15 września Kościół obchodzi Dzień Środków Masowego Przekazu


Kościół w sieci

Z ks. Dariuszem Kowalczykiem, jezuitą, rozmawia Jarosław Makowski



JAROSŁAW MAKOWSKI: – Kościół zazwyczaj ostrożnie podchodzi do wszelkich nowinek cywilizacyjnych. Jednak internet został bardzo szybko wykorzystany dla celów duszpasterskich. Dlaczego?
Ks. DARIUSZ KOWALCZYK SJ: – Bo doskonale pamiętamy własne błędy. Kościół bardzo krytycznie odnosił się do telewizji w czasach, kiedy ona powstawała – widział w niej wręcz „dzieło szatana”. Dziś wiemy, że to był błąd; że nie odczytaliśmy dokładnie „znaku czasu”. Ale kiedy się przebudziliśmy z tego fałszywego mniemania, kiedy w końcu Kościół chciał użyć telewizji do celów ewangelizacyjnych, okazało się, że telewizja miejscami rzeczywiście bywa szatańska...
Ale jeśli mówimy o internecie, to mam wątpliwości, czy on rzeczywiście tak łatwo i szybko został wprzęgnięty do celów ewangelizacyjnych i katechetycznych. Zgoda: sieć okazała się bardzo wygodnym środkiem komunikowania. Rozmaite instytucje kościelne, parafie czy księża posiadają dziś komputery. Używają ich po to, żeby usprawnić administrację, szybciej się komunikować, przesyłać dokumenty itd. To szalenie ułatwia życie. Jednak z wykorzystaniem internetu dla celów duszpasterskich, do głoszenia Słowa Bożego, bywa różnie. Moim zdaniem zaangażowanie Kościoła na tym polu jest wciąż za małe w stosunku do możliwości. Zaledwie nieznaczna ilość duchownych wykorzystuje komputer, by prowadzić kierownictwo duchowe, by pomagać ludziom w ich rozterkach. A w kręgach kościelnych wciąż słyszę sceptyczne głosy, że tak naprawdę o duszpasterstwie internetowym mówić nie warto, gdyż jest ono nieskuteczne.
Czy jednak nie obawia się Ksiądz, że młody człowiek powie w niedzielę rodzicom, że nie idzie do kościoła na Mszę św., gdyż właśnie skończył surfować po katolickich portalach? Ba, wymienił e-mailem uwagi na temat niedzielnych czytań z pewnym jezuitą?
– Nie jestem bezkrytycznym zwolennikiem duszpasterstwa internetowego. Wciąż też brakuje profesjonalnych badań socjologicznych, ilu tak naprawdę ludzi regularnie odwiedza strony portali katolickich. Jednak działam w tym „interesie” od 1997 r., a nie spotkałem człowieka, który powiedziałby: „świetnie, mam komputer, mogę uczestniczyć w rekolekcjach internetowych, porozmawiać z księdzem, to mi wystarczy”.
Czasami mam wrażenie, że w kwestii, o której mówimy, nie odróżnia się skutku od przyczyny. Kryzys wymiaru wspólnotowego, który obserwujemy dziś w Kościele, z pewnością nie ma źródeł w rozwoju internetu. Jeśli spotykamy ludzi wierzących, którzy uciekają w internet, to dlatego że nigdy wcześniej nie doświadczyli tego, co w Kościele rozumie się przez wspólnotowe przeżywanie chrześcijańskiej wiary. Internet wcale nie musi być a-wspólnotowy. Więcej: bywa wspólnototwórczy; obserwuję, jak dokonuje się przejście nie tylko od „realnej wspólnoty” do internetu, ale i odwrotnie, od internetu do „realnej wspólnoty”.
Bo kiedy dziś mówimy o internecie jako o środku duszpasterskim, to mówimy o jednym z wielu sposobów przekazywania ludziom Dobrej Nowiny. Poznałem przez internet naprawdę wiele osób bardzo konkretnie zaangażowanych w życie Kościoła. Doskonale pamiętam spotkanie w Szczecinie, w którym brali udział ludzie z chrześcijańskiego serwisu internetowego „Mateusz”. Rozmawialiśmy, wspólnie celebrowaliśmy Mszę św... Do tej pory mam z nimi kontakt, staliśmy się przyjaciółmi. Nigdy bym ich nie spotkał, nie dzielił się z nimi moją wiarą, nie celebrował wspólnie Mszy, gdyby nie internet. To nie było jednorazowe spotkanie: 15 września w Warszawie organizujemy kolejny zlot internautów-katolików. Będą w nim brali udział ludzie z różnych portali katolickich. Prawdopodobnie ci ludzie też nigdy by się nie spotkali, gdyby nie internet.
– Ale chyba nic nie zastąpi spotkania kapłana z żywą osobą?
– To prawda. Często mówi się, iż duszpasterstwo to przede wszystkim kontakt osobisty – spotkanie twarzą w twarz. Ale po pierwsze, tu nie chodzi o zastępowanie internetem znanych sposobów duszpasterzowania, a po drugie, tradycyjne formy duszpasterstwa nie zawsze opierają się na spotkaniu właśnie. Mogę porównać rekolekcje tradycyjne z rekolekcjami internetowymi.
Rekolekcje tradycyjne często polegają na tym, że w kościele jest tłum, wychodzi kapłan i głosi naukę. Potem szybko znika w zakrystii i koniec. Głoszę regularnie tradycyjne rekolekcje, tak w adwencie, jak i w czasie Wielkiego Postu – przede wszystkim dla studentów, dlatego wiem, o czym mówię. Oczywiście czasem ktoś przyjdzie po katechezie, chce dłużej porozmawiać czy się wyspowiadać. Ale na tym koniec. Natomiast rekolekcje internetowe wiążą się z tym, że jako prowadzący przedstawiam katechezę, ludzie natychmiast reagują, zadają pytania, wymieniają poglądy. To jest żywa i autentyczna wymiana myśli, doświadczeń, spostrzeżeń…
Ale w tradycyjnych rekolekcjach zawsze na końcu możemy przystąpić do sakramentu pojednania. Internet nie zastąpi tej sakramentalnej rzeczywistości. Chyba że Ksiądz jest zwolennikiem spowiedzi przez internet?
– To prawda, że w rekolekcjach internetowych nie ma sakramentu pojednania. Ale od pewnego czasu, w różnych artykułach i wypowiedziach delikatnie zadaję pytanie, czy z dogmatycznego i pastoralnego punktu widzenia spowiedź za pomocą internetu jest niemożliwa?
– A jest?
– Obecnie dyscyplina sprawowania sakramentu pokuty nie przewiduje spowiedzi przez internet. Powstaje jednak pytanie, czy Kościół nie mógłby wprowadzić tutaj jakichś zmian. Wydaje mi się, że z dogmatycznego punktu widzenia spowiedź zapośredniczona elektronicznie byłaby możliwa, a z pastoralnego pod pewnymi warunkami pożyteczna. Moim zdaniem, warto podejmować dyskusję na ten temat, gdyż środki elektronicznego komunikowania będą coraz doskonalsze, co niewątpliwie doprowadzi do zmiany rozumienia takich pojęć, jak chociażby „spotkanie”, „miejsce”, „przestrzeń”. Ale dziś najważniejsze jest to, że internetowe duszpasterstwo może podprowadzić człowieka pod tradycyjny konfesjonał.
Kilka dni temu, i nie jest to odosobniony przypadek, otrzymałem w ramach forum „Opoki” mail od pewnego człowieka. Napisał, że ostatni raz spowiadał się przed 11 laty. Pisał również, dlaczego tak się stało i dlaczego rozstał się z Kościołem. A teraz chce wrócić. Jednak nie wie, jak to zrobić, jakie podjąć pierwsze kroki. Człowiek, który nie był w kościele 11 lat, jak łatwo się domyśleć, nie idzie do konfesjonału bez oporów. Często boi się, że spowiedź nie „wyjdzie”, że kapłan go nie zrozumie, skrzyczy, potępi...
Poprzez internet nawiązaliśmy kontakt. Po kilku mailach zaproponowałem, że może przyjść do warszawskich jezuitów, jeśli chce. Mogę mu znaleźć konkretnego kapłana w miejscu jego zamieszkania. Tak nawiązał się kontakt. 
Coraz więcej ludzi szuka przez internet kogoś, kto mógłby i chciałby podjąć się kierownictwa duchowego.
Być może ludzie w rozmowie internetowej tak otwarcie mówią o swoich kłopotach i wątpliwościach w wierze, gdyż mają poczucie intymności i bezpieczeństwa. Wiedzą, że kapłan nie podniesie na nich głosu, nie potępi ich sposobu życia.
– Oczywiście, że internet stwarza przestrzeń intymności i bezpieczeństwa. To naturalne, że człowiek szybciej się wówczas otwiera, mówi o swoich skrytych problemach, o których z nikim przedtem nie rozmawiał. Ale dostrzegam w ludziach, z którymi miałem kontakt internetowy, pragnienie czegoś więcej: oni chcą się również spotkać „face to face”. Widać zatem, że rzeczywistość wirtualna jest dobra na krótką metę. Powiem tak: nie spotkałem dotychczas człowieka, który by mi powiedział: „świetnie, proszę mi udzielić kilku rad, ale z sakramentów rezygnuję, rezygnuję z niedzielnej Mszy”.
Czy internet nie jest także błogosławieństwem dla kapłanów? Siedzi sobie wikary za biurkiem, z pokoju nie wychodzi, popija kawę, a jednocześnie spotyka się z wiernymi... Natomiast tradycyjne duszpasterstwo to – jak mówią księża – ciężka praca. 
– Rzeczywiście kawę mogę popijać, siedzę przy biurku i patrzę w ekran komputera. Ale, podobnie jak inni kapłani i świeccy, którzy angażują się w internetowe duszpasterstwo, wykonuję tę pracę po godzinach. To dodatkowe obowiązki.
Zastanawia mnie natomiast, dlaczego tak trudno namówić księży, by spróbowali ewangelizować za pomocą internetu. Nie ma wielu chętnych. Czasem ktoś się zgadza, a po tygodniu rezygnuje.
– Dlaczego?
– Duszpasterstwo internetowe, wbrew pozorom, jest bardzo wymagające. Po pierwsze – jak już powiedziałem – wymaga dodatkowego czasu. Bo zamiast odpoczywać czy oglądać telewizję, ksiądz musi zajrzeć do komputera. Co tam znajduje? Trudne pytania, problemy, nierzadko krytykę.
Po drugie: w internecie można być łatwo zakwestionowanym. Księża w Polsce przyzwyczaili się do tego, że nauczają z ambony. Ludzie grzecznie słuchają, potem wychodzą i nie do pomyślenia jest, żeby ksiądz usłyszał: „A co mi ksiądz tu opowiada!? To jest nieżyciowe, ksiądz się myli”. W internecie nie ma znaczenia, że – tak jak w moim przypadku – jest się doktorem teologii. Muszę wyznać, że czasem doświadczam w sobie poczucia pychy, irytacji: „jak internauta może pozwala sobie na pisanie czegoś takiego!” Muszę jednak przyjąć jego sposób patrzenia, sposób myślenia i podjąć rzuconą rękawicę.
Dodatkowo język internetowy musi być precyzyjny i konkretny, gdyż w sieci nie można pisać elaboratów. Trzeba sprawę ująć krótko i celnie. Kiedyś otrzymałem proste pytanie: „co to jest łaska Boża?” Paradoksalnie wykładam traktat o łasce na Papieskim Wydziale Teologicznym w Warszawie. Kiedy siadłem przed komputerem, by odpisać, poczułem bezradność: „co to właściwie jest łaska Boża?” Trudność brała się stąd, że musiałem odpowiedzieć w kilku akapitach, nie więcej.
Język internetowy przypomina mi język, którego używał Jezus. Podejrzewam, że On doskonale by sobie radził jako internetowy duszpasterz, ponieważ potrafiłby krótko i bardzo celnie odpowiedzieć na pytania, które nurtują dziś człowieka. A nam, księżom, często przychodzi to z wielkim trudem. Często słyszę od kapłanów, którym proponuję, by odpowiedzieli na takie czy inne pytanie: „wiesz, nie jestem specjalistą w tej dziedzinie”. A, jak wiadomo, nie można być profesjonalistą w każdej dziedzinie.
– Co Księdzu, jako duszpasterzowi, daje ewangelizacja przez Internet?
– Korzystam przede wszystkim w tym sensie, że pytania czy nowe kontakty odsłaniają moją niewiedzę, dopingują do stałej formacji, do tego, by studiować. Duszpasterzowanie internetowe uczy też pokory i cierpliwości. Muszę nieustannie otwierać się na sposoby myślenia i mówienia, które są dla mnie nowe, a nawet obce.

Dariusz Kowalczyk jest jezuitą, wykładowcą teologii na Papieskim Wydziale Teologicznym „Bobolanum” w Warszawie, rektorem tamtejszego Kolegium Księży Jezuitów. Od kilku lat zaangażowany w duszpasterstwo internetowe; moderuje forum na „Opoce” (www.opoka.org.pl/porozmawiajmy).

 





Chrześcijanie w internecie

Na polskim rynku internetowym można znaleźć między innymi takie portale chrześcijańskie:
Chrześcijański serwis www „Mateusz”: www.mateusz.pl; czytelnia, pytania o wiarę, Skrzynka intencji Sióstr Karmelitanek (można za pośrednictwem internetu wysłać prośbę o modlitwę), forum katechetów, rekolekcje, święci miesiąca, czat.
Laboratorium wiary i kultury „Opoka”: www.opoka.org.pl; aktualności z życia Kościoła, baza teleadresowa, linki do katolickich diecezji w Polsce, katalog katolickich stron www (pogrupowanych tematycznie, np. Jan Paweł II, pielgrzymki, powołania, sekty), Forum: Porozmawiajmy o wierze, zbiór kazań, misje i ewangelizacja, czytelnia zawierająca 5000 pozycji, archiwum audio-video, czat, sondy i konkursy.
Serwis Wiara: www.wiara.hoga.pl; aktualności, informacje ekumeniczne, opracowania tematyczne, Księgi i dokumenty Kościołów, nowe ruchy religijne, czat z księdzem, możliwość zadawania pytań.
Magazyn internetowy Katolickiej Agencji Informacyjnej: www.e.kai.pl; serwis informacyjny, promocja książek religijnych, forum dyskusyjne, w bibliotece – tłumaczenia dokumentów kościelnych.
Katolik: www.katolik.pl; zbiór pytań i odpowiedzi dotyczących np. Boga, Biblii, dogmatów, prawa kanonicznego, sakramentów; możliwość przesłania próśb do Sióstr Klarysek Kapucynek, czytelnia, medytacje.
Bosko, Opoka Młodych: www.bosko.pl; portal adresowany do ludzi młodych zawiera m.in. rekolekcje internetowe, „Kłopotnik” (o kłopotach młodych ludzi w domu, szkole), rekomendacje książek.
Zasoby internetowe ks. W. Mroza: www.amen.pl; katalog polskich i zagranicznych stron katolickich. 


AB

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 37 (2775), 15 września 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl