Lęk i trwanie

Usuwanie kolejnych katolickich księży z Rosji oburza jako naruszenie praw 
człowieka, bardziej jednak niż oburza – zadziwia. Katolicy w Rosji to nieznaczna mniejszość, liczba katolickich księży jest znikoma, możliwości ich działania w porównaniu z księżmi prawosławnymi – bardzo wąskie. Skąd więc ten lęk? Bo tylko lękiem można wytłumaczyć upartą niechęć do obecności katolickich wspólnot i księży, niechęć, która sięga nawet po ramię świeckiej władzy. Usunięcia (czy nie wpuszczenia, co na jedno wychodzi) biskupa Jerzego Mazura i kilku księży nie uzasadniono rzeczowymi argumentami. 
Kościół katolicki na terenie b. Związku Radzieckiego doznał straszliwych prześladowań i mimo to nie umarł, więc z pewnością i obecne szykany go nie zniszczą. Nie w tym jednak leży dramat obecnej sytuacji. Dramatyczny jest widok marnowanej szansy. Przecież wychodzący z epoki prześladowań rosyjscy chrześcijanie mogli razem przystąpić do wielkiej, duchowej i chrześcijańskiej odbudowy. Nie przystąpili, bo się siebie nawzajem lękali. 
Doświadczenie ekumeniczne krajów, z których łacinnicy przyjeżdżają do Rosji, dojrzewało stopniowo od Soboru. W Związku Radzieckim jeszcze do niedawna ekumenizm przebiegał według instrukcji Kremla, a dziś stawia pierwsze samodzielne kroki. Dzieli nas więc w tej dziedzinie kilkadziesiąt lat całkowicie różnych doświadczeń, a świadomość się zmienia bardzo wolno. Co pozostaje? Trwanie, takie trwanie, które rozbroi ich strach. 


Ks. Adam Boniecki

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 38 (2776), 22 września 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl