Wspomnienia z wakacji

MICHAŁ KOMAR

 


Na drodze między Warszaw± i Gdańskiem. Gdzie¶ nieopodal Nidzicy. Siedziałem w przydrożnym barze i piłem piwo. Samochód się zatrzymał. Kierowca duży, gruby. Kawał chłopa. I kobieta. Usiedli obok. On miał głos tubalny. Ona przymilna. Ona na niego Kiciu¶ mówiła. On do niej – Pieseczku. Kawusię sobie zażyczyli. Kawusię, mleczko i ciuciu. Cukier znaczy się. Potem ona powiedziała, że idzie zrobić pipi. A jak wróciła, to zachciało się jej papu. Papu Pieseczek chce. Kiciu¶ też papu. Dużo papusiać. Szyneczkę może. Jajeczka. Boczu¶ żeby był chudy, bo od tłustego boczusia serduszko się psuje. Do jajeczniczki pomidorek. Witaminki s± w pomidorku. Witaminki dla serduszka dobre s±. Chlebu¶ ¶wieżutki. Bułeczki też. Z masełkiem. – Bez masełka – zakwiliła dramatycznie – Kiciu¶ będzie jadł margarynkę. – To może jajeczniczkę z kiełbask±? – zapytał Kiciu¶. – W kiełbasce tłuszczyk – zachichotała Pieseczek. – Kiciu¶ nie może tłuszczyku, bo potem sapie i się poci. A Pieseczek tego nie lubi. – To niech będzie bez kiełbaski ta jajeczniczka – zgodził się potulnie Kiciu¶. Kawusia ostygła. Zamówili następn±. Kelner przyniósł jajecznicę. Zaż±dali pieprzyku. Kiciu¶ chwalił się samochodzikiem. Sprzęgiełko w nim doskonałe. I hamulczyki też – dodała Pieseczek. Tapicereczka ze skórki. Kelner przyniósł serek i dżemik. Potem Kiciu¶ rozochocił się i zamówił goloneczkę oraz małe piwulko. Kapustka z groszkiem. I kartofelek maleńki. Pieseczek też piwulko ale z soczkiem. I chłodniczek. Ale musi być zimniutki. Chłodniczek z lodóweczki. Najlepszy soczek z malinek. A w goloneczce tłuszczyk. Nożykiem odkroili. Ale tego tłuszczyku! Dużo tłuszczyku. Mięsko za to paluszki lizać. Kiciu¶ co¶ szepn±ł Pieseczkowi do ucha. – ¦winka jeste¶, Pieseczku – znów zachichotała, a mnie ciarki po plecach. Wtedy to się zaczęło. Niepostrzeżenie. Te ciarki. Rachuneczek przyszło płacić. Kiciu¶ wyj±ł portfel i zacz±ł co¶ mówić o pieni±żkach. Znów ciarki. A kiedy o¶wiadczył, że do Sopociku dojad± za dwie godzinki i parę minutek, bo samochodzik szybciutki, poszedłem po siekierę, zar±bałem Kiciusia, zwłoki ukryłem w zaro¶lach, je¶li za¶ idzie o Pieseczka, to doprawdy miło z ni± piwula się napić, z soczkiem, ten za¶ najlepszy z malinek.
Michał Komar




 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 36 (2774), 8 wrze¶nia 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl