40 lat temu rozpoczął się Sobór Watykański II


Ku przyszłości

Ks. Adam Boniecki



Niemal na końcu Listu Apostolskiego „Novo Millenio ineunte” Jana Pawła II znajdujemy zaskakujące zdanie: „W ramach przygotowań do Wielkiego Jubileuszu zaleciłem Kościołowi, aby zastanowił się, na ile nauka Soboru została przyjęta. Czy to uczyniono?” Czy to uczyniono... Czterdziesta rocznica otwarcia Soboru (11 października) każe do tego pytania wrócić. Papież pisze: „W miarę upływu lat teksty soborowe nie tracą wartości ani blasku. Konieczne jest, aby były należycie odczytywane, poznawane i przyswajane jako miarodajne i normatywne teksty Magisterium, należące do Tradycji Kościoła. Dzisiaj, po zakończeniu Jubileuszu, szczególnie mocno odczuwam powinność ukazywania Soboru jako wielkiej łaski, która stała się dobrodziejstwem dla Kościoła w XX wieku: został on dany jako niezawodna busola, wskazująca nam drogę w stuleciu, które się rozpoczyna”.
Czterdzieści lat to przynajmniej dwa pokolenia. Na którymś z Synodów Biskupów Papież nie bez zdziwienia skonstatował, że tylko nieliczni spośród uczestniczących w nim hierarchów brali udział w Soborze. Młode pokolenie nie ma już pojęcia o wzruszeniu, z jakim przyjęliśmy decyzję Jana XXIII o zwołaniu Soboru, którą ogłosił na zakończenie Oktawy Modlitw o Jedność Chrześcijan w Bazylice Św. Pawła za Murami 25 stycznia 1959. Młodzi nic nie wiedzą o fascynacji, która towarzyszyła relacjom z prac Vaticanum II.
Zapytany przez kogoś, po co Sobór, Papież Roncalli miał bez słowa podejść do okna i otworzyć je na oścież. Kościół odchodził od postawy obronnej, bo przecież do tej pory jawił się jako instytucja pełna lęków; oblężona twierdza. Sobór od początku zwracał się nie tylko do Kościoła i wierzących, ale do całej ludzkości. Już podczas pierwszej sesji Ojcowie Soboru odrzucili przygotowane wcześniej przez Kurię Rzymską projekty dokumentów, tzw. „schematy”, jako nazbyt scholastyczne i jurydyczne. W miarę kolejnych sesji stawało się jasne, że Kościół na nowo rozpoznaje swoją naturę i misję, że przeprowadza głęboką rewizję działalności pastoralnej, stosunków wewnętrznych i stosunku do innych Kościołów i religii, zwłaszcza do judaizmu, oraz do niewierzących. Nade wszystko zaś zmienia się jego stosunek do świata, którego już nie potępia, ale widzi w nim interlokutora, z którym pragnie prowadzić przyjazny dialog.
Po czterdziestu latach trudno nie spytać, czy te zmiany znalazły odbicie w życiu? Czy zmieniły się metody duszpasterskie, czy struktury uległy zmianie, czy – krótko mówiąc – dokonane przez Sobór dzieło aggiornamento stało się ciałem?
Wiadomo, że realizacja postanowień każdego soboru wymaga długiego czasu. Wiadomo też, że realizacja Vaticanum II napotykała na poważny opór w łonie samego Kościoła i bynajmniej nie chodzi tu tylko o schizmę arcybiskupa Lefebvre’a. W niektórych sprawach poprzestawano na zmianach czysto zewnętrznych, jak w przypadku pierwszej soborowej reformy – w dziedzinie liturgii. Pomyślana jako środek intensyfikacji religijnego przeżycia uczestników, zaowocowała zmianą języka, rubryk mszalnych i niemal niczym więcej. Dziś bywa, że „soborowe” Msze nadal eksponują czynną rolę księdza, przy całkowitej bierności wiernych: bardziej widzów aniżeli członków wspólnoty.
A jednak nikt, kto pamięta, jak było dawniej, nie powie, że nic się nie zmieniło. Zmienił się i wciąż zmienia sam kształt instytucji. Nowy Kodeks Prawa Kanonicznego zbudowany jest na fundamencie poszanowania praw człowieka, co się wyraża m.in. w poważnym ograniczeniu niemal absolutnej kiedyś władzy kościelnych przełożonych. Prymat papieski jest dopełniony instytucją Synodu Biskupów. Owszem, słychać głosy, że nie jest to jeszcze system doskonały, lecz niewątpliwie dzięki niemu tworzy się rzeczywista komunia biskupów. Nadal słyszy się narzekania na nadmiar „rzymskiej centralizacji”, a sam Papież mówi o konieczności przemyślenia od nowa „posługi piotrowej”, czyli sposobu rozumienia prymatu. „Z pewnością... wiele należy jeszcze zrobić – stwierdza Ojciec Święty – aby jak najlepiej wykorzystać możliwości tych koniecznych instytucji służących komunii, szczególnie ważnych dzisiaj, gdy trzeba szybko i skutecznie rozwiązywać problemy, z jakimi styka się Kościół w niezwykle dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości naszej epoki” („Novo millennio ineunte”). Tymczasem powstały nowe dykasterie Stolicy Apostolskiej, których zadaniem jest działanie na polach, kiedyś znajdujących się poza obszarem zainteresowań Kościoła, lub przynajmniej na ich marginesie, jak Sekretariat ds. dialogu z religiami niechrześcijańskimi, z niewierzącymi, Rada ds. Świeckich, Rada „Sprawiedliwość i Pokój”, Rada ds. Kultury i inne.
Powolnej zmianie struktur towarzyszy zmiana sposobu myślenia. Ogromną rolę w tym dziele ma Jan Paweł II. Natychmiast po wyborze nie tylko ogłasza, że jego głównym zadaniem będzie realizacja Soboru, ale w pierwszej encyklice „Redemptor hominis”, rozwijając naczelną ideę soborowej konstytucji „Gaudium et spes”, ukazuje związek między dziełem odkupienia a historią człowieka. Oznacza to niezłomną obronę praw ludzkich i staje się potem jedną z myśli przewodnich pontyfikatu. A następne lata to powolne przechodzenie od Kościoła zdominowanego przez elementy instytucjonalne, klerykalne, hierarchiczne do Kościoła, w którym bardziej widoczne stają się elementy charyzmatyczne, laickie i wspólnotowe; Kościoła, w którym stosunki budowane na systemie władzy zostają zastąpione przez te, które się opierają na zasadzie podstawowej równości wszystkich jego członków. Podczas pontyfikatu Jana Pawła II Kościół coraz bardziej jawi się nie tyle jako potęga doczesna, ale jako rzeczywistość duchowa zakorzeniona w Ewangelii, zdolna przemówić do współczesnego człowieka. Nie przypadkiem z tym Papieżem wiąże się niezwykły rozwój ruchów, które stopniowo zajmują miejsce dawnych organizacji i akcji. I nie przypadkiem ten właśnie nurt najbardziej porywa młode pokolenie.
Gdyby jednak miało się skończyć na reformie instytucji, soborowe zmiany ostatecznie weszłyby w rutynę, nowe instytucje i ustawy z czasem wymagałyby kolejnego ulepszenia, a sam Sobór okazałby się jedynie może dość radykalną, ale tylko reformą instytucjonalną. O tym, że tak nie jest i tak być nie może mówi właśnie „Novo millennio ineunte”. Ten ogromnie ważny dokument ukazuje perspektywy dalszej drogi. „Teraz winniśmy spojrzeć w przyszłość, »wypłynąć na głębię«, ufając słowu Chrystusa: Duc in altum!” Pokusie zagłębiania się w blaski i cienie minionych czterdziestu lat Papież przeciwstawia ewangeliczną postawę wychyloną ku przyszłości: „W służbie Królestwu nie ma czasu, aby oglądać się za siebie, a tym bardziej aby oddawać się bezczynności. Czeka nas wiele zadań, musimy zatem opracować skuteczny program duszpasterski na okres po Jubileuszu. Ważne jest jednak, aby wszystko, co z Bożą pomocą postanowimy, było głęboko zakorzenione w kontemplacji i w modlitwie. Żyjemy w epoce nieustannej aktywności, która często staje się gorączkowa i łatwo może się przerodzić w »działanie dla działania«. Musimy opierać się tej pokusie i starać się najpierw »być«, zanim zaczniemy »działać«”.
Nakreślona w pojubileuszowym dokumencie droga Kościoła wydaje się jasna. Przyszedł czas – zdaje się mówić Jan Paweł II – w którym ponad doskonalenie instytucji trzeba postawić świętość Kościoła, która realizuje się w ubóstwie (o „Kościele ubogich” i „Kościele ubogim” mówiono na ostatnim konsystorzu), w prawdzie (czyż takim aktem prawdy nie była pokuta w Roku Jubileuszowym?), w pokorze wobec innych (jak gromadzące przywódców wielkich religii Dni Modlitw w Asyżu) i w miłości zakorzenionej w Panu Jezusie Chrystusie.
Papieskie pytanie, na ile nauka Soboru została przyjęta, jest oczywiście skierowane także do nas, do Kościoła w Polsce. Czterdziestolecie to dobra okazja do tego, by biorąc dokumenty Soboru zrobić sobie poważny rachunek sumienia. Dobrym punktem wyjścia do tej pracy może być niezwykła korespondencja Stefana Swieżawskiego z Janem Pawłem II, zamieszczona przez nas na str. 8-9. Wymiana myśli – chciałoby się powiedzieć – mędrców, bo w tym przypadku przecież nie chodzi o urzędy, ale właśnie o Mądrość.


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 41 (2779), 13 października 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl