Powstała 






Konto: BPHPBK IV O. w Krakowie nr 10601389-320000797059


Zarząd Fundacji: Krzysztof Kozłowski, Aleksander Kardyś


Rada Fundacji: Józefa Hennelowa, ks. Adam Boniecki,
Tomasz Fiałkowski, Krzysztof Kozłowski, Bronisław Mamoń



Fundacja „TP” jest jedynym właścicielem spółki „Tygodnik Powszechny”
– czyli wydawcy i posiadacza tytułu



Zarząd SpÓłki „tygodnik powszechny”: Tomasz Fiałkowski (prezes), ks. Adam Boniecki (wiceprezes), Jacek Ślusarczyk (wiceprezes).




„Tygodnik” anno 2002




Utworzenie Fundacji Tygodnika Powszechnego otwiera dla naszego pisma i związanego z nim środowiska nowe możliwości działania.



„Jest moim szczęściem, że w tym nowym okresie, w tym obecnym dziesięcioleciu »Tygodnik Powszechny« nadal jest potrzebny i nadal służy Polsce w nie zakończonym jeszcze okresie przejścia do dojrzałej, normalnej demokracji, oraz że może służyć Kościołowi w czasie, w którym ten Kościół nie bez pewnych kłopotów znajduje swoje miejsce w rzeczywistości demokracji i pluralizmu”.

 
Rys. Andrzej Dudziński 
Tak mówił Jerzy Turowicz w grudniu 1997, podczas obchodów swoich 85 urodzin. Dziś, w dwa i pół roku po odejściu Naczelnego, jego pismo – bo chcemy, jak pisał w styczniu 1999 ks. Adam Boniecki, by nadal było to „pismo Jerzego Turowicza” – ma się dobrze i dalej się rozwija. Co więcej, wchodząc w czternasty już rok istnienia Trzeciej Rzeczypospolitej nie sposób nie zauważyć, że „dojrzała, normalna demokracja” nie jest czymś danym raz na zawsze, że jej budowanie stanowi proces, który niebezpiecznie łatwo można hamować, a swobodna i bezinteresowna dyskusja nad jej kształtem wciąż jest potrzebna. I to samo dotyczy naszej służby Kościołowi.
Być uczestnikiem tej dyskusji; pokazywać uczciwie i bez lukru rzeczywistość współczesnego Kościoła; budować mosty między Nim a ludźmi znajdującymi się na jego obrzeżach; prowadzić dialog z innymi wspólnotami wyznaniowymi; wśród medialnego szumu i zalewu rozmaitych pseudowydarzeń szukać istotnych wartości współczesnej kultury, nie zapominając przy tym o własnej tradycji – zadań dla „Tygodnika” jest dziś aż nadto. W ich wypełnianiu będzie nas odtąd wspierać Fundacja Tygodnika Powszechnego.

*

Fundację powołali do życia i przekazali na jej rzecz posiadane udziały dotychczasowi udziałowcy spółki „Tygodnik Powszechny”, czyli Społeczny Instytut Wydawniczy „Znak” i trzech partnerów francuskich (spółka Bayard Presse, stowarzyszenia Malesherbes Solidarité i Europe Presse Solidarité) oraz pracownicy „TP”. Zarząd Fundacji tworzą Krzysztof Kozłowski i Aleksander Kardyś, w skład jej Rady wchodzą: Józefa Hennelowa, ks. Adam Boniecki, Tomasz Fiałkowski, Krzysztof Kozłowski i Bronisław Mamoń. Z chwilą rejestracji Fundacja stała się jedynym właścicielem spółki „Tygodnik Powszechny” – czyli wydawcy i posiadacza tytułu naszego pisma. Przezesem spółki „TP” jest teraz niżej podpisany, wiceprezesami: ks. Adam Boniecki i Jacek Ślusarczyk. 
Ta strukturalna przebudowa nie ma dla czytelnika większego znaczenia: wydawca, redakcja ani linia pisma nie ulegają zmianie, podobnie jak związki ideowe łączące nas z wydawnictwem i miesięcznikiem „Znak”; związki te znajdą wkrótce wyraz praktyczny w powołaniu Rady Środowiska. Bardziej istotne, że powstanie Fundacji (analogicznej do istniejącej już, „Znakowej” Fundacji Hanny Malewskiej) otwiera dla całego naszego środowiska nowe możliwości działania.
Jesteśmy i zamierzamy pozostać pismem działającym na własny rachunek, finansowo niezależnym. Jednak nowe projekty – jak choćby rozbudowanie dodatków tematycznych do „Tygodnika”, jak rozwinięcie działalności Klubu „TP”, umożliwiającej bezpośredni kontakt z obecnymi i potencjalnymi czytelnikami w różnych miejscach Polski, jak szersze wykorzystanie i udostępnienie bezcennych zasobów Archiwum Jerzego Turowicza (by wskazać tylko kierunki najbardziej oczywiste), wymagają dodatkowych środków, których pozyskiwaniem zajmie się właśnie Fundacja. To jednak nie koniec planów.
Demokratyczny model życia oparty na chrześcijańskich wartościach, dialog społeczny i rozwój podstaw instytucji społeczeństwa obywatelskiego, wolność słowa, integracja europejska – ich wspieranie zapisano wśród statutowych celów Fundacji. Jest tam także rozwój czytelnictwa i edukacji oraz dokumentowanie i archiwizowanie katolickiego życia społecznego, kulturalnego i naukowego. No i oczywiście „sprawowanie pieczy nad działalnością i rozwojem spółki »Tygodnik Powszechny«”. Sposobów realizacji tych celów – także zapisanych w statucie – wyliczać tu nie zamierzam, będzie o czym pisać, gdy przybiorą konkretny kształt. Chodzi przecież o kontynuację tego, co „Tygodnik” i środowisko z nim związane robi od pięćdziesięciu siedmiu lat – dostosowując formy działania do zmieniających się warunków i do otwierających się możliwości. Tych możliwości jest dziś więcej niż kiedykolwiek; chcemy sprawić, by nasz głos był lepiej słyszany, a dziedzictwo, którego depozytariuszami się czujemy, stawało się jak najszerzej dostępne.
„Czy »Tygodnik Powszechny« jest dziś tym samym pismem, jakim był 25 lat temu?” – zastanawiał się Jerzy Turowicz w roku 1970. I odpowiadał: tak i nie. Tak, bo zachował swoją tożsamość, nie, bo świat, Kościół czy Polska roku 1970 nie są światem, Kościołem czy Polską roku 1945. Tym bardziej dotyczy to świata, Kościoła czy Polski roku 2002. Między rokiem powstania „Tygodnika” a dniem dzisiejszym rozwiera się przepaść głębsza niż wskazywałby na to dystans 57 lat. Wydarzeń, które o tym zadecydowały, i przemian, którym „Tygodnik” towarzyszył – wymieniać tu nie sposób. Żyjemy w zupełnie innej epoce – nie tylko dlatego, że rozpoczęło się nowe tysiąclecie, i także nie dlatego, że średnia wieku redaktorów „Tygodnika” spadła ostatnio poniżej czterdziestki. 
„Nie mogę ukryć mojej chęci zawłaszczenia Turowicza dla siebie czy też dla garstki wybranych – mówił przed rokiem Czesław Miłosz podczas spotkania w Archiwum Jerzego Turowicza. – Wiem, że to niewłaściwe i rozumiem, że odzywają się tutaj nawyki innej epoki, tej, która ukształtowała nas obu, epoki międzywojennej”. Wzywał więc, by „skutecznie przeciwdziałać coraz wyraźniejszemu podziałowi na dobra duchowe dostępne dla elity i wulgarność kultury masowej na użytek zwykłych śmiertelników”. I dodawał: „Na pewno taki też znak sprzeciwu leżał w intencjach naszego przyjaciela”. 
„Tygodnik Powszechny” nadal chce być tak rozumianym znakiem sprzeciwu – ale znakiem jak najlepiej zewsząd widocznym. Można w nim też widzieć arkę – arkę między dawnymi a nowymi laty. Niech zresztą będzie i arka Noego, ale taka, do której garnie się jak najwięcej stworzeń. Będziemy się o to z pomocą Fundacji starać. Zresztą gdy potop przeminął, mieszkańcy arki opanowali ziemię. My aż takich ambicji nie mamy...


Tomasz Fiałkowski






 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl