Dziwne dziecko


„Zapiszcie to”

JACEK PODSIADŁO



Pamiętajcie o pannie Rosenblom!” Niczym „memento mori” powtarzają to rodzice nie garnącym się do lekcji dzieciom. „Było bowiem straszliwym wstydem wrócić do domu w dniu, kiedy panna Rosenblom odwiedziła szkołę, i nie przynieść najmniejszego nawet grosika czy torebki ze słodyczami”. Panna Rosenblom to miejscowa bogaczka. I filantropka: raz na pół roku rozdaje pilnym i grzecznym dzieciom prezenty. „Ażeby wiedzieć, które dzieci są rzeczywiście grzeczne i pilne, przeprowadzała przed rozdaniem prezentów długie wypytywania”.
Panna Rosenblom wierzy w potęgę liczenia i porządkowania. Pyta, ile centymetrów ma kilometr. Mierzy i waży dzieci, aby najwątlejszym ufundować codzienne posiłki. Ustawia je w szeregach według ilości rodzeństwa, aby wyłonić te z najbiedniejszych rodzin. Do tego dochodzi mania zapisywania. Jakby to, co nie zaprotokołowane, w ogóle nie miało miejsca. Jakby ulotność i znikomość były grzechem. Panna Rosenblom to Maszyna Licząca. To Wielki Segregator. Pramatka Głównych Księgowych. Patronka Spisu Powszechnego i muza Systemu Stypendialnego. Dzieci nie znoszą jej ohydnej zupki i wełnianych majtek, jakie rozdaje najbiedniejszym. Ale pragną słodyczy i złotych monet. Dlatego pozwalają się egzaminować i segregować. „Te, które nie umiały odpowiedzieć, musiały najpierw pójść do kąta i wstydzić się, a potem wrócić do domu bez jednego nawet cukierka”.
Ale zjawia się Pippi Langstrump. I już pierwszym niewinnym odezwaniem się godzi nie tylko w wypracowane z trudem reguły selekcji, ale w samo serce matki nauk, matematyki. „Przepraszam, ale nie było mnie od początku. W którym rzędzie trzeba stać, jak się nie ma czternaściorga rodzeństwa, z których trzynaścioro to nieznośni chłopcy?” Mimo tak niefortunnego otwarcia gry, dostaje swoją szansę, zostaje zważona i zapisana. Ale w tej grze Pippi gra o coś innego, niż sądzi panna Rosenblom. Nie wolno zapominać, że Pippi ma w willi Idylla kufer złota. Gra więc o to, żeby nie dostać zupy i „wykręcić się z majtek”. A przede wszystkim chodzi jej o rozmowę, podczas gdy panna Rosenblom proponuje przesłuchanie. Dlatego na pytanie o datę śmierci Karola XII Pippi odpowiada: „Ach, on też nie żyje?! Tylu ludzi ostatnio umiera!”. A na skomplikowaną zagadkę dotyczącą dzielenia tortu, zamiast odpowiedzieć, że Pal dostanie trzy czwarte, odpowiada, że Pal dostanie bólu brzucha. Kiedy okazuje się, że dialog z człowiekiem, panną Rosenblom ukrytą za instytucją o nazwie panna Rosenblom, jest niemożliwy, Pippi próbuje podsunąć jej krzywe, bo krzywe, ale zwierciadło. Przedrzeźnia ją. Podawszy jako prawidłową pisownię „horoba”, zdradziwszy się z niewiedzą na temat Karola XII, sposobu podziału tortu i powodów, dla których zęby trzonowe konia są prążkowane, za każdym razem słyszy formułkę „Proszę to zanotować”, z jaką zwraca się do swoich sekretarek filantropka. Dziewczynka wyolbrzymia więc i doprowadza do absurdu niedostatki „zapisywania” jako metody poznawczej: „Tak, tak. Zapiszcie tę piękną pisownię i przypilnujcie, żeby wprowadzono poprawkę do podręcznika ortografii”. „Zapiszcie to. Zapiszcie, że Pal dostanie bólu brzucha”. „I dopiszcie, że dobrze napić się trochę ciepłej nafty przed spaniem, to orzeźwia”. Określona jako „największy nieuk i najbardziej nieprzyjemne dziecko”, odesłana pomiędzy ofermy i zakały, jeszcze wraca przed oblicze panny Rosenblom z ostateczną manifestacją buntu: „Przepraszam, ale zapomniałam podać mój obwód w piersiach i wysokość nad poziomem morza. Zapiszcie to. Nie dlatego, żebym chciała dostać zupę – Boże broń! – ale księgi powinny być prowadzone jak należy”.
Oto jak „świat” funduje sobie na własną zgubę jeśli nie antyświat, to przynajmniej „półświatek”. Albo „subkulturę” na gruzach kultury. Zaczyna od tego, że nie rozmawia, a kończy tym, że odrzuca. To najprostszy przepis na rewolucję. Kiedy wśród odrzuconych znajdzie się ktoś, kto ma kufer pieniędzy i dość odwagi, żeby powiedzieć: „Urządzimy naszą całkiem własną zgadywankę”, rewolucja nie może się nie zacząć. Zaczyna się od oddolnej organizacji rewolucyjnych mas („Wszyscy, którzy wiedzą, że Karol XII nie żyje, w jednym rzędzie, a ci, którzy jeszcze nie słyszeli, że umarł – w drugim”). Żeby tchnąć w te masy ducha, trzeba dać im poczucie mocy, choćby złudne, i zaprowadzić ład, choćby pozorny („Muszą być przynajmniej dwa rzędy, inaczej wszystko będzie do niczego”). Wreszcie sprawa chyba najważniejsza: ustalenie nowej hierarchii wartości i pokazanie, że to odrzuceni są nosicielami tych wartości, a w ogóle to nie są odrzuceni, tylko wybrani. Pippi przeprowadza to w sposób następujący:
„Zwróciła się do jednego chudego chłopczyka w niebieskiej koszuli.
– Słuchaj no – powiedziała. – Wymień kogoś, kto nie żyje.
Chłopiec wydawał się nieco zdziwiony, ale odpowiedział:
– Stara pani Pettersson spod pięćdziesiątego siódmego.
Potem przepytywała wszystkie dzieci po kolei, czy mogą wymienić kogoś, kto nie żyje, a one odpowiadały:
– Stara pani Pettersson spod pięćdziesiątego siódmego i Karol XII!
– To przepytywanie udaje się ponad wszelkie oczekiwania – rzekła Pippi. – Nigdzie chyba nie ma tak zdolnych dzieci, jak wy”.
I już może rozdawać im w nagrodę cukierki i złote monety. Jeszcze jedna z nauczek, jakie możemy tu dostać od Pippi, to ta, że czynienie dobra ma tę przewagę nad dobroczynnością, iż nie może odbywać się przy okazji. Filantropia nie może być tylko dodatkiem do wielkiego liczenia, tak jak dar nie może być odsetkiem. Dlaczego? Bo to obraźliwe dla obdarowywanych. Menu tzw. charytatywnych bali to obraza dla głodnych, którym bale te mają służyć. Powszechna dziś zasada „kupując to i to pomagasz dzieciom które”, to obraza dla tych dzieci. Gorsza nawet niż jałmużna, bo przy okazji jałmużny dający i otrzymujący mają przynajmniej możliwość spojrzenia sobie w oczy. Także podziękowania. Pieniądze można przekazać przekazem, przelewem, esemesem i nie wiem czym jeszcze, dobro można czynić jedynie osobiście. W obecności samego siebie, że się tak wyrażę. Inaczej możemy stworzyć sobie wrogów z tych, którym pomagamy.
„I w rezultacie powstała wielka radość wśród dzieci, które miały się wstydzić”.


Jacek Podsiadło
skr. poczt. 32, 45-076 Opole 1 

podsiadlo@atol.com.pl


 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 39 (2777), 29 września 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl