Nr 38 (2776), 22 września 2002

 

 







„Morskie Oko nasze!” 

– jak hrabia i górale perłę Tatr ocalili

DARIUSZ JAWORSKI



Czy polska granica ze Słowacją mogłaby przebiegać dzisiaj przez środek Morskiego Oka? Mogłaby, gdyby równo sto lat temu Galicja – czyli Polacy – przegrała proces z Węgrami, albo dokładniej: z podburzającym Madziarów pewnym pruskim księciem.   WIĘCEJ








Kultura w szponach polityki 

– dalszy ciąg debaty „TP”

Polityka jest piękna

Stefan Chwin



Nie mam nic przeciwko temu, że ktoś w dyskusjach literackich – podobnie jak w swoich powieściach czy wierszach – objawia swoje sympatie czy antypatie polityczne, bo takie spojrzenie dyskusję tylko ożywia, a ja lubię patrzeć na ludzi, w których kipi życie – choćby nawet to było życie rozjątrzone i niesprawiedliwe.   WIĘCEJ














Hieronimus Bosch: „Leczenie głupoty”







Głupota nie zna standardów

– z prof. Janem Woleńskim, filozofem i logikiem z Uniwersytetu Jagiellońskiego, rozmawiają Krzysztof Burnetko i Michał Nawrocki


W Polsce politycy ciągle wmawiają nam, że dobre chęci mogą ich usprawiedliwić. To dlatego gra polityczna jest tu pełna niekonsekwencji i dlatego niektórzy wciąż biorą w niej udział, choć popełnili tyle błędów i głupstw.   WIĘCEJ












Bp Jerzy Mazur






Władze Rosji wydaliły kolejnych księży katolickich


Nie możemy się obrazić

Z o. Aleksandrem Hauke-Ligowskim OP rozmawia Jan Strzałka


Kolejne wydalenia księży z terytorium Rosji nie są przypadkowym działaniem wymierzonym w Kościół katolicki. To raczej początek metodycznej z nim walki.   WIĘCEJ
 


KS. ADAM BONIECKI – Lęk i trwanie










WIARA


Jeszcze o „księżach-patriotach”

„Aby się to nie powtórzyło”

Halina Bortnowska

Lektura artykułu Tomasza Potkaja „W sumieniu moim byłem spokojny” („TP” nr 36) dała mi ciekawe doświadczenie – oto wydarzenia sprzed lat, będące cząstką mojego życia, tak są inaczej widziane przez historyka; nota bene – historyka w poszukiwaniu świadków, którzy by mogli uzupełnić wymowę dokumentów.   WIĘCEJ






Relikwie na pokucie
Ks. Jan Kracik


Kult relikwii absorbował długo nie tylko masy, ale i Ojców Kościoła. Dziś Katechizm Kościoła Katolickiego omawiając cześć świętych nawet nie wspomina o relikwiach. (...) Wymowny ten kontrast symbolizować może zmierzch wielu minionych już znaczeń i funkcji relikwii. Owszem, nadal można je znaleźć w kościołach, ale pątników przyciągają dziś o wiele bardziej wizerunki niż groby. Coraz większego znaczenia nabiera przesłanie życia świętego. Jego przykład, słowa, pamięć czynów stają się ważniejsze niż dostęp do całości czy fragmentów jego kośćca.   WIĘCEJ






Europy nie trzeba się bać
Artur Sporniak i Jan Strzałka

Procesu integracji Polski z Europą nie należy się obawiać – przekonywali uczestnicy konferencji „Modernizacja i wiara. Rola Kościoła katolickiego w procesie integracji europejskiej”, która odbyła się w dniach 13–14 bm. w krakowskich Przegorzałach. Polska odniesie nie tylko wymierne korzyści gospodarcze. Ma szansę także umocnić – a nie osłabić, jak niektórzy przestrzegają – swą tożsamość oraz wnieść do Europy specyficzne wartości. (...) Lekarstwem na irracjonalny strach jest wiedza. Bp Pieronek zapowiedział rychłe opublikowanie materiałów z konferencji. Publikacja ta zostanie rozesłana do wszystkich proboszczów. Powodzenie akcji informacyjnej zależeć będzie jednak m.in. od zaangażowania polskiej hierarchii, a z tym nie jest chyba najlepiej. Na konferencję zaproszeni zostali wszyscy polscy proboszczowie i biskupi – chęć uczestniczenia zgłosiło 50 proboszczów, przybyło dwóch biskupów.   WIĘCEJ










KRAJ I ŚWIAT


 

Przed wyborami samorządowymi 

Butelkowa demokracja
Andrzej Kaczmarczyk

To bodaj matka filmowego Pawlaka („Sami swoi”), mówiąc: „sąd sądem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie”, wkładała synowi do koszyka granaty, kiedy to jechał na proces z Kargulami. Nasi parlamentarzyści (nie tylko ci od Pawlaka Waldemara, b. premiera), są dziś bardziej zapobiegliwi. Sami stanowią prawo, któremu podlegają i jak uchwalą coś dla siebie niekorzystnego, zawsze mogą to zmienić. Przykładem ordynacje wyborcze. (...) A ja, szary wyborca, przyglądam się temu wszystkiemu z uczuciem „nabicia w butelkę”. Wiem już, ilu w moim mieście jest kandydatów na stanowisko prezydenta. Każdy z nich, nie żaden tam wolny strzelec ani inny szeryf, ale z przyzwoitą partyjną rekomendacją. Z komitetem, zgodnie z ordynacją, zarejestrowanym w połowie okręgów. I wiem, że to dobrze. Dopiero by było, gdyby taki swobodny jeździec, bez politycznego zaplecza w radzie miasta próbował przeforsować swój budżet na przyszły rok. A ta pierwsza próba spełnienia wyborczych obietnic już niedługo, zaraz po wyborach. Ba, projekt obecnego zarządu będzie już nawet gotowy i trzeba szybko nanosić poprawki.   WIĘCEJ


Samorząd wojewódzki określa strategię i prowadzi politykę rozwoju województwa oraz wykonuje zadania w zakresie: edukacji publicznej (szkoły wyższe), promocji i ochrony zdrowia, kultury, pomocy społecznej, polityki prorodzinnej, modernizacji terenów wiejskich, zagospodarowania przestrzennego, ochrony środowiska, gospodarki wodnej (ochrona przeciwpowodziowa), transportu zbiorowego, kultury fizycznej i turystyki, ochrony praw konsumentów, obronności, bezpieczeństwa publicznego, zwalczania bezrobocia.
Powiat realizuje zadania w zakresie: edukacji publicznej (szkoły średnie), promocji zdrowia, pomocy społecznej i wspierania niepełnosprawnych, polityki prorodzinnej, transportu zbiorowego, budowy i utrzymania dróg powiatowych, kultury, kultury fizycznej i turystyki, geodezji, kartografii, katastru, gospodarki nieruchomościami, administracji architektoniczno-budowlanej, gospodarki wodnej, ochrony środowiska i przyrody, rolnictwa, leśnictwa, rybactwa śródlądowego, porządku publicznego, ochrony przeciwpowodziowej i przeciwpożarowej, zwalczania bezrobocia, ochrony praw konsumenta.
Gmina realizuje zadania w zakresie: ładu przestrzennego, gospodarki terenami i ochrony środowiska, budowy i zarządzania gminnymi drogami, ulicami, mostami, placami oraz organizacji ruchu drogowego, budowy i zarządzania wodociągami, zaopatrzenia w wodę; zarządzania kanalizacją, usuwania i oczyszczania ścieków komunalnych, utrzymania czystości i porządku oraz urządzeń sanitarnych, wysypisk i unieszkodliwiania odpadów komunalnych, zaopatrzenia w energię elektryczną i cieplną oraz gaz, utrzymania lokalnego transportu zbiorowego, ochrony zdrowia, pomocy społecznej, gminnego budownictwa mieszkaniowego; oświaty (szkoły podstawowe, przedszkola); kultury, w tym utrzymania bibliotek gminnych, rozwoju kultury fizycznej, w tym terenów rekreacyjnych i urządzeń sportowych, targowisk i hal targowych, troski o zieleń gminną, zarządzania cmentarzami gminnymi, porządku publicznego i ochrony przeciwpożarowej, utrzymania gminnych obiektów i urządzeń użyteczności publicznej oraz obiektów administracyjnych, zapewnienia kobietom w ciąży opieki socjalnej, medycznej i prawnej.
(Za: Vademecum Rzeczpospolitej, 11 września 2002)



Zmiany w prawie samorządowym odnośnie wójtów, burmistrzów i prezydentów miast polegają głównie na przeniesieniu na nich dotychczasowych kompetencji zarządów jednostek samorządowych. W związku z tym „ilekroć w dotychczasowych przepisach jest mowa o zadaniach i kompetencjach przewodniczącego zarządu gminy (i samego zarządu – przyp. red.), należy przez to rozumieć wójta (burmistrza, prezydenta miasta)”.

Wójt, burmistrz, prezydent jest zatem organem wykonawczym, urzęduje w trybie ciągłym, kieruje bieżącymi sprawami gminy i reprezentuje ją na zewnątrz. Może on powołać w drodze zarządzenia zastępców w liczbie od jednego (w gminie do 20 tys. mieszkańców) do czterech (w gminie powyżej 200 tys. mieszkańców). Jednak za wszystkie decyzje odpowiada bezpośrednio.

Praca wójta, burmistrza, prezydenta kontrolowana jest przez radę gminy, która w tym celu powołuje komisję rewizyjną. Wójt, burmistrz, prezydent przedstawiają radzie do akceptacji budżet gminy i ważne decyzje np. finansowe lub dotyczące zagospodarowania przestrzennego.

Wójta, burmistrza, prezydenta można odwołać poprzez referendum będące skutkiem nieuchwalenia dla niego absolutorium, wniosku rady gminy bądź wniosku mieszkańców gminy.






Dywizje to już za mało
Stanisław Koziej

W Sojuszu Północnoatlantyckim nastały gorące dni: kończą się przygotowania do jesiennego szczytu w Pradze. NATO musi podjąć decyzje dotyczące swej dalszej transformacji, stosownie do nowych potrzeb. Ważną rolę w przygotowaniu praskiego szczytu powinno odegrać wrześniowe spotkanie ministrów obrony państw NATO w Warszawie. (...) Transformacja NATO ma też, oprócz aspektów operacyjnych, aspekt organizacyjny. Jednym z wniosków, wyciągniętych z ataku terrorystycznego na USA i trwającej kampanii antyterrorystycznej, jest konieczność zintegrowanego podejścia do spraw bezpieczeństwa. Nie ulega wątpliwości, że oddzielne wykorzystywanie środków wojskowych, dyplomatycznych, finansowych, porządkowych, prawnych itp. nie odpowiada już nowym potrzebom. Dziś konieczne jest działanie zintegrowane, cywilno-wojskowe. Stawia to nowe wymagania wobec międzynarodowych i narodowych struktur bezpieczeństwa, także wobec NATO.   WIĘCEJ

Autor, generał brygady i profesor, jest niezależnym ekspertem, wykładowcą w Akademii Obrony Narodowej i w Prywatnej Wyższej Szkole Businessu i Administracji w Warszawie. W latach 1993–2001 kierował Departamentem Systemu Obronnego w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego i MON. Jest głównym autorem obecnej strategii obronności Polski.






Spór wokół Kaliningradu to sposób na poznanie własnej wartości

Test dla Brukseli, test dla Kremla
Bartosz Cichocki

Nie ma jak dobra lektura. Tym, którzy nie mogą zrozumieć postępowania rosyjskich władz w sprawie wiz do i z Kaliningradu, warto polecić opowiadania wciąż mało u nas znanego pisarza Siergieja Dowłatowa, autora niezliczonych aforyzmów. Także takiego: „Jedynym sposobem poznania własnej wartości jest konfrontacja”. (...) A początki były spokojne: do czerwca 2000 r. polsko-rosyjskie rozmowy konsularne, poświęcone przygotowaniu nowej umowy o przekraczaniu granic, na mocy której wprowadzony miał zostać obustronny obowiązek wizowy, toczyły się bez przeszkód ze strony rosyjskiej. Wtedy nagle zostały zablokowane – i rząd rosyjski zaczął domagać się specjalnego statusu wizowego dla obwodu kaliningradzkiego oraz jego mieszkańców. A problem tej eksklawy, otoczonej na lądzie przez państwa mające wkrótce wejść do Unii Europejskiej, zaczął psuć poprawiającą się od dłuższego czasu atmosferę w relacjach Rosji z krajami Europy Środkowej i Zachodniej. Długo jednak łudzono się, że działania rządu rosyjskiego nie były uzgodnione z Putinem, a pragmatyczny prezydent Rosji zmusi premiera Michaiła Kasjanowa do zmiany stanowiska, zanim doprowadzi ono do konfliktu z Brukselą, Wilnem i Warszawą.   WIĘCEJ

Autor jest analitykiem Ośrodka Studiów Wschodnich w Warszawie.






Dwie powodzie po czesku 
Václav Žák z Pragi

W ciągu pięciu lat Republika Czeska dwukrotnie przeżyła doświadczenie powodzi stulecia. W lipcu 1997 r. w dorzeczach Odry oraz Morawy spadły wyjątkowo obfite deszcze, a prawie całe Morawy dramatycznie walczyły z wielką wodą. W tym roku sytuacja powtórzyła się na zachodzie kraju. Jednak obie katastrofy różni reakcja organów państwa, jak i zachowanie mediów. Tylko ludzka solidarność, mimo narzekań na klęskę obyczajów, pozostała taka sama. (...) Mimo błędów jest jasne, że bez doświadczenia 1997 roku skutki tegorocznych powodzi byłyby nieporównywalnie straszniejsze. W odróżnieniu od Moraw, gdzie umierali ludzie, których powódź zaskoczyła bez jakiegokolwiek przygotowania, w tym roku większość z 15 ofiar stanowią osoby, które zbyt ryzykowały, ignorując wezwania do ewakuacji lub zakazy wstępu na zagrożone tereny. 
Tegoroczna powódź pokazała, jak dalece odeszliśmy od poglądu, że managment kryzysowy to właściwie scenariusz wojny. Dla społeczeństwa demokratycznego jest to bowiem też instrument ochrony obywateli przed klęskami żywiołowymi. 


Przełożył Václav Burian


WIĘCEJ


Autor (1945) jest informatykiem, komentatorem politycznym oraz redaktorem naczelnym liberalnego pisma „Listy”. Jeden z pierwszych sygnatariuszy Karty 77.









KULTURA



Dzieło w toku
Z Joanną Olczak-Ronikier, autorką „W ogrodzie pamięci”, rozmawia Tomasz Fiałkowski

JOANNA OLCZAK-RONIKIER – pisarka, scenarzystka, współzałożycielka kabaretu Piwnica pod Baranami. Wydała m. in. antologię „Na Rynku w Krakowie, czyli o sprawach ważnych i mniej ważnych, które się tu wydarzyły w latach 1257–1939” (1978), monografię „Piwnica pod Baranami, czyli koncert ambitnych samouków” (1995, 1997), biografię Piotra Skrzyneckiego (1998), jest autorką scenariusza do spektaklu teatralnego i serialu telewizyjnego Andrzeja Wajdy „Z biegiem lat, z biegiem dni”. Jej najnowsza książka „W ogrodzie pamięci”, której fragmenty publikowaliśmy w „Tygodniku” – historia kilku pokoleń potomków Gustawa Horwitza, syna wielkiego rabina Wiednia, i Julii Kleinmann, córki warszawskiego kupca (jednym z dziewięciorga ich dzieci była babka autorki Janina z Horwitzów Mortkowiczowa) – znalazła się w finałowej siódemce tegorocznej edycji nagrody Nike.

TOMASZ FIAŁKOWSKI: – Ostatnia scena „W ogrodzie pamięci”, niezwykłych dziejów Twojej rodziny od schyłku XIX wieku do zakończenia II wojny, przenosi nas we współczesność. Wiosną roku 2001 w Toskanii spotykają się wnuki, prawnuki i praprawnuki Julii Kleinmann i Gustawa Horwitza, z Polski, Rosji i Stanów Zjednoczonych. Gdybyś nie zaczęła spisywać rodzinnej historii, do tego spotkania nigdy by nie doszło. Odsłanianie przeszłości odmienia teraźniejszość. Czy po wydaniu książki coś się jeszcze zmieniło?
JOANNA OLCZAK-RONIKIER: Przede wszystkim moja rodzina pączkuje w sposób niewiarygodny: w tej chwili doliczyliśmy się już blisko sześćdziesięciu osób, ale wciąż pojawiają się nowe, co powoli robi się trudne do ogarnięcia. Chwilami zaczynam się obawiać, co jeszcze spłynie do mnie z zaświatów...
Kilka miesięcy temu objawił się na przykład pan Hans Guggenheim. Przyjechał do Krakowa z wystawą grafik Goyi, był z wizytą u przyjaciół, zobaczył na stole moją książkę. Zaczął ją wertować, choć nie zna polskiego, zajrzał do indeksu i znalazł tam nazwiska Kleinmannów, a potem Citroënów i Horwitzów. Zdumiony zapytał, o czym jest ta książka. Kiedy usłyszał, że gospodarze znają autorkę i że to jest książka o jej rodzinie, wykrzyknął: Ale to jest także moja rodzina!   WIĘCEJ






Jacek Sempoliński w „Zachęcie”

Moc przeznaczenia
Bogusław Deptuła


„Twoje imię dla ciebie tak samo”.
Walt Whitman







Jacek Sempoliński, „Autoportret” 2001





Wystawy podobno robi się dla kogoś. Mam nieodparte wrażenie, potwierdzone tytułem („A me stesso” po włosku znaczy „sobie samemu”), że najnowszą wystawę Jacek Sempoliński zrobił dla siebie. Decydując się na to, postąpił podwójnie słusznie: pokazał tylko to, co chciał, w proporcjach, które uznał za właściwe. Dzięki temu oglądamy wystawę niezwykłą. (...) To nie jest wielka wystawa, to jest wystawa kameralna. Nie idzie tu o liczbę dzieł, bo ta jest znaczna, idzie raczej o charakter prezentacji, o proporcje, o światło, o intymność. Jacek Sempoliński od początku nie zgadzał się na tak zwaną „retrospektywę”. Ten specjalny typ muzealnej czy galeryjnej prezentacji, który niemal natychmiast ustatycznia czy wręcz petryfikuje twórczość, był dla niego nie do pomyślenia. Co więcej, najbardziej zależało mu na pracach z ostatnich trzech lat, które uważa za najważniejsze. Trzeba mieć w sobie wielką siłę, determinację i pewność, by powiedzieć coś podobnego.   WIĘCEJ


„A me stesso”. Wystawa malarstwa Jacka Sempolińskiego. Warszawa – Zachęta 10 września – 20 października 2002. Kurator: Gabriela Świtek, projekt ekspozycji: Violetta Damięcka i Żaneta Govenlock.





37. Międzynarodowy Festiwal „Wratislavia Cantans” (6 – 16 września 2002)

Pomiędzy miłością a śmiercią
Tomasz Cyz

Na okładce festiwalowego programu umieszczona została znana grafika Aubrey’a Beardsley’a: tańcząca Salome, trzyma w ręku głowę Jana Chrzciciela. Motywem przewodnim festiwalu „Wratislavia Cantans” (na otwarcie którego słuchacze usłyszeli „Taniec Salome” Ryszarda Straussa) byli bowiem Eros i Thanatos – dwa niemal nierozłączne bóstwa. (...) Niewątpliwą siłą wrocławskiego festiwalu jest jasno wytyczony program, zbudowany wokół przewodniego hasła. Stąd wśród wielkich dzieł oratoryjnych czy scenicznych, uzupełnianych kameralnymi recitalami i koncertami instrumentalnymi, wreszcie tematycznym cyklem muzyki różnych wieków („Rok liturgiczny w chorale gregoriańskim”, „Muzyka millenium”, „Romanse sefardyjskie”, muzyka cerkiewna, gospel) pobrzmiewała – forte, piano, czasem pianissimo – stała nuta. Niektóre koncerty szły jednak wyraźnie obok, płynęły własnym nurtem.   WIĘCEJ






Film

Jedenaście mgnień września
Wojciech Kuczok

Wszyscy, którzy w ubiegłą środę chcieli zaakcentować swoją „jedność w żałobie i gniewie z narodem amerykańskim”, winni sobie jedenaście nowel filmowych sygnowanych cyframi „11’09’’01” odpuścić. (...) Mogli do płonącego w oknie znicza dołączyć flagę Stanów Zjednoczonych i wzruszyć się przy dokumentalnej historii o bohaterskich strażakach wyświetlanej przez telewizje całego świata. Poddać się miękkiej dyktaturze mediów, które w przypadku zamachu na WTC na niespotykaną dotąd skalę wykluczyły możliwość dyskursu. Refleksyjność zastąpiono jednomyślnością; zamknięto usta polemistom, a tych, którzy w swoich wypowiedziach odważyli się na ton obiektywizmu (np. Susan Sontag w USA, Zygmunt Bauman w Polsce), zmuszono do tłumaczenia się.   WIĘCEJ

„11’09’’01”; reż. Samira Makhmalbaf (Iran), Claude Lelouch (Francja), Youssef Chachine (Egipt), Danis Tanović (Bośnia i Hercegowina), Idrissa Ouedraogo (Burkina Faso), Ken Loach (Wielka Brytania), Alejandro Gonzalez Inarritu (Meksyk), Amos Gitai (Izrael), Mira Nair (Indie), Sean Penn (USA), Shohei Imamura (Japonia). Prod. Alain Brigand 2002.






Dwie widownie
Tadeusz Lubelski

„Niebo” ma dwie różne widownie. Druga jest daleko liczniejsza, jak ta choćby, która ogląda film co wieczór w multipleksie: nastawiona na spektakl, otwarta na przeżycie. (...) Oczekuje się śladu dawnego autorskiego touch, dotknięcia prawdy, niepowtarzalnego przeżycia. (...) I otóż (czuję się częścią tej pierwszej widowni, ale piszę oczywiście we własnym imieniu): w „Niebie” tego nie ma. Pewnie nie mogło być. Filippo, pokazany w sytuacji domowej, majsterkuje, zupełnie jak ojciec Weroniki. A jednak pozostaje niczym więcej, jak uwiarygodnioną ikoną młodzieńca idealnego; nie czuję jego zwyczajnej ludzkiej prywatności, do której autor mnie dopuszcza. Cate Blanchett jest pewnie nie gorszą aktorką niż Grażyna Szapołowska, Irene Jacob, a może nawet Juliette Binoche. Toteż widzę, jak świetnie gra; nie czuję jednak, że zakochuje się w Filippie, jak czułem w sobie – wszystkimi nerwami widza – emocje żony Antka, Julie z „Niebieskiego” czy rozmawiającej z sędzią Valentine.   WIĘCEJ

„NIEBO” („Heaven”). Reż. Tom Tykwer. Scen. Krzysztof Kieślowski, Krzysztof Piesiewicz. Zdj. Frank Griebe. Muz. Arvo Pärt, Tom Tykwer i in. Wyk.: Cate Blanchett (Philippa), Giovanni Ribisi (Filippo), Remo Girone (ojciec), Stefania Rocca (Regina), Alessandro Sperdutti (Ariel). Włochy – Niemcy – USA 2002. Dystr. SPInka. Czas 98 min. 









FELIETONY




JÓZEFA HENNELOWA – Słowa chciane i niechciane


EWA SZUMAŃSKA – Zjazdy, Nie widzę powodu, Nic

ANDRZEJ DOBOSZ – Dwaj panowie w garniturach


MICHAŁ KOMAR – O deptaniu gardła  


JACEK PODSIADŁO – „Kiedy się ucieka, trzeba dużo kanapek”


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 38 (2776), 22 września 2002

Szczegółowe omówienie


Obraz tygodnia



Kronika religijna

 

Medytacja Biblijna

 

Ks. Mieczysław Maliński

 

Liturgiczne czytania tygodnia


Kobiety w Biblii


Komentarze

 

Przegląd prasy krajowej

 

Przegląd prasy zagranicznej

 

 

Notatki

 

Wśród książek


Mieszaniny

 



Listy 


Listy - apel o pomoc

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl