Wiersze
w przekładzie Leszka Engelkinga

Jiří Kolář



Termity

Są małe i cierpliwe,
pracują do upadłego,
zręczne i precyzyjne.
Potknięcie jest dla nich klęską,
pomyłka katastrofą.
Na ogół nie palą ani nie piją,
potrafią dokonać rzeczy niemożliwych,
wiedzą, co mają zrobić,
ich serce ma kurki,
mózg dzienniki księgowe;
dzisiaj utoczyliśmy litr miłości,
przyjęto dziesięć kilo uczuć,
wydano siedemnaście.
Nigdy nie tracą na starość pamięci,
a dla swych dzieci potrafią zrobić wszystko.
Ich widnokręgiem są zgarbione plecy,
ich dalą aparat telefoniczny,
naturą dostawy,
szczęściem pieniądze
celem władza,
wiedzą, jak płakać, jak się śmiać,
żenią się z rozsądku;
mnożą się,
cieszą się uporządkowanym szczęściem rodzinnym,
co w domu ugotują, to w domu zjedzą,
śpią na rozkaz,
myślą na polecenie.
Lejki z żuwaczkami.
Obgryzą do kości
tak żywego jak trupa,
kogokolwiek za cokolwiek,
najspokojniejsze są,
kiedy wszystko mają
ostemplowane,
czarno na białym.


z tomu „Wątroba Prometeusza”
(powst. 1950, wyd. 1985)




Przekłady na podstawie tekstów w wydaniu dzieł zebranych Jiříego Kolářa (Dílo) pod redakcją Vladimíra Karfíka. Praha, Praha-Litomyšl 1992–2000.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 35 (2773), 1 września 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl