Powstanie Warszawskie w sierpniu 1944 r.”, PWN, Warszawa 1988, t. II, str. 175) pisze, że ppłk „Roman” do rozkazu „Bora” z dnia 14 sierpnia 1944 r., nakazującego wszystkim oddziałom AK włączenie się do walki o Warszawę, „ustosunkował się z całą powagą” w przeciwieństwie do innych dowódców AK w Kampinosie. Doceniając powagę sytuacji skierował on do Warszawy także oddziały AK skupione w Lasach Chojnowskich. Więcej szczegółów na ten temat zawiera książka Jana Zygmunta Sawickiego „VII Obwód Okręgu Warszawskiego AK »Obroża«”, PWN, Warszawa 1990, str. 241-244). Dużo zamieszania spowodował kardynalny błąd Komendy Głównej AK, która nie wyznaczyła odpowiedniego koordynatora pomocy walczącej Warszawie. Dlatego też dowódcy oddziałów podwarszawskich dostawali z różnych stron sprzeczne rozkazy, prowadzące do sporów kompetencyjnych i dowolnych interpretacji. Wspomniałem o tym w swoim artykule. Nie może więc dziwić, że ppłk „Grzymała” mógł otrzymywać rozkazy i z Warszawy, i z Podokręgu Zachodniego AK.
Przepraszam za błędne podanie nazwiska ppłk. Franciszka Jachiecia.

STANISŁAW MARKOWSKI
(Warszawa)


 

Sprostowania

W relacji z odwiedzin rodzinnego grobu przez Papieża, w czasie jego ostatniej pielgrzymki do Polski (tekst „Przy grobie rodziców” w „TP” nr 34/2002), błędnie podaliśmy nazwę chóru krakowskiego, który uświetniał tamto spotkanie. Nie był to, jak napisaliśmy, chór Akademii Ekonomicznej, ale Akademii Pedagogicznej „Educatus” pod dyrekcją Adama Korzeniowskiego.
W kronice religijnej „Kościół w Polsce”, w relacji z otwarcia Cmentarza Ofiar Obozu Pracy w Łambinowicach („TP” nr 39/2002), nie dość krytycznie korzystając z serwisu KAI, błędnie podaliśmy nazwisko biskupa ewangelicko-augsburskiego – Tadeusza Szurmana.
Za popełnione błędy – przepraszamy.

REDAKCJA „TP”





Nagroda im. bpa Jana Chrapka 

„ŚLAD” jest nagrodą dziennikarską dla dziennikarzy i innych ludzi mediów. Jej ideą jest promowanie osób, których działalność przyczyniła się do budowy kultury prawdy, porozumienia i dialogu. Taka postawa była szczególnie bliska bp. Janowi Chrapkowi, którego dewizą były słowa: „Idź przez życie tak, aby ślady twoich stóp przetrwały Cię!”. Patronat honorowy nad Nagrodą objęli: Prymas Polski kard. Józef Glemp i Nuncjusz Apostolski w Polsce abp Józef Kowalczyk. Jej kapitułę stanowią: ks. Adam Boniecki MIC, Barbara Czajkowska, ks. Mieczysław Gładysz CSMA, Jarosław Gowin, Andrzej Grajewski, Karol Klauza, Katarzyna Kolenda-Zaleska, ks. Andrzej Koprowski SJ, Krystyna Mokrosińska, Zbigniew Nosowski, Jerzy Olędzki, bp Tadeusz Pieronek, Krzysztof Piesiewicz (przewodniczący), Marcin Przeciszewski (sekretarz), ks. Adam Schulz SJ, Jan Skórzyński, Jarosław Szczepański, Jan Turnau, Krzysztof Zanussi, Jacek Żakowski, abp Józef Życiński. 
Najbliższa edycja Nagrody przewidziana jest na styczeń 2003 r. Prawo nominowania, po jednej kandydaturze, przysługuje redakcjom prasowym, radiowym, telewizyjnym i internetowym. Zgłoszenia powinny zawierać: zawodowy życiorys kandydata, kopie artykułów prasowych lub zapis audiowizualny audycji radiowych i TV, obejmujący okres od poprzedniej edycji konkursu (dorobek oceni kapituła Nagrody). Należy je nadsyłać do 16 października 2002 r. pod adresem: Sekretariat Nagrody „ŚLAD” Katolicka Agencja Informacyjna, Skwer Kard. S. Wyszyńskiego 9 01-015 Warszawa.

MARCIN PRZECISZEWSKI
sekretarz kapituły






Helsińska Fundajca Praw Człowieka


00-028 Warszawa, ul. Bracka 18 m. 62, 
tel./fax (48 22) 828-10-08, 828-69-96, 826-98-75, 826-96-50, 
e-mail: hfhr@hfhrpol.www.pl
ogłasza nabór na XXII kurs „PRAWA I WOLNOŚCI CZŁOWIEKA”

Kurs prowadzony przez wybitnych polskich specjalistów obejmuje historię i filozofię praw człowieka, krajowe i międzynarodowe systemy ich ochrony, wiedzę tyczącą poszczególnych praw oraz praktyczne umiejętności działania na rzecz ochrony praw człowieka.
Zajęcia będą odbywały się w okresie od 24 stycznia 2003 r. do 15 czerwca 2003 r. 
Kurs jest bezpłatny, kończy się egzaminem.
Zapraszamy wyłącznie osoby z wykształceniem wyższym.
Nabór jest konkursowy. Spośród osób, które złożą Karty Zgłoszenia, część zaprosimy na rozmowy kwalifikacyjne.
Bliższe informacje można uzyskać osobiście, telefonicznie, listownie lub na naszej stronie internetowej: http://www.hfhrpol.waw.pl w terminie do 25 października 2002 r.




ROZWIĄZANIE KONKURSU


Płyty Glenna Goulda ufundowane przez Sony Music Polska otrzymują:

Halina M. Kopczyńska, Marian Bogdała, Aleksander Jurewicz,
Ks. Rafał Hoczek, Bogdan Grodzki

 


 



LISTY – apele o pomoc

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 41 (2779), 13 października 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl