Europy nie trzeba się bać

Artur Sporniak i Jan Strzałka



Procesu integracji Polski z Europą nie należy się obawiać – przekonywali uczestnicy konferencji „Modernizacja i wiara. Rola Kościoła katolickiego w procesie integracji europejskiej”, która odbyła się w dniach 13–14 bm. w krakowskich Przegorzałach. Polska odniesie nie tylko wymierne korzyści gospodarcze. Ma szansę także umocnić – a nie osłabić, jak niektórzy przestrzegają – swą tożsamość oraz wnieść do Europy specyficzne wartości. Spotkanie – zorganizowane przez Papieską Akademię Teologiczną, Komisję Episkopatów Wspólnoty Europejskiej (COMECE), Fundację im. Roberta Schumana i Fundację Konrada Adenauera oraz Urząd Integracji Europejskiej – zgromadziło ponad dwudziestu politologów, polityków i teologów. W audytorium zasiedli księża i siostry zakonne – do nich konferencja była przede wszystkim adresowana, ale także b. premierzy: Tadeusz Mazowiecki i Jerzy Buzek. Hierarchię kościelną reprezentowali: współorganizator konferencji bp Tadeusz Pieronek, moderator dyskusji abp Henryk Muszyński, abp Damian Zimoń oraz bp Jan Tyrawa. Kard. Franciszek Macharski spotkał się z uczestnikami podczas kolacji wydanej przez władze Krakowa. W Przegorzałach obecny był również nuncjusz apostolski abp Józef Kowalczyk, zaś wykład nt. zaangażowania Stolicy Apostolskiej w proces integracji Europy wygłosił sekretarz ds. relacji z państwami Stolicy Apostolskiej abp Jean-Louis Tauran. Specjalny wysłannik Papieża przekazał także pozdrowienia i błogosławieństwo Jana Pawła II dla uczestników konferencji. 
W niektórych środowiskach lęk przed integracją może rodzić większe obawy. Mimo to np. polskie rolnictwo nie stoi na straconych pozycjach – przekonywał unijny komisarz ds. rolnictwa Franz Fischler. Jego zdaniem mocną stroną polskiej wsi, choć doświadcza ona licznych skutków kryzysu, jest jej ekologiczność. Zapowiedział także reformy polityki rolnej Unii – zamiast zwiększać bezpośrednie dopłaty do rolnictwa, Unia chce aż jedną trzecią budżetu przeznaczyć na restrukturyzację zaniedbanych regionów. Jeśli proces integracji powiedzie się, na pewno skorzystają z tego mieszkańcy polskiej wsi – przekonywała min. do spraw europejskich w rządzie RP Danuta Hübner.
Polska obawia się o swoją tożsamość w zjednoczonej Europie. Stephen Biller, wiceprezes Fundacji Schumana w Luksemburgu oraz doradca Europejskiej Partii Obywatelskiej ds. relacji z organizacjami religijnymi, zapewnił, że nasze obawy są bezpodstawne: tożsamość narodowa nie będzie zagrożona. Polska będzie szczególnym beneficjantem Unii – już dziś korzystamy z wielu programów unijnych (np. program rozwoju edukacji), które służą utrwalaniu tożsamości narodów. Podawano za przykład Irlandię, która za unijne pieniądze m.in. odtworzyła język celtycki. Nie mają się też czego lękać katolicy polscy, bo – jak przypomniał ks. prof. Remigiusz Sobański, prawnik i teolog z Uniwersytetu Śląskiego – Unia oczekuje od naszego Kościoła zajmowania stanowiska etycznego i włączenia się w dyskusję o Europie. Potwierdzili to goście z Brukseli i Strasburga. Bać się Unii mogą raczej ci, którzy nie ufają sile swych wartości. Ks. Sobański podkreślił: „Integracja europejska to nie rezygnacja z własnego dorobku kulturowego, tradycji, doświadczenia, lecz wkład własnego dorobku we wspólną budowlę”. Szacunek wobec tożsamości poszczególnych państw członkowskich to istotna cecha Unii, jeśli zaś ktoś żywi lęki – mówił Sobański – z pewnością nie ufa swym standardom kulturowym, etycznym, społecznym. W podobnym duchu wypowiadali się także Jan Kułakowski, Piotr Nowina-Konopka oraz Władysław Bartoszewski.
Zjednoczona Europa – przypominało wielu prelegentów – to nie tylko projekt polityczny i gospodarczy, Unia od pewnego czasu postrzegana jest także jako konstrukcja duchowa wspierająca się na wartościach chrześcijańskich. I to – dodajmy – mimo sporów związanych z Invocatio Dei (notabene szansę wykorzystania w tej dyskusji wersji preambuły polskiej Konstytucji dostrzegł ks. Noel Treaner, sekretarz generalny COMECE). Unia nie jest projektem skończonym, kiedyś rację jej istnienia wyznaczała polityka i gospodarka, dziś nie tylko elity dyskutują o jej duchowym i kulturowym obliczu. Zachód liczy na nowego ducha, którego wniosą państwa kandydujące do Unii. Hanna Gronkiewicz-Waltz, dziś wiceprezes Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju, na konferencji mówiła o „profanum” polityki unijnej, czyli pieniądzach, ale wyznała, że kiedy jej zachodni partnerzy licząc koszty poszerzenia Unii zastanawiają się, czy to proces dla nich opłacalny – pani prezes przypomina im zawsze o niematerialnych korzyściach, jakie Zachód może otrzymać od nowych członków.
Przed dziesięciu laty Jacques Delors, ówczesny przewodniczący Komisji Europejskiej, stwierdził: „Europa musi mieć duszę”. Horst Langes przywołując słowa Delorsa, zastanawiał się, czy dyrektywy Unii nie przeczą duchowości i wewnętrznym przekonaniom Polaków, którzy dzięki religijności przezwyciężyli komunizm. Czy rację mają ci, którzy narzekają, że najpierw musieli płaszczyć się przed Moskwą, a dziś przed Brukselą? Obawy te związane są głównie z gospodarką, ale zdaniem Langesa, prezesa Fundacji Schumana w Luksemburgu i honorowego członka Parlamentu Europejskiego, można je umieścić także na płaszczyźnie duchowej. 
Rzekomo zsekularyzowany Zachód – dowodził Langes – „nie wydaje się być skłonny do generalnego demontażu religii czy jej politycznej neutralizacji”, dziedzictwo chrześcijańskie ma szansę stać się filarem nowej Europy. Jeśli więc Polacy chcą wnieść do Unii istotną treść duchową „to śmiało! – zachęcał Langes. – W obecnej Unii nie braknie wam sprzymierzeńców”. Sprzymierzeńcami są np. zachodni przeciwnicy klonowania, eutanazji, obrońcy rodziny, którzy liczą na polskie wsparcie. Jak to wsparcie jest potrzebne, dowiódł rektor KUL ks. prof. Andrzej Szostek stawiając prowokacyjne pytanie: „Eutanazja – krok ku nowoczesnej Europie?”. 
Nie często szef watykańskiej dyplomacji abp Tauran odwiedza Polskę. Jego obecność na krakowskiej konferencji i wyraźna zachęta do pokonywania lęków przed Unią były więc wymowne. Czy jednak ten kolejny znak poparcia Stolicy Apostolskiej dla polskich aspiracji integracyjnych uciszy głośne gwizdy katolickich eurosceptyków?
Takie gwizdy rozległy się w przeddzień konferencji w polskim Sejmie podczas przemówienia komisarza Franza Fischlera. Do tego incydentu nawiązał przedstawiający gościa z Brukseli Marek Orzechowski. Zażartował on, że Fischler jako prezes Tyrolskiego Związku Orkiestr Dętych „umie docenić spontaniczne muzykowania”. „Moje ulubione orkiestry grają jednak mniej monotonnie” – odpowiedział Fischler i zauważył, że choć taka kontestacja należy do przejawów życia demokratycznego, nie jest dobrze, jeżeli zastępuje merytoryczną dyskusję.
Lekarstwem na irracjonalny strach jest wiedza. Bp Pieronek zapowiedział rychłe opublikowanie materiałów z konferencji. Publikacja ta zostanie rozesłana do wszystkich proboszczów. Powodzenie akcji informacyjnej zależeć będzie jednak m.in. od zaangażowania polskiej hierarchii, a z tym nie jest chyba najlepiej. Na konferencję zaproszeni zostali wszyscy polscy proboszczowie i biskupi – chęć uczestniczenia zgłosiło 50 proboszczów, przybyło dwóch biskupów.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 38 (2776), 22 września 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl