Przegląd zagraniczny

Kiedyś wyklęci, dziś zapomniani


Miał 23 lata, kiedy w czerwcu 1949 umierał na gruźlicę w więzieniu w Budziszynie, gdzie odsiadywał 25 lat ciężkich robót za „szpiegostwo przeciw ZSRR”. Urzędowe zawiadomienie o jego śmierci krewni dostali 45 lat później. Werner Ihmels, student teologii z Lipska i ewangelicki działacz młodzieżowy, należał do ludzi szczególnie znienawidzonych przez wschodnioniemieckich komunistów, którzy w II połowie lat 40. budowali struktury władzy, niszcząc wszystkich, którzy – wierząc początkowo, po 1945 r., że powstają nowe Niemcy –zaangażowali się w nie-komunistyczne stowarzyszenia i partie na terenie przyszłej NRD, po czym – rozczarowani do tworzącej się dyktatury – postanowili z nią walczyć. Ich sylwetki przypomina Karl Wilhelm Fricke – historyk, który jako opozycjonista spędził wiele lat w więzieniu w NRD – na łamach historycznego dwumiesięcznika „DEUTSCHLAND ARCHIV” (nr 4/2002).
Ihmels pochodził ze starej lipskiej rodziny, która wydała wielu pastorów i teologów, i była przeciwna nazizmowi; on sam należał w szkole średniej do nielegalnej grupy młodzieżowej. Powołany w 1944 r. do Wehrmachtu, wrócił po wojnie do Lipska i zapisał się do CDU, powstającej także w sowieckiej strefie okupacyjnej partii chrześcijańsko-demokratycznej, którą za kilka lat komuniści sprowadzili do roli „partii sojuszniczej”. Ihmels zaangażował się też w pracę z młodzieżą i został pełnomocnikiem Kościoła ewangelickiego Saksonii ds. kontaktów z władzami FDJ, komunistycznej organizacji młodzieżowej. 
Ihmels szybko dostrzega, co się dzieje, i protestuje; podejmuje nawet publiczną polemikę z Erichem Honeckerem, liderem FDJ, później przywódcą NRD. Postrzegając siebie jako „chrześcijanina, podejmującego odpowiedzialność polityczną” (tak pisał w pamiętniku), postanawia nie uciekać na Zachód – choć był o krok od podjęcia studiów w Tybindze – lecz nawiązać w Berlinie Zachodnim kontakty z amerykańskim wywiadem. Tworzy grupę zbierającą dla Amerykanów informacje o sytuacji we wschodnich Niemczech, m.in. o wojskach sowieckich. Szybko zostaje aresztowany. Być może zdradził go Manfred Gerlach, który później zrobił w NRD karierę, zostając przywódcą jednej z „partii sojuszniczych” (po zjednoczeniu prowadzono śledztwo przeciw Gerlachowi, ale sprawa się przedawniła). 
Ihmels był jednym z kilkuset, może nawet więcej ludzi ze wschodnich Niemiec, którzy z pobudek politycznych podjęli współpracę z wywiadami państw zachodnich, traktując ją jako uprawniony moralnie akt oporu przeciw komunizmowi. Wielu za to zapłaciło: ujęci przez NRD-owską bezpiekę lub KGB, zostali straceni albo umarli w więzieniu, bądź w najlepszym razie spędzili w nim długie lata. Zachodnie wywiady, które nie doceniały sprawności przeciwnika, traktowały ich jak „mięso armatnie”, a NRD-owska propaganda opluwała jako „płatnych agentów” Zachodu – czasem identycznym językiem, jakiego propaganda nazistowska używała wobec Niemców, którzy podjęli współpracę z aliantami albo spiskowali przeciw Hitlerowi. Obie dyktatury nie dopuszczały możliwości, by ich obywatel mógł walczyć z nimi z pobudek moralnych: przeciwnicy traktowani byli jak „podmioty kryminalne”, a sam opór jak „zbrodnia”. 
O ile jednak współpraca z aliantami w walce z nazizmem traktowana jest dziś w Niemczech jako jedna z uprawnionych form oporu przeciw Hitlerowi, to współpraca z zachodnimi wywiadami w NRD, z politycznego przekonania, traktowane jest ambiwalentnie. Historycy rzadko i z niechęcią zajmują się tym tematem. Czy musi minąć także kilkadziesiąt lat – jak w przypadku Stauffenberga albo „Czerwonej Orkiestry” – by działalność Ihmelsa i innych została uznana za formę oporu? A może działają tu nadal – jak w pierwszych latach RFN – wzorce propagandy, skoro wielu historyków czy publicystów przyjmuje interpretację byłych generałów „Stasi” (a także krytyka literackiego Marcela Reicha-Ranickiego, który kiedyś działał w aparacie terroru PRL, a dziś uważa, że był w porządku) – i inaczej ocenia działalność „na rzecz socjalizmu i pokoju”, a inaczej współpracę z CIA? 


WP

 




 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 36 (2774), 8 września 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl