„Gospodarz”





Dlaczego odchodzą? Powodów jest wiele. Ale niewątpliwie jednym z nich to zawstydzenie, rozczarowanie, zniechęcenie. Mówią: to nie dla mnie. To za wysoka poprzeczka, nie stać mnie na to, czego Ewangelia się domaga, to nie na moje siły, możliwości, umiejętności. Wycofuję się. Niepostrzeżenie, delikatnie, żeby nie zwracać niczyjej uwagi, w stronę drzwi wyjściowych. Zamknąć cicho drzwi za sobą i wpaść w błoto.
A przecież Bóg nie jest okrutnym stróżem, który pilnuje swojej trzody z nahajem w ręku. Gdy komuś jest za trudno, gdy komuś coś się nie udaje, gdy ktoś się potknie i upadnie, On go nie odrzuca, nie przekreśla, ale dźwiga, pomaga, zachęca, przebacza. 

KS. M.M.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 40 (2778), 30 października 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl