Przegląd prasy

Mity i spory wokół „cudu nad Wisłą”



Już w parę dni po pokonaniu bolszewików, bo pod koniec sierpnia 1920 r., wybuchł w Polsce ostry spór co do autorów zwycięstwa. Efektem jest m.in. wiele mitów pokutujących do dziś na temat „cudu nad Wisłą” – analizuje je w magazynie historycznym MÓWIĄ WIEKI (8) Janusz Szczepański, autor m.in. monografii „Społeczeństwo Polski w walce z najazdem bolszewickim 1920 r.”.
Kontrowersje wywołuje już porównanie sił obu stron. W rozpowszechnionej opinii Armia Czerwona miała ogromną przewagę – tymczasem w rzeczywistości w bitwie uczestniczyło 104-114 tys. żołnierzy sowieckich, Wojsko Polskie liczyło zaś od 113 do 123 tys. ludzi. 
Zwykle za decydujące starcie całej kampanii uznaje się bitwę pod Warszawą, a zwłaszcza walki o Radzymin. W istocie walki na przedpolach stolicy miały charakter wyraźnie taktyczny. Uczestniczące w nich oddziały przeciwnika stanowiły niewielką część sił Frontu Zachodniego. Ostateczny wynik boju o Radzymin nie byłby dla Polaków tak pomyślny, gdyby o świcie 14 sierpnia 5 Armia gen. Sikorskiego nie rozpoczęła działań odciążających nad Wkrą: „Znakomicie dowodzona powstrzymała natarcie Rosjan. 16 sierpnia zdobyła Nasielsk, a nazajutrz Pułtusk, docierając do linii Narwii. Odzyskanie Pułtuska usunęło niebezpieczeństwo kontrataku radzieckiego od północy. Armia gen. Sikorskiego rozbiła większość sił radzieckich, a część 3 i 15 Armii zmusiła do odwrotu. Walnie przyczyniła się do zwycięstwa w bitwie”. Mimo to rola Sikorskiego nie jest oceniana jednoznacznie. Nawet uznający jego zasługi historycy przyznają, że w końcowej fazie walk popełnił on poważne błędy, m.in. w rozpoznaniu położenia przeciwnika. Zagorzali piłsudczycy zarzucają zaś Sikorskiemu wypaczenie zamysłu Naczelnego Wodza, zawartego w rozkazie przegrupowania z 6 sierpnia: uważają, że gdyby Sikorski i gen. Haller ściśle wykonywali rozkazy Piłsudskiego i związali przeciwnika walkami w rejonie Warszawy i nad dolną Wisłą, a nie przedwcześnie odrzucili działaniami kontrofensywnymi na północ i wschód, to – zgodnie z koncepcją Marszałka – armie sowieckie zostałyby rozgromione całkowicie.
Kontrowersje budzi nawet samo określenie „cud nad Wisłą”, lansowane przez środowiska kościelne i prawicę, od początku odmawiającą zasług Piłsudskiemu. Miało ono sugerować, że o zwycięstwie zdecydował cud (głównie za sprawą Matki Boskiej), a nie plan kontrnatarcia. Nie bez powodu też kolejne rocznice bitwy stały się okazją do szerzenia legendy ks. Ignacego Skorupki, który miał zginąć śmiercią bohaterską, idąc z krzyżem w ręku w pierwszej linii atakujących w bitwie pod Ossowem. Tymczasem piłsudczyk Władysław Pobóg-Malinowski twierdzi, że ks. Skorupka zginął „śmiercią bardziej godną kapłana, ugodzony bowiem został zabłąkaną kulą w chwili, gdy w jakichś opłotkach pochylony nad ciężko rannym żołnierzem, udzielał mu ostatnich pociech religijnych”.
Narodowa Demokracja głosiła, że głównym autorem planu bitwy nie był wcale Piłsudski, ale francuski generał Maxime Weygand, wysuwany nawet przez Anglię i Francję na Naczelnego Wodza Wojska Polskiego. W praktyce jednak Weygand nie miał większych szans na przeforsowanie swoich koncepcji – był ignorowany tak przez Piłsudskiego, jak Szefa Sztabu Generalnego gen. Tadeusza Rozwadowskiego. Miał jednak udział we wzmocnieniu 5 Armii i umocnieniu fortyfikacji przedmościa warszawskiego, a jego interwencje przyspieszyły dostawy sprzętu z Zachodu.
Wielu uczestników wydarzeń sierpnia 1920 twierdzi z kolei, że bitwą warszawską w rzeczywistości nie dowodził ani Piłsudski, ani Weygand, lecz właśnie gen. Rozwadowski, który miał objąć faktyczne dowództwo w chwili, gdy Naczelny Wódz załamał się i nosił nawet z zamiarem samobójstwa. To wtedy Rozwadowski wydał rozkaz do bitwy nad Bugiem, która na 10 dni powstrzymała sowiecką ofensywę i pozwoliła przegrupować siły polskie. Gdy potem – w pierwszych dniach sierpnia – Piłsudski będąc wciąż w nienajlepszej formie, rozmyślał w samotności w Aninie nad dalszą strategią, Rozwadowski nadal kierował wojskiem. Sytuacja powtórzyła się między 12 a 17 sierpnia, kiedy to Marszałek zdecydował się opuścić Warszawę – co zresztą też bywa wytykane mu przez przeciwników.
Co zaś do rzeczywistego autorstwa planu rozstrzygającego kontruderzenia: był on wspólnym dziełem Piłsudskiego, Rozwadowskiego, Weyganda oraz gen. Kazimierza Sosnkowskiego. A nadto do czasu, kiedy 6 sierpnia 1920 r. został zatwierdzony przez Naczelnego Wodza i stał się historycznym rozkazem 8358/III, ulegał jeszcze wielu istotnym korektom.

KB
 




 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 35 (2773), 1 września 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl